Dostępne języki
The Guilty, autorstwa Chloë Moss, ma swoją światową premierę w Donmar Warehouse w tym miesiącu. Spektakl, oparty na scenariuszu Den Skyldige autorstwa Gustava Möllera i Emila Nygaarda Albertsona, śledzi policjanta Joe [Russell Tovey], który otrzymuje niepokojące wezwanie 999 podczas nocnej zmiany. Niedawno mieliśmy okazję porozmawiać z Moss o adaptacji The Guilty na scenę. Dyskutowaliśmy o tym, co skłoniło ją do pracy nad tym projektem, jak wygląda współpraca z Felixem Barrettem oraz proces twórczy związany z pisaniem dla jednej osoby na scenie.
Jak zaczęłaś swoją przygodę z teatrem?
Pisałam odkąd byłam dzieckiem! A potem, gdy poszłam na Manchester Metropolitan, częścią kursu było pisanie sztuk. Napisałam naprawdę straszną sztukę w ramach tego kursu, która nigdy nie ujrzała światła dziennego, na szczęście! [Śmiech] Niebawem po tym przeprowadziłam się do Londynu i zaczęłam program dla młodych pisarzy w Royal Court. Spędziłam dziesięć tygodni na wieczornych zajęciach z pisarzem Simonem Stephensem, a na końcu tego programu odbył się biannualny Festiwal Młodych Pisarzy. więc przesłałam sztukę, którą napisałam podczas tych zajęć, a potem została wyprodukowana i to było w 2002 roku – dość dawno temu! Moja pierwsza sztuka znalazła się na tym festiwalu, a potem, dzięki temu, Simon skontaktował mnie ze swoim agentem, genialną Mel Kenyon, więc wszystko się złożyło. To był moment, w którym zrozumiałam, że mogę to robić zawodowo.
A co skłoniło Cię do pracy nad The Guilty?
Dwa i pół roku temu zadzwoniła do mnie moja agentka i prowadziła rozmowy z producentami oraz Felixem Barrettem, który był już zaangażowany w ten projekt. Bardzo podobała mi się praca Punchdrunk i Felixa, a to było naprawdę intrygujące. Zawsze jestem zaintrygowana rzeczami, które wydają się poza moją strefą komfortu. Porozmawiałam z nimi i od razu się zaprzyjaźniliśmy. Obejrzałam film [Den Skyldige] bardzo wcześnie i od tamtej pory go nie oglądałam! Ale częścią powodu, dla którego naprawdę chciałam to zrobić, było to, że czułam się trochę przerażona próbą zaadaptowania tego na scenie, ale to było wyzwanie – jak sprawić, aby ten utwór wydawał się naprawdę teatralny. Nie ma sensu adaptować czegoś, jeśli istnieje perfekcyjnie. Jak sprawić, by to było prawdziwe wydarzenie teatralne? Rozmowy, które prowadziłam z Felixem bardzo mnie do tego ekscytowały. A potem możliwość uczynienia z tego czegoś, co będzie moje. Historia jest adaptacją, więc te rzeczy były już na miejscu, ale pomyślałam, „Nie będę odnosić się do filmu i spróbuję stworzyć ten utwór, który będzie wyraźną adaptacją, ale spróbuję uczynić go moim i sprawić, aby wydawał się naprawdę teatralny,” co mamy nadzieję udało się osiągnąć!
Dla tych, którzy mogą nie być zaznajomieni z oryginalnym dziełem, możesz nam trochę opowiedzieć o The Guilty?
Oczywiście! To thriller – prawdziwy trzymający w napięciu, staroświecki thriller. To był kolejny aspekt, który bardzo mnie przyciągnął, ponieważ uwielbiam ideę umieszczenia prawdziwego thrillera w teatrze. Taka forma jest dość nietypowa w teatrze. To, że jest to thriller w czasie rzeczywistym, jest dla mnie bardzo atrakcyjne. A historia, nie zdradzając zbyt wiele, dotyczy policjanta o imieniu Joe, który pracuje w centrum obsługi telefonów alarmowych. Ma wiele spraw prywatnych, a my czujemy, że coś zbliża się ku niemu. Wiemy, że został odwołany do czynnej służby, ale nie jesteśmy pewni, dlaczego. I potem odbiera telefon od kobiety o imieniu Emily, która została porwana. A reszta spektaklu to prawdziwy „wyścig z czasem” Joe, który próbuje rozmawiać z Emily.
Czy możesz nam trochę opowiedzieć o swoim procesie twórczym przy pisaniu The Guilty?
Jasne! Obejrzałam oryginał, a potem to odłożyłam. Rzeczywiście zgłębiłam, co w tych postaciach chciałam podważyć. Jest Joe, ale chodzi również o postać Emily i jej historię poza sceną. Uznałam to za naprawdę fascynujące i chciałam to rozwijać oraz stworzyć naprawdę solidne światy tego, kim są ci ludzie, przez co przeszli, czym są poza sceną. Otrzymujemy wiele telefonów, więc zdobywamy informacje, a dla mnie bardzo ważne było, aby dokładnie opisać, kim są te osoby, a to było naprawdę świetne podczas prób. Jest około siedemnastu postaci poza sceną, innych policjantów lub ludzi dzwoniących z własnymi nagłymi sprawami, aby stworzyć te światy i pomyśleć o tym nowym charakterze, kim jest Joe w tej wersji sztuki oraz kim jest Emily. Więc stworzenie tego ogromnego świata było kluczowe, ponieważ akcja dzieje się w centrum obsługi telefonów. Joe siedzi przy swoim biurku, odbierając te telefony, ale miejmy nadzieję, że to nie wydaje się statyczne. A wiele z tego dotyczy realizacji tych postaci i tego, kim są, uzyskania poczucia ich. To czuje się większe niż suma jego części - wiele pracy i mojego procesu twórczego polegało na zapewnieniu, że tak jest.
Jak to jest pisać tylko dla jednej osoby na scenie?
Bardzo interesujące i wyzwanie! Teraz jesteśmy w trakcie prób. Felix i Russell [Tovey] dużo pracują nad fizycznością – jak go podnieść z biurka, jak go sprawić, żeby się poruszał – ponieważ to takie intensywne, adrenalina jest wysoka. Ale to thriller akcji ograniczony do bardzo małej przestrzeni. Gdzie przemieszcza się akcja? Jaka jest fizyczność tej sytuacji? Dużo myślenia o tym, jak to utrzymać interesujące, jak sprawić, aby ta postać się poruszała. Dokąd idą? Jaki jest ich język ciała? Ponieważ to dzieje się w Donmarze, a Donmar jest tak intymny. Razem z Garethem Fry, który zajmuje się dźwiękiem, oraz Anną Watson, która zajmuje się oświetleniem, wszystko jest niesamowicie, precyzyjnie dopasowane. Joe zrzuca Alka-Seltzer i słychać, jak musuje za sprawą genialnego dźwięku Garetha, a światło pada na Joe dzięki pracy Anny. Wszystko wydaje się bardzo napięte, a to zderza się z ideą, że to nie tylko ktoś siedzący na krześle. Jest wiele rzeczy, które przyciągną wzrok – na pewno zauważysz drobne szczegóły.
A jak to jest pracować z Felixem Barrettem jako reżyserem?
O, niesamowicie! Od pierwszego dnia świetnie się dogadywaliśmy i to naprawdę jest ciągły proces. Jest wiele wizualnych aspektów, dokonywanie tych małych poprawek i zmian. A niesamowite jest to, że Felix i Russell są naprawdę otwarci na te zmiany, ponieważ to również dość przerażające – wprowadzanie zmian na tak późnym etapie! Ale natura utworu tego wymaga, bo jesteś naprawdę w tym momencie. Może to cięcie tej kwestii, może nie potrzebujemy mówić tyle tutaj. Więc to był bardzo współpracy, wspaniały proces i historia jest dość intensywna i wstrząsająca, ale była przy tym bardzo radosna, co jest dobre.
Jak to jest pracować nad adaptacją czegoś w porównaniu do oryginalnego dzieła jako pisarz?
To może być dziwne doświadczenie! Przedtem już dostosowywałam różne rzeczy i, jak powiedziałam wcześniej, pierwszą rzeczą, którą rozważam przy adaptacji czegokolwiek, jest pytanie, dlaczego byś to robił? Niektóre z moich ulubionych książek lub filmów, nie chciałabym dotykać, ponieważ istnieją perfekcyjnie. Więc dla mnie to było naprawdę pierwsze wyzwanie - jak mogłoby to być dziełem teatralnym? A potem myślenie o tym i prowadzenie rozmów na temat tego, jak uczynić to teatralnym, nagle miało sens. Ale jeśli nie rozpoznaję tego, lub uważam, że coś jest perfekcyjne jako powieść, film lub opowiadanie, to jest to problematyczne w odniesieniu do lepszego dostosowania czegoś. Więc muszę zrozumieć, co to mówi? Jakie to jest duże filozoficzne pytanie, które stawiamy? To również pasuje do formy teatralnej, ponieważ to było jak hollywoodzki thriller, ale ma również elementy greckiej tragedii. Wydaje się, że naprawdę nadaje się na scenę, a to można naprawdę podkreślić. Nie mogę uwierzyć, że kiedykolwiek kwestionowałam, czy to będzie dobre do zaadaptowania na scenę! Więc chodzi o poszukiwanie powodów, dla których to powinno być w innej formie niż ta, z której jest adaptowane.
Co masz nadzieję, że widzowie wyniosą z The Guilty?
Cóż, przede wszystkim myślę, że to naprawdę porywające, trzymające w napięciu doświadczenie. Jest dość krótkie, więc szybko mija - nie ma czasu na oddech. Wciąga cię w to, a potem jesteś w fotelu obok Joe, tej postaci. Na czysto rozrywkowym poziomie to naprawdę porywające wydarzenie teatralne. Stawia wiele pytań dotyczących założeń, które mamy dotyczących struktur władzy. Jest coś w tym, szczególnie w tej erze mediów społecznościowych, oraz poczucie bezsilności, które wszyscy odczuwamy, widząc, jak wydarzenia rozgrywają się na naszych ekranach i tworząc na ich temat narracje, które mogą nie być koniecznie prawdziwe. Więc mam nadzieję, że to również poruszy widzów. Obok faktu, że to wspaniałe doświadczenie teatralne i dobra noc na mieście, istnieją większe pytania dotyczące wielkich instytucji i struktur władzy - kto ma władzę i jak wprowadzamy narracje na ten temat.
A na koniec, jakbyś opisała The Guiltyw jednym słowie?
Wahadłowiec!
The Guilty wystawia się od 20 czerwca do 15 sierpnia w Donmar Warehouse.