Dostępne języki

Minęło już kilka minut, odkąd zacząłem wędrować po tegorocznym West End Flea Market, a już usłyszałem podekscytowaną anegdotę o wznowieniu niemieckojęzycznego musicalu o wampirach z lat 60.
Rozmawiam z Sonją i Melissą, dwoma przyjaciółkami z dzieciństwa, które przyjechały ze swoich domów w Kolonii i Hamburgu na West End Flea Market, organizowany na rzecz Acting for Others, który odbył się w minioną sobotę (25 lipca). To tylko dwie spośród setek uczestników, którzy zebrali ponad 134 000 funtów na rzecz organizacji charytatywnej oferującej wsparcie finansowe i emocjonalne pracownikom teatru.
„To po prostu sposób na wyrwanie się z codziennych spraw” – mówi mi Sonja, wymieniając w międzyczasie plan musicali do obejrzenia w Londynie w tym tygodniu. Nie są w tym myśleniu same – ludzie z całego kraju i świata zjeżdżają do Covent Garden, do Kościoła św. Pawła, szukając teatralnej ucieczki od rzeczywistości.
Jest jeden uczestnik pytający w szczegółach o konkretny program jubileuszowy Les Mis. Inni gorączkowo dyskutują, ile warto zapłacić za autografy (gwiazdy takie jak Bonnie Langford i Alice Fearn podpisują pamiątki) lub noszą koszulki z napisami typu „Rachel Zegler’s wife”. Ogólnie panuje atmosfera fanów teatru oddających się swoim najbardziej bezkompromisowo niszowym pasjom.
Tymczasem na zewnątrz kościoła niemal każdy większy spektakl West End ma stoisko z oryginalnymi pamiątkami, a w wielu przypadkach prowadzi aukcje lub konkursy na zdobycie biletów. Les Mis zdobywa oficjalną nagrodę za „Najlepiej Ubrane Stoisko”, ale The Producers pretenduje do najciekawszej wyjątkowej rekwizyty na sprzedaż – to balkonik dostosowany do tap dance. Rozrzucone są też kody QR z linkami do aukcji z bardziej ekskluzywnymi przedmiotami, jak podpisana aktówka z Operation Mincemeat.
Dla duchowo nastawionych, Su Pollard wraca jako jasnowidz, a kolejki do jej stoiska wiją się wokół kościoła. Długie są także kolejki do zastawionych po brzegi stołów z plakatami i programami teatralnymi sięgającymi około sześciu dekad londyńskiego teatru. Na kulinarnym froncie, piekarnia Jamie’s Bakery z Kent prowadzona przez eksperta marketingu teatralnego Jamie Leadbeatara, dostarcza wypieki inspirowane „Legally Blondie”.
Mogło tego dnia dochodzić do 30 stopni, ale społeczność teatralna wyszła na zewnątrz, gotowa, by się odwdzięczyć.
Zdjęcia: Clementine Scott