Dostępne języki
![]()
Jak wielu widzów, swoją pierwszą styczność z Zabić drozda miałem w szkole, będącym lekturą w programie nauczania z literatury angielskiej. Jeśli nie liczyć Enida Blytona i Edwarda Ardizzone’a, to była to w zasadzie moja pierwsza styczność z książkami w ogóle. Nawet w wieku 14 lat potrafiłem poczuć bezwzględną manipulację moimi emocjami, rozstawienie akcji i cios (w splot słoneczny) oraz moją współwinę w tym. Prawie 50 lat później, tym razem na scenie, czułem się dokładnie tak samo i, przyznaję z większym poczuciem winy, podobało mi się to równie mocno. Dlatego to dzieło jest ponadczasowe, myślę.
To lata 30. XX wieku, a my jesteśmy w bezwstydnie rasistowskim Alabamie - wracając do mojego szkolnego pokoju z lat 70-tych, naprawdę myśleliśmy, że ten smok wkrótce zostanie na zawsze uśpiony - gdzie uczciwy adwokat, Atticus Finch, przyjmuje sprawę Toma Robinsona. Jest on dzierżawcą oskarżonym o zgwałcenie nastoletniej córki alkoholika i członka Ku Klux Klanu, Boba Ewell'a, zbrodnię oczywiście popełnioną przez ojca. Atticus wygrał już sprawę, aż do momentu tragicznego potknięcia - bardziej defiantna prawda zrodzona z poczucia godności - które niszczy jego strategię i... no cóż, nie będę zdradzał szczegółów, jeśli jesteś w tej małej mniejszości, która nie wie, co się wydarzy dalej.
Harper Lee’s kunsztem było przedstawienie tej, mówiąc szczerze, opowieści naiwnej z perspektywy Scout, Jema i Dilla. Anna Munden doskonale uchwyciła bystrą inteligencję tomboy’a, gorącą lojalność i jeszcze gorętszą odwagę, nie sięgając nigdy po sentymentalizm. Oto bardzo rzadki okaz w każdym narracyjnym kontekście, ponieważ Scout jest dziewczyną, którą chłopcy chcieli być. Jej niewinna 360-stopniowa charyzma jest jeszcze bardziej istotna na scenie, ponieważ do wykonania jest dużo narracji przez czwartą ścianę, a bez tego aktorstwa i energii z Aaron Sorkin’s skrypt, ta technika szybko się zużywa.
Gabriel Scott ma trudniejsze zadanie z Jemem, starszym bratem Scout, który pragnie stać się miniaturową wersją swojego ojca, przez co ma znacznie mniej do zrobienia, często grając rolę prostej postaci w towarzystwie ich zabawnego przyjaciela, Dilla. Dylan Malyn robi znakomite profesjonalne debiut jako tajemniczy filozof-fantasta, dziecko przepełnione urokiem i humorem, ale z głęboką potrzebą wewnętrzną, pięknie cynicznie (możesz wybrać dowolny przymiotnik) skonstruowane przez sztukę.

Richard Coyle jako Atticus Finch
Zdjęcie: Johan Persson
![]()
Richard Coyle’s Atticus, w swoim Tom Wolfe ubranie i z Tom Wolfe akcentem, zajmuje centralną pozycję narracyjnie i moralnie, wierząc w Prawo, w inherentną dobroć, którą można znaleźć w każdej osobie i w ciężkiej pracy, która jest potrzebna, by ją wzbudzić. Dwadzieścia lat temu można by uznać go za kogoś faryzeuszowego lub świętoszkowatego, ale już nie. Istnieje wspaniały zastrzyk przyjemności w oglądaniu jego oporu wobec każdej wartości (jeśli to właściwe słowo), która napędza ruch MAGA - Atticus, ponownie, nasz obrońca, bez zastrzeżeń, które mógłbym wypowiedzieć pod koniec XX wieku.
To dziwne, zwłaszcza w 2026 roku, słyszeć tak mało czarnoskórych głosów i, należy przyznać, być świadkiem dość płytkich charakterystyk społeczności, której walka znajduje się w sercu jednej z głównych wiadomości tej opowieści (jest ich kilka). Aaron Shosanya wnosi cichą upartość do postaci Toma Robinsona i wiesz, długo przed tym, jak to się wydarzy, jak zareaguje na popisy prokuratora (doskonały, cuchnący Richard Dempsey) w prowokującym wydaniu. Andrea Davy robi, co może z Calpurnią, gospodynią Atticusa, ale ta rola jest zbyt dosłowna w zapowiedzi takich postaci jak Angela Davis, której bardziej radykalny opór wciąż był trzy dekady w przyszłości.
Przez trzy godziny trwania, reżyserowane z ogromnym rozmachem przez Bartlett Sher przy pomocy błyskotliwych zmian scenograficznych Miriam Beuther, można poczuć, jak przesuwasz się po szachownicy w miarę zbliżania się końcowej partii. Zwykle krytyk, a na pewno ja, może wyjść poza takie manewry, spojrzeć obiektywnie i ocenić sprawy bez pasji. Wszyscy jesteśmy zbyt chłodni na naukę - musisz widzieć tyle, ile my.
Jednak tym razem nie. Byłem tak samo porwany jak reszta widowni, ponieważ czasem miło jest zanurzyć się w czyjejś pracy, w czyjejś moralnej pewności, w czyimś lepszym świecie. W przeciwieństwie do biednego Toma Robinsona, zdecydowanie ponoszę odpowiedzialność za ten zarzut.
Zabić drozda jest w Teatrze Wyndham do 12 września