Dostępne języki
Ten rodzaj sztuki zawsze wiąże się z kompromisem – jest po prostu zbyt duży, by go pomieścić bez niego, przymiotnik 'wielki' zasłużenie odnosi się do Wielkiej Opery.
W Covent Garden widzi się wielkie scenografie, dobrze zaopatrzoną orkiestrę i międzynarodowe megagwiazdy. Ale patrzymy na cenę biletu, wpatrujemy się w czasami ogromną scenę i przyjmujemy rolę widza. W boomie operowym ostatnich kilku lat, spektakl ledwie dostrzegalny, ale pasje są (czasami dosłownie) na wyciągnięcie ręki i ciężko nie potknąć się o odrażającego Pinkertona, gdy przechodzi obok i nie udzielić mu reprymendy za okrutne zaniedbanie Butterfly.
Opera Holland Park skłania się ku pierwszemu, ale również niesie ze sobą relaksującą intymność, drogę do światów często bardzo odmiennych od naszych, przeniesionych tam przez muzykę i śpiew, niczym na latającym dywanie. Jednak od wydania książki Edwarda Saida Orientalizm w 1978 roku, egzotyka Wschodu, która 100 lat temu przyciągała publiczność, stała się problematyczna, w najgorszym przypadku objawiająca się w Yellowface, ale nawet gdy jest przyjmowana z wrażliwością, krzykliwe 'inność' może wydawać się niegrzeczne, niepotrzebne i obraźliwe. Fakt, że reprodukcja kulturowa jest zarówno z czasu jej powstania, jak i istotnie obecna w momencie doświadczenia, stanowi wyzwanie i szansę. To napięcie jest kuszące dla obsady i twórców.
To zawsze jest obecne w Turandot, ostatniej (i niedokończonej) operze Pucciniego, która obchodzi swoje stulecie w tej inauguracyjnej produkcji w OHP. To baśń w stylu zebranym przez Braci Grimm, ale refrakcji przez pryzmat imperialnej kultury chińskiej, w której ludzkie życie liczyło się znacznie mniej niż kaprysy psychopatycznej księżniczki. Ale jest również wystawiana w multikulturowym Londynie z multikulturową obsadą w kraju zmagającym się z tym, co naprawdę oznacza multikulturalizm.
To przytłaczająca mieszanka w gorącą noc, ale kompromisy opery przychodzą nam na ratunek, koncertowe wystawienie nie wymaga scenografii, kostiumów, ani odniesień poza muzyką i librettem. To zdejmuje niektóre problemy, chociaż, jeśli chcesz zagrać kartę przywłaszczenia kulturowego, znajdziesz orientalizm wyłaniający się z muzyki. Daje to przestrzeń, fizycznie i psychologicznie, na więcej muzyki, z poszerzoną City of London Sinfonia oraz zarówno Chórem OHP, jak i Chórem Młodzieżowym, które są obecne przez cały czas. A muzyka naprawdę jest przemieniająca.
Skale jednak znów przechylają się, ponieważ to, co zyskujemy w muzyce – a nigdy nie słyszałem jej lepiej w tym miejscu niż była grana pod batutą Naomi Woo – tracimy w opowiadaniu, ponieważ śpiewacy muszą wziąć na siebie zadania, które należą do brakujących elementów operowego warsztatu.
%20Pablo%20Strong.jpg)
W tym miejscu reżyserka, Eleanor Burke, mogłaby wyciągnąć więcej od swojej ekipy. Fflur Wyn jako Liù pięknie śpiewa swoją trzecią aktową śmierć, ale jej wzruszenie jest osłabione, ponieważ jej zakochanie w Calafie zostało rozmyte w pierwszym akcie. Nigdy tak naprawdę nie zbliża się do oszalałego z miłości Księcia Josè de Eça, fizycznie ani emocjonalnie, oboje często oddaleni od siebie na dużej scenie. On, mimo że wygląda trochę zbyt podobnie do Andrew Tate'a, aby to nie było rozpraszające, wykonuje wspaniałe „Nessun Dorma” (ostrzegano nas, byśmy nie śpiewali razem – słusznie) i Calaf otrzymuje swoją nagrodę po pewnej manipulacji, która mogłaby nie przejść testu #MeToo.
Gwiazda wieczoru to Turandot w wykonaniu Anne Sophie Duprels, lodowato blond anioł zemsty za dawne krzywdy, głęboko zraniona kobieta, która zabija kolejnych zalotników, zadając im zagadki – Calaf zaskakuje ją, rozwiązując wszystkie trzy. Często jest najdalej od nas, marooned upstage, ma aurę hitchcockowskiej antybohaterki, może Grace Kelly lub Kim Novak, a mimo zakończenia (nie Pucciniego) można się zastanawiać, czy naprawdę się zmieniła.
Nigdy nie jesteś do końca pewien, co cię czeka w tym wspaniałym miejscu, a gdy Liù poświęca się, uznając oddanie Calafa dla Turandot i ucząc księżniczkę lekcji o miłości i przebaczeniu, kruk krakał nad głową. Nie mogłem się powstrzymać od myślenia, czy nie był opętany przez samego wielkiego kompozytora, rozbawionego tym, jak wielu wciąż jest oczarowanych jego pięknymi, przeklętymi kobietami, umierającymi, po raz kolejny, dla miłości.
Turandot w Opera Holland Park do 27 lipca
Zdjęcia: Pablo Strong