Dostępne języki
Po latach oczekiwań, Beetlejuice Musical wreszcie pojawił się w Londynie. Spektakl, z muzyką i tekstami Eddie Perfect, a także książką napisaną przez Scotta Browna i Anthony'ego Kinga, jest adaptacją filmu z 1988 roku. Niedawno mieliśmy okazję porozmawiać z Davidem Fynnem, który gra tytułowego Beetlejuice'a, o pracy nad kultową rolą „Ducha z wieloma talentami” na West Endzie. Rozmawialiśmy o tym, jak zaczynał swoją przygodę z teatrem, jak to jest podejmować tę rolę oraz czego ma nadzieję, że widzowie wyniosą z tego spektaklu.
Jak zaczęła się Twoja przygoda z teatrem?
Kiedy byłem w szóstej klasie, czyli miałem około dziesięciu lub jedenastu lat, ogłoszono podczas apelu, że będą robić Józefa i cudowną kolorową kurtkę, i zapytali, którzy chłopcy chcą wziąć udział w przesłuchaniach. Nikt nie podniósł ręki, więc kazali wszystkim spróbować! Ostatecznie zagrałem Józefa, o którym gdzieś krąży kilka naprawdę żenujących zdjęć i wideo, i to było to. W czasie mojej wczesnej młodości brałem udział w różnych przedstawieniach teatralnych i amatorskich, a potem przez kilka lat przestałem. Grałem dużo sportu i nie miałem wiele czasu. Potem wróciłem do tego w szkole średniej. Miałem zamiar aplikować na uniwersytet, żeby zostać nauczycielem angielskiego, i robiliśmy Calamity Jane w klasie szóstej, i gdy tylko to zrobiliśmy, zmieniłem zdanie! Pomyślałem: „Teraz chcę to robić”.
Więc na początku nie miałeś wyboru!
Mam wrażenie, że to świat popychał mnie w tym kierunku!
Fot. Johan Persson
A co sprawiło, że chciałeś wziąć udział w Beetlejuice?
Jest kilka powodów! Jest pewna wspólna płaszczyzna między Dewey'em Finnem z Szkoły Rocka a Beetlejuice, więc wiele osób w moim życiu o tym rozmawiało. Pracowałem z Alexem Brightmanem kilka lat temu! Graliśmy bliźniaków w Komedia omyłek w Stanach, i często o tym rozmawialiśmy. On powiedział: „Zobacz, stary, znam już twoje poczucie humoru; musisz w to wejść.” A poza tym materiał jest świetny, plus jako Beetlejuice masz trochę swobody, by dobrze się bawić – improwizować, dodawać żarty i reagować na to, co dzieje się wśród publiczności. Ale materiał jest genialny - jest po prostu dobry! Żarty, które napisali, wystarczy tylko powiedzieć, są tak dobrze napisane. Ale spektakl ma wiele emocjonalnego ładunku, zwłaszcza w historii Lydii. Jest osadzony w czymś prawdziwym i uniwersalnym, co bardzo mnie przyciągało.
Czy byłeś fanem filmu przed?
Oczywiście! Uwielbiałem go jako dziecko. To był jeden z tych filmów, których nie powinienem był oglądać mając siedem lat, ale jakoś udało mi się go zdobyć. Uwielbiałem ten film, uwielbiałem Edwarda Nożycorękiego i Coś z nieba. Zawsze przyciągały mnie w tym filmie efekty z użyciem gliny. Pamiętam, że naprawdę mi się to podobało, a zatarcie granic między dwoma światami było niezwykle interesujące.
Fot. Johan Persson
Jak to jest zagrać tak kultową rolę?
Musisz zignorować hałas. Ludzie chcą Michaela Keatona, ludzie chcą Alexa Brightmana, ludzie chcą Justina Collette'a, a Ty musisz zignorować ten hałas i przynieść swoją własną wersję. W scenariuszu już jest wiele elementów związanych z tymi facetami - są drobne fragmenty z filmu, a także duże kawałki z produkcji na Broadwayu. Czuć, że niektóre rzeczy, które powiedział Alex, były improwizowane. Musisz przynieść swoją własną wersję, bo w przeciwnym razie jesteś tylko ubogą wersją Keatona czy Brightmana. Brytyjska publiczność ma zupełnie inne gusta od amerykańskiej, więc muszę to również uwzględnić. Są pewne żarty, przy których myślisz: 'Moglibyśmy to zmodyfikować, bo to nie jest popularna kultura tutaj', a nawet sposób, w jaki są dostarczane niektóre żarty. Brytyjska publiczność preferuje bardziej ironiczny i suchy sposób podania, a dostosowanie się do tego jest bardzo przyjemne.
Czy możesz opowiedzieć trochę o procesie prób i co wpłynęło na to, jak uczyniłeś tę rolę swoją?
Tak! Obawa związana z podejmowaniem spektaklu, który już był robiony, polega na tym, że na pewno dostajesz instrukcje, co działa, a co nie działa, ale tak nie było. W trakcie prób była to bardzo współpraca w zespole, z aktorami, zespołem menedżerskim, reżyserami i szefami działów. Zawsze najlepiej wygrywa pomysł i to było bardzo uspokajające i odświeżające, bo zwłaszcza przy czymś, co działało na Broadwayu, mogą Ci po prostu dać kartę z przepisem i powiedzieć: 'To jest to, zaufaj nam'. Ale pozwolili nam próbować wszystkiego. A także polegając na relacjach z innymi ludźmi, z którymi pracujesz. Na przykład, David Hunter [Adam Maitland] i ja, szybko się zaprzyjaźniliśmy i bardzo szybko zaczęło to przybierać formy fizyczne.
A teraz jesteś otwarty od około miesiąca! Jakie były występy i reakcje publiczności?
To jest naprawdę przytłaczające. Szczególnie te wczesne pokazy, ponieważ wiele z nich było uczęszczanych przez ludzi, którzy czekali na to od lat. Ludzi, którzy zakochali się w tym, i wielu z nich mówiło: 'Odkryłem to podczas lockdownu, przetrwało mi lockdown i bardzo mówiło do mojego wewnętrznego dziecka.' To dla nich wiele znaczy, i to można poczuć każdej nocy. Ten moment na początku, gdy papier opada, wciąż wywołuje ogromną reakcję każdej nocy, a publiczność wciąż przychodzi w dużych ilościach. Nie czuję, że to w jakikolwiek sposób opada. Możesz to poczuć, jak narasta! Chcesz, żeby ludzie wyszli czując się lepiej niż przed przyjściem, mam nadzieję, że to robimy.
Fot. Johan Persson
Czy masz swoją ulubioną piosenkę w tym spektaklu, zarówno do wykonywania, jak i do słuchania?
To się cały czas zmienia. Zanim zacząłem, moją ulubioną była otwierająca piosenka, „Niewidzialny”. Ten mały moment przed, przed rozpoczęciem spektaklu, ponieważ przekazuje widzowi serce opowieści. Ale jest tak pięknie napisana, jak ten fragment, w którym wiolonczela wchodzi na linii: „Dorośli chcą naprawić rzeczy” - czasami wzrusza mnie to, nawet stojąc na scenie! Uwielbiam również „Dom”. Hannah daje tam tak piękne wykonanie. Uwielbiam wykonywać „Strach ich życia” z Davidem i Chelsea [Halfpenny], ponieważ każdej nocy mamy tak dużo zabawy. Mieszamy to, zmieniamy każdej nocy! I “Niewidzialny Repryza” również. Też to uwielbiam.
Czy masz swoją ulubioną linijkę?
To nie jest żart komediowy! Al [Harvey], facet, który gra Charlesa, mówi o nocy, gdy zmarła matka Lydii, i mówi, “[Ona] wzięła mnie za rękę i powiedziała: 'Wiem, że chcesz to naprawić . . . Ale musimy się trzymać razem i przez to przeżyć.' Myślałem, że mówi o nas . . . Myślę, że mówiła o . . . Nas. „Jakby istniała przeczucie, jak to się potoczy między ojcem a córką. To po prostu piękna scena. Stoję w skrzydłach i oglądam to każdej nocy. To po prostu doskonałe pisanie, ta scena. Jest w niej głęboki i ciężki ładunek emocjonalny, a potem pisarze delikatnie spuszczają ciśnienie z zaworu kilkoma żartami. Ale ta linijka jest moją ulubioną.
Co w Beetlejuice sprawia, że jest to tak dobry spektakl?
Bo próbowali i testowali to, przeszło przez długi proces rozwoju. Była pewna wersja spektaklu bardzo wcześnie na próbach w DC, która była naprawdę wulgarniała, i bardzo mocno stawiali na żarty. Podobno publiczność cofała się, bo było za dużo. Myślę, że coś, co miało trzy udane występy na Broadwayu, trasę po Ameryce Północnej, wszystkie te próby, przycięli wszystkie tłuszcze. Każde słowo ma znaczenie. Każda linia jest ważna dla opowieści i/lub zabawna, a także pozwala aktorom na naniesienie własnej pieczątki. Pisma są tak dobre, że nie nakazują ci, jak je wykonywać. Możesz zinterpretować wszystkie te linie z własnego punktu widzenia i przynieść swoje doświadczenie.
Fot. Johan Persson
Wspomniałeś o tym wcześniej, ale czego masz nadzieję, że widzowie wyniosą z Beetlejuice?
Jest w piosence Pani Argentyny linijka, gdzie mówi: „Życie jest krótkie, ale śmierć jest super długa”, i myślę, że to jest główna wiadomość spektaklu. Ale to również o rodzinie, połączeniu i relacjach. Twoja najbliższa rodzina to twoja rodzina, ale czasami możesz wybrać swoją rodzinę. Pod koniec spektaklu masz wybraną rodzinę z bardzo nietypowych ludzi - nastolatkę, macochę, ojca i dwóch duchów - ale kupujesz to z powodu podróży, jaką przeszli. Życie jest krótkie, ale śmierć jest super długa, więc złap tych, których kochasz i trzymaj ich blisko - co brzmi jak szalona rzecz do Beetlejuice, ale to o tym w swojej istocie.
To coś, co dla niektórych ludzi może być zaskakujące. To naprawdę emocjonalny spektakl, nawet przy wszystkich żartach!
Musisz zasłużyć na wszystkie te żarty, a zasługujesz na nie, mając coś prawdziwego w centrum. W przeciwnym razie to tylko żarty dla żartów.
I na koniec, jakbyś opisał Beetlejuice jednym słowem?
Pięknie chaotyczne.
Beetlejuice gra do 17 kwietnia 2027 roku w Teatrze Księcia Edwarda