Dostępne języki
Wieloma sposobami był to trudny czas dla kobiet w teatrze. Po latach powolnych postępów w kierunku równości, zeszłego lata ogłoszono sezon, który nie uwzględniał należycie kobiecych dramaturżek. Od tego czasu The New Group zapowiedziało sezon składający się z trzech sztuk napisanych wyłącznie przez mężczyzn. Otrzymuję też ciągły strumień e-maili od reżyserek, które również uważają, że ich reprezentacja cofnęła się. Jednak jest jeden jasny punkt, o którym nie mówi się zbyt wiele: mamy teraz trzy krytyczki teatralne jako główne głosy krytyczne w głównych nowojorskich mediach.
Największą zmianą w porównaniu do poprzednich lat jest The New York Times, gdzie Helen Shaw stała się pierwszą główną krytyczką teatralną w tej gazecie na początku tego roku. Wcześniej The Times miał liczne drugoplanowe krytyczki, ale najważniejszą pozycję zawsze zajmował mężczyzna. Emily Nussbaum, pisarka zatrudniona w The New Yorker od 2011 roku, której recenzje dotyczyły zazwyczaj programów telewizyjnych, została terenową krytyczką tej gazety w 2026 roku, zastępując Shaw. Sara Holdren powróciła do Nowego Jorku w 2023 roku, dołączyła do Jacksona McHenrego jako krytyk teatralny, rolę tę pełniła sama od 2017 do 2019 roku. (Żadne z nich nie nosi tytułu „główna” czy „główna”, w przeciwieństwie do czasów, gdy Jesse Green dzielił tę rolę z Benem Brantleyem w The Times, ale agenci prasowi, z którymi rozmawiałam, uważają Holdren za główną krytyczkę teatralną w gazecie, ponieważ McHenry pisze o sprawach niezwiązanych z krytyką teatralną.)“
„To może być coś jak sytuacja z Planką Tezeusza, gdzie zmiana zachodziła bardziej stopniowo, przez co mogło być trudniej ją dostrzec,” powiedziała Shaw, wymieniając około dziesięciu krytyczek teatralnych, które regularnie czyta od lat. „Czułam się, jakbym czytała kobiety już od dawna, zanim coś takiego jak to, co właśnie się wydarzyło, się wydarzyło. Więc słyszałam od kilku osób coś w rodzaju: „Wow, co za szalony moment to jest.” A jednak w rzeczywistości wydaje się, że ten moment trwa już od kilku lat.”
Shaw ma rację - wydaje się, że nastąpiła stała poprawa. Dekady temu była jedna lub żadna kobieta w nowojorskim Drama Critics' Circle. Kiedy pisałam o braku krytyczek w 2022 roku, było ich pięć. W zeszłym sezonie wśród 23 głosujących członków nowojorskiego Drama Critics' Circle było siedem kobiet. Jednak przejście Shaw do The Times wydaje się być szczególnym momentem postępu.
Być może jest to ważniejsze dlatego, że obecnie jest mniej opłacanych krytyków niż wcześniej. Przeżywamy trudny okres dla dziennikarstwa w ogóle, a szczególnie dla krytyki artystycznej. „Nie żyjemy w momencie rzeźnika z Broadwayu,” stwierdziła Holdren - również reżyser teatralna.
„Nie żyjemy w momencie, gdy jedna recenzja jednego krytyka może tak samo zablokować show. Chociaż oczywiście ma to sens, że nasze głosy są nadal postrzegane jako potężne i są nadal potężne na różne sposoby. Zwłaszcza, gdy dziennikarstwo artystyczne staje przed tak ponurymi perspektywami, zaniżenie wartości tej istotnej części analizy tej formy sztuki jest naprawdę oszałamiające. Im więcej stanowisk znika, tym bardziej znaczące, a niektórzy mogliby powiedzieć, potężniejsze staje się każda taka rola. W ten sposób mamy swoistą publiczność, jest tam znaczenie i poczucie odpowiedzialności związane z tym. Na wszystkie te sposoby myślę, że płeć osób pełniących te role musi mieć znaczenie, ponieważ nie możesz tak po prostu rozdzielić niuansów tego wszystkiego.”
Istnieje i ten niuans. Zawsze jest debata na temat tego, czy płeć krytyka ma znaczenie. Shaw uważa, że nie można powiedzieć w indywidualnych przypadkach, jak płeć krytyka może mieć znaczenie. Innymi słowy, krytyczki teatralne niekoniecznie bardziej lubią dzieła pisane przez kobiety czy dotyczące określonego tematu niż krytycy płci męskiej; to nie jest równanie jeden do jednego. Ale, jak uważa, „jeśli spojrzysz na rodzaj krytyki z danej epoki, i w tej epoce było bardzo niewiele krytyczek, można to zauważyć.”
To prawda nawet wtedy, gdy krytyka postrzegana była jako mniej osobista. Był czas, kiedy rzadko widziało się „ja” w recenzjach - krytycy mieli przemawiać z neutralnym i autorytatywnym głosem. Ale oczywiście tożsamość krytyka zawsze wchodziła nieświadomie w ich pracę. Wszyscy formułujemy nasze opinie przez to, kim jesteśmy. To po prostu nie było ogłaszane. Następnie rozpoczęła się transformacja. Krytycy zaczęli wyraźnie włączać swoje życiowe doświadczenia do swojej pracy, tym samym podkreślając podział płci.
Pisałam już o tym wcześniej, ponieważ to dla mnie najbardziej rzucający się w oczy przykład - recenzja Bruce'a Webera z 2002 roku sztuki The Smell of the Kill w The New York Times, w której napisał: „OK, nie jestem kobietą i nie jestem żonaty, więc może po prostu nie czuję się związany z przesłaniem. (Podziwiałem MONOLOGI WAGINY, ale podejrzewam, że tak naprawdę tego nie rozumiem.)” Kilka krytyczek (choć nie wszystkie) rzeczywiście polubiło ten spektakl, więc Weber dał producentom jasną drogę do jego zniesławienia, co też zrobili.
„Kiedy zaczynałam, w - który to był rok? - 2004, było dość samotnie,” powiedziała Shaw. „Było dość przerażająco, że były tylko jedna lub dwie kobiety, które pisały, i wydawało się, że źle wykonujemy swoją pracę, jeśli chodzi o odzwierciedlanie pola.”
Od tamtego czasu widzieliśmy zwiększone zainteresowanie różnorodnością wśród krytyków, tak samo jak zwracaliśmy uwagę na zwiększenie różnorodności we wszystkich aspektach tej formy sztuki. Ale krytyków jest tak niewiele, że postępy w dziedzinie różnorodności były trudne do osiągnięcia. Kiedy Jesse Green dołączył do The Times jako współgłówny krytyk teatralny w 2017 roku, wielu ludzi było niezadowolonych, że rola ta nie trafiła do kobiety i/lub osoby kolorowej. Shaw przyznała się do tego, że patrzyła na krytyków teatralnych w każdym mieście w tamtym czasie - kiedy było więcej krytyków teatralnych - i myśląc, że osoby, które pełniły te role, wyglądały jakby mogły mieć tę pracę 100 lat temu. Ale znowu był to mały próbka, a ci, którzy znajdowali się na tych stanowiskach, rzadko odchodzili, kiedy byli młodzi. Więc nie było zbyt wielu możliwości, by omawiać różnorodność w tym kontekście. W rzeczywistości, Green był jednym z niewielu przypadków w mojej karierze, kiedy główny krytyk został wydawał się przesunięty na inne stanowisko, a nie że stanowisko zostało zlikwidowane lub osoba wzięła odprawę.
To prowadzi mnie do dygresji na temat Jesse Greena i szacunku, jakim krytycy cieszą się w naszej branży. Byłem zawiedziony widząc, jak wielu ludzi cieszyło się z ogłoszenia, że jego obowiązki zostają zmienione, a poza tym atakowali go personalnie. Byłem zawiedziony nie dlatego, że był moim ulubionym krytykiem, czy dlatego, że zgadzałem się z każdym jego słowem, ale dlatego, że naprawdę kocha tę formę sztuki. Jeśli czytałeś jego pisanie przez dekady i tego nie dostrzegasz, jesteś celowo oburzony. Musimy okazywać łaskę osobom, które poświęciły swoje życie tej formie sztuki. A generalnie, branża nie szanuje krytyków i wydaje się, że nie chce krytycznego spojrzenia na to, co jest w wielu przypadkach osobistą formą sztuki. Rozumiem to - kiedy krytycy filmowi wyrażają opinie, artyści skończyli pracować nad filmem. Kiedy krytycy teatralni wyrażają opinie, artyści wciąż muszą wychodzić na scenę każdego wieczoru. Rozumiem, że jest dodatkowy emocjonalny element związany z otrzymywaniem krytyki, który być może nie istnieje w wielu innych formach sztuki. Ale potrzebujemy naszych krytyków. Są nieodzowną częścią aparatu teatralnego. Mamy dowody z regionów, które straciły swoich krytyków teatralnych - dyrektorzy teatrowi w tych miejscach mówią o tym, jak brak tych recenzji osłabił ich frekwencję.
Jako że Holdren jest reżyserką, musiała stawić czoła krytyce w sposób, w jaki wielu innych krytyków teatralnych nie musiało, dając jej unikalną perspektywę na to, co niektórzy postrzegają jako antagonistyczny związek między krytykiem a artystą.
„Wszyscy jesteśmy wrażliwi,” powiedziała Holdren o artystach. „Naprawdę trudno nie być drażliwym. Naprawdę trudno nie czuć się zranionym. Ale jeśli kamera trochę oddali się, wierzę, że to naprawdę jest symbiotyczny związek, a nie rodzaj dynamicznego ataku i obrony.” Wspomniała o Shaw i klasie, którą para prowadziła razem na Yale na temat współczesnych sztuk. „Helen, w klasie, którą razem prowadziliśmy, zwróciła uwagę, że inną wspaniałą cechą krytyki teatralnej, w szczególności, jest to, że jest to efemeryczna sztuka. I wiesz, bez względu na to, ile nagrań mamy w tej cyfrowej erze, to nie jest to samo. Po prostu nigdy nie było i nigdy nie będzie. Jesteśmy pamięcią tej formy sztuki. To odpowiedzialność względem sztuk i momentu, by spróbować zrozumieć i wyrazić, czym były w ich przemijalności w jakiś sposób.”
Co to oznacza, kiedy te zapisy są kobiece? Trudno to określić. Niedawno przemawiałem na panelu i zdałem sobie sprawę, że obaj krytycy, których wymieniłem jako moich ulubionych, to kobiety. Czy dlatego że są kobietami? Trudno powiedzieć. Z pewnością nie wybrałem ich specjalnie dlatego, że są kobietami, ale, z pewnością, ich pisanie jest wpływane przez ich życiowe doświadczenia, a to są doświadczenia życiowe kobiet. Shaw powiedziała, że nie czyta żadnej recenzji, którą napisała i myśli „dziewczyna to napisała.” Jestem pewna, że gdybyśmy przeprowadzili ślepy test, w większości przypadków, bez wyraźnego odniesienia do płci, nie byłoby można rozpoznać płci krytyka. Ale to nie jest takie proste - nie można przeprowadzić tego testu i stwierdzić, że z tego powodu nie ma znaczenia, czy wszyscy krytycy są biali mężczyźni. Jest coś więcej na rzeczy, nawet jeśli nie możemy tego dokładnie zidentyfikować. Istnieje powód, dla którego różnorodność krytyków jest ważna. Różnorodność płciowa, różnorodność rasowa (której potrzebujemy więcej), to ważne. Biorąc pod uwagę, że jest tak niewiele opłacanych stanowisk, niemożliwe jest, aby płatna pula krytyczna w pełni odzwierciedlała świat, ale jednorodność nie jest odpowiedzią. (Proszę, przeczytaj mój poprzedni tekst dotyczący tego tematu, którego nie chciałem powtarzać tutaj.)
„Czułam, że uczestniczę w długo trwającej zmianie, która wciąż trwa,” powiedziała Holdren. „I na wiele sposobów postrzegam to z pewną nadzieją. Nie mówię o całym kraju - zmagam się z tym samym ogromnym terrorem każdego dnia, co wszyscy inni. Ale ma dla mnie znaczenie, by czuć, że w tej chwili należę do, szczerze, bardzo pokornej grupy głęboko myślących, poszukujących i odważnych kobiet-pisarek. To mała, mała część świata, ale jestem zaszczycona, że mogę być jej częścią właśnie teraz.”
