Dostępne języki
Mimo swojej względnej niepopularności za życia, Barbara Pym zawsze doskonale potrafiła zgłębiać życie dramatycznie zwyczajnych ludzi. W swojej powieści z 1977 roku Kwartet Jesienny, zajmuje się tymi, którzy spędzają swoje życie czekając na coś, i tym, co się dzieje, gdy to coś nigdy nie nadchodzi.
W tej adaptacji na scenę autorstwa Samantha Harvey, jedna z postaci mówi, że “całe życie można spędzić czekając na coś”. Tytułowy kwartet to samookreślający się “współpracownicy, jeśli można nas tak nazwać” w nieokreślonym biurze, na progu emerytury; Letty (Kate Duchêne) czekała latami na małżeństwo, a w jego braku czeka na idealizowany wyjazd na wieś, który może nigdy się nie zdarzyć, do domu przyjaciółki, która niedawno wyszła za mąż późno w życiu. Tymczasem Edwin (Anthony Calf) i Norman (Paul Rider) znajdują ujście dla własnego braku spełnienia w religii i cynizmie.
Gdzie jednak scenariusz Harvey naprawdę zaczyna się rozwijać, to w przypadku czwartego członka kwartetu, Marcii (Pooky Quesnel). Cierpka, nieufna i społecznie izolowana całkowicie z powodu własnego zachowania, Marcia odrzuca próby nawiązania przyjaźni ze współpracownikami, gromadzi konserwy i obsesyjnie wpatruje się w okna swojego żonatego chirurga. Quesnel porusza w swojej roli alienacji Marcii, szczególnie po jej mastektomii, ale również wspaniale jest wyniosła w dostarczaniu tak ciętych kwestii jak “on jest jak salamandra, biegająca i krzycząca na samochody.”
To jest rodzaj żartu, w którym Harvey się sprawdza, wstrzykując mądrość, która przerywa niektóre w przeciwnym razie mundane obserwacje o opóźnieniach w metrze lub cenach w supermarkecie. Ale ta zwięzłość może powstrzymywać sztukę przed osiągnięciem głębi ponad jej dowcipem, przez co całość wydaje się dość jednowymiarowa.
Mimo swoich zdolności do obserwacji, Kwartet Jesienny brakuje pewnego poczucia dynamizmu oraz gotowości do zbadania, dlaczego jej postacie stały się tymi, kim są. Problem ten jest najgorszy po eventualnym upadku Marcii z głodu; scenariusz zdaje się nie radzić sobie z ciężarem żalu, jaki nałożył na postacie, przez co kończy się dość nietaktownym wykorzystywaniem gromadzenia i zaburzeń odżywiania Marcii do śmiechu.
Reżyser Dominic Dromgoole czasami sprawia, że jego obsada próbuje zapewnić introspekcję poprzez wykonywanie monologów pod reflektorami, ale to nie wystarcza, by rozwiązać niezadowalające uczucie braku poczucia ich jako ludzi. Scenografia Ellie Wintour, która koncentruje się na biurkach i stołach restauracyjnych w ogromnej przestrzeni sceny, stara się uchwycić poczucie klaustrofobii i wymuszonej bliskości między postaciami. Ale obsada jest zbyt długo uwięziona przy swoich biurkach, a setup zamiast tego kończy się na uczuciu przestarzałości i siało w swoich stylistyce okresowej.
Być może istnieją ograniczenia w materiałach źródłowych. Wiele czasu Harvey jako adaptatorki spędza na sprawianiu, by postacie relacjonowały drugą ręką to, co dzieje się bezpośrednio z nimi w powieści, co ogranicza jej możliwości rozwoju ich wnętrza. Niemniej jednak, jej solidna próba uchwycenia obserwacyjnego dotyku Pym jest wspierana przez utalentowaną obsadę, i jest wiele cytatów, które można tu wyciągnąć.
Kwartet Jesienny wystawiany jest w Teatrze Arcola do 20 czerwca
Zdjęcia: Manuel Harlan