Dostępne języki
Jeśli, tak jak ja, jesteś białym, wykształconym mężczyzną, nigdy nie znałeś czasu, kiedy jesteś jedynie statystą we własnym życiu. Trudno zatem zrozumieć, że młodzi ludzie, mówiąc, że „w końcu czują się dostrzeżeni”, mają na myśli dosłownie to.
To dotarło do mnie, gdy kilka lat temu o świcie przechodziłem przez Elephant and Castle w drodze na lotnisko. Przystanki autobusowe były zatłoczone przez mężczyzn i kobiety, których nigdy wcześniej nie widziałem, mimo że przez ponad dziesięć lat pracowałem na słynnym rondzie. Byli to pracownicy usługowi jadący do City, by przygotować miejsca pracy w wieżach ze szkła. Większość z nich wydawała się być Latynosami, wielu znacznie niższych ode mnie, przypominając mi tragarzy z początkowej sceny Aguirre, gniew boży. Jak pokazuje ta żywa produkcja, nie byłem sam, zarówno indywidualnie, jak instytucjonalnie, nie wywiązując się z podstawowego obowiązku dostrzegania tych ludzi wcześniej.

Mój wujek nie jest Pablo Escobarem został współstworzony przez Valentinę Andrade, Elizabeth Alvarado, Lucy Wray, Tommy'ego Rossa-Williamsa i Joanę Nastari oraz osadzony w życiu i doświadczeniach Valentiny Andrade i Elizabeth Alvarado. To spory zlepek wycinania i wklejania z witryny, ale to przedstawienie, powracające do Brixton House, jest w dużej mierze zbiorowym wysiłkiem, który ma na celu przedstawienie niektórych indywidualnych doświadczeń składających się na zbiorowe doświadczenie Latynosów w Londynie w latach 20. XXI wieku.
Tak, choć wszyscy Latynosi westchną, nie mogąc znaleźć odpowiedniej rubryki do zaznaczenia na formularzach spisowych i większości ankiet etnicznych, indywidualnie są tak różnorodni, jak każda społeczność pod względem klasy, pochodzenia i seksualności, a w szczególności dla tego spektaklu, pod względem nadziei i marzeń. To, że nie znaleźliśmy naszej Alexandrii Ocasio-Cortez, nie oznacza, że jej nie ma.
Na początku spektaklu znajduje się montaż wyczerpującej stereotypizacji i odmienności, z którymi Latynoski spotykają się na co dzień, bardziej przypominających kabaretową sekwencję niż dramat, ale ten prolog jest zarówno zabawny, jak i konieczny, ponieważ wielu z widowni nigdy wcześniej nie widziało tych kobiet, a w najlepszym razie błędnie je zidentyfikowano.
Wkrótce aktorzy osiadają w swoich rolach (choć to nie koniec łamania czwartej ściany) i poznajemy Ale, ambitną uczennicę zamierzającą na uniwersytet; jej siostrę Catę, dziennikarkę śledczą pracującą w Chile, ale będącą w Londynie; Lucię, aktywistkę studencką, która nie wie, jak posługiwać się odkurzaczem Henry; i Honey, gospodynię późnonocnego baru i kierowniczkę ekipy sprzątającej wcześnie rano. Wszystkie mają wiele tożsamości i nawigują pomiędzy swoim życiem w Wielkiej Brytanii a swoim dziedzictwem w Ameryce Południowej. Czują również, że grunt, na którym stoją kulturowo, społecznie i politycznie, jest chwiejny.
Fabuła naprawdę zaczyna się w banku, w którym Ale pracuje w ekipie sprzątaczek Honey i wkrótce dołącza do niej odstająca od grupy Lucia, wysłana przez Catę, która bada problem prania pieniędzy w City. Cata jest napędzana osobistą tragedią, by zniszczyć kartele, które z bronią w ręku kontrolują życie w Chile, Kolumbii i innych krajach. To przypomnienie, że nielegalne zażywanie narkotyków nie jest przestępstwem bez ofiar i że najlepszym sposobem na uniknięcie liczby ofiar śmiertelnych jest ich dekryminalizacja i regulacja.
Ta ponura rzeczywistość tworzy niezręczny ton, ponieważ wkrótce rzucamy się w absurdalną fabułę uknutą w celu przechytrzenia dyrektora generalnego banku odpowiedzialnego za pranie pieniędzy. Wszystko to bardzo przypomina „A gdyby nie wy, wścibscy dzieciaki, udałoby mi się”, czyli stylizację Scooby-Doo i nawet pies jest kluczem do jej sukcesu! Jak to współgra z pełną pasji krytyką brytyjskiego sektora usług finansowych umożliwiającego gangsterstwo na kontynentalną skalę, to zagadka, która nigdy nie została do końca rozwiązana.
Jeśli ten problem nieco drażni, to energię, dowcip i urok aktorów wyróżnia to przestawienie. Yanexi Enriquez wciela się w swoją geekowską skuteczną hakerkę Ale z pełnym sukcesu intelektem, a po zrozumieniu, gdzie jej osobista moralność musi ją poprowadzić, przywiązuje się do sprawy. Lorena Andrea jest jej starszą siostrą, Catą, dziennikarką polującą na historię za wszelką cenę, z dostępem do znacznie większych zasobów niż jej przyjaciółki. Cecilia Alfonso-Eaton pokazuje, jak Lucia, zanglicyzowana i średnioklasowa, pozbawiona ulicznych sprytów, którymi Ale jest przepełniona, odnajduje swoją rolę i swoją siostrzeństwo. Nathaly Sabino wnosi do spektaklu patos, gdy jej status wizowy wygasa po tym, jak zrezygnowała ze studiów medycyny weterynaryjnej i obawia się kafkowskiego limbo, które ją czeka, jeśli zostanie aresztowana, bez względu na swoje niestrudzone wysiłki.
Pomimo bez wątpienia twardej krawędzi polityki w tle i przypisania winy tam, gdzie na to zasłużyła, zaaranżowane, autentyczne i głównie pozytywne zakończenie podkreśla, że ten spektakl, ponad inne cele, jest przede wszystkim celebrowaniem kultury powoli odkrywającej swoje miejsce w tęczy, która obejmuje Londyn. Taniec, muzyka i żarty również się do tego przyczyniają!
Więc jeśli musisz traktować fabułę z przymrużeniem oka (tak, to właśnie sól - widzisz, jak łatwo przychodzi stereotypizacja?), to warto dla wybuchu dumy i radości, który rozciąga się od Brixton do Bogoty.
Mój wujek nie jest Pablo Escobarem w Brixton House do 3 maja
Zdjęcia: Lucy Le Brocq