Dostępne języki
![]()
Festiwal Operowy Dorset znalazł idealne miejsce dla Gaetana Donizettiego i jego L'elisir d'amore. Ta mała perła wśród zespołów operowych sprytnie przenosi akcję z włoskiego miasta do własnych okolic w wiejskim krajobrazie Hardy’ego. Rodzime odniesienia obejmują London Gin zamiast czerwonego wina, przyjęcie „szeląga królowej” oraz szkocki regiment stacjonujący w regionie.
Wszystko ma sens, umieszczając romantyczną historię o miksturach miłosnych w tym zalesionym miejscu przy Bryanston School, obok wioski Blandford Forum, gdzie dowcipne nawiązania do rywalizacji miasta i wsi rozrzucone są po całym spektaklu.
Zdjęcie: Julian Guidera
Scenografia Rufusa Martina, idylliczne tło sadów jabłoniowych, doskonale komponuje się z wiejskimi zajęciami, wśród których znajdują się wspinanie się po drabinach, by zrywać jabłka, oraz wesoła zabawa w łapanie jabłek ustami podczas wesela.
Kiedy doktor Dulcamara, grany przez Aidana Smitha, obdarzonego chropowatym basem i doskonałym wyczuciem komicznym, zjeżdża z Londynu, chór Festiwalu Operowego Dorset okazuje zdumienie tym absolutnym cudem. Ma on następnie śmiałość nazwać tłum wieśniakami, co wywołuje gromki śmiech wśród publiczności.
Zdjęcie: Julian Guidera
Nemorino, bezrobotny robotnik gospodarski, jest oczywiście bohaterem utworu. Doskonały brytyjsko-irlandzki tenor Jay Broadhurst uroczo przekazuje naiwność i proste pochodzenie swojej postaci, ukazując m.in. trochę masła wyrabianego ręcznie i niezdolność dostrzeżenia oszustwa płatnego lekarza sprzedającego fałszywe mikstury miłosne, które Nemorino desperacko pragnie, by zdobyć serce pięknej Adiny.
Broadhurst zachwyca publiczność wykonaniem melancholijnej i pięknej arii „Una furtiva lagrima” w II akcie, kiedy Nemorino widzi łzę w oku Adiny i zdaje sobie sprawę, że naprawdę jest ona w nim zakochana.
Zdjęcie: Julian Guidera
Podobnie, sopranistka Haeran Hong, drobna sylwetka o potężnym głosie, wnosi wiele charakteru do roli Adiny. Jej duet „Quanto amore” z Dulcamarą w II akcie zasługuje na szczególną uwagę.
Nie pozostając w tyle, wysoki, chudy Jonathan Eyers oferuje zadziorną kreację narcystycznego Belcore'a, kapitana straży. Z komicznymi, długimi nogami przypominającymi Johna Cleese'a, rozbawia widownię swoją arogancją w arii „Come paride vezzoso”.
Zdjęcie: Julian Guidera
Jesienne wiejskie barwy odzwierciedlają kostiumy Libby Watson, z dodatkowymi akcentami pomarańczy – w szarfach i kwiatach we włosach Adiny podczas przyjęcia. Szczególnie spodobał mi się szczegół kobiety z chóru i jej dwójki dzieci machających czerwonymi flagami na przybycie Dulcamary.
Łatwo zrozumieć, dlaczego L'elisir d'amore, po raz pierwszy wystawiany w 1832 roku w Mediolanie, jest jedną z najsłynniejszych oper Donizettiego. To doskonałe wprowadzenie do opery: melodyjna, zabawna i łatwa do śledzenia. Na szczęście nie ma tu długotrwałych śmierci. A radosna, znana historia biednego chłopca, który spotyka pozornie nieosiągalną dziewczynę, rywalizujący przystojny oficer próbuje ją zdobyć, ale wszystko kończy się dobrze – jest bardzo przyjemna, szczególnie w tych zwariowanych czasach.
Reżyser Andy Morton serwuje nam żywiołowe wykonanie z dużą ilością akcji i ruchu. Zbyt często produkcje operowe (i to nie tylko te „z Londynu”) bywają zbyt statyczne. Jego obsada wykazuje pewność siebie, a ja nigdy nie widziałem chóru, który bawiłby się tak dobrze. Dyrygent chóru Stephen Harris zasługuje na uznanie za kierowanie i inspirowanie tej pełnej życia grupy.
Zdjęcie: Julian Guidera
Dla osób chcących zaangażować się bardziej, Festiwal Operowy Dorset zachęca ambitnych śpiewaków operowych do aplikowania na 18-dniowy kurs, podczas którego współpracują z solistami, reżyserami i dyrygentami. Wybrani potem występują w tym znakomitym chórze podczas letniego sezonu.
Akustyka w sali koncertowej Bryanston jest dobra, a dyrygent Frank Zielhorst ma pełną kontrolę nad niemałą Orkiestrą Festiwalu Operowego Dorset pod kierownictwem Emre Engina. Nic nie zostało zaniedbane i odczuwa się, że naprawdę otrzymuje się wartość za wydane pieniądze. Dla tych, którzy mają mniej do wydania, Dorset Festival Opera oferuje bilety ulgowe dla studentów oraz osób poniżej 40. roku życia.
Jedynym drobnym mankamentem są dość dziwne napisy. Wciąż staram się pojąć, co znaczy „panking” (słowo, którego jeszcze nie spotkałem w moim włoskim z Duolingo). Przypuszczam, że napisy są przydatne dla tych, którzy poznają historię po raz pierwszy lub potrzebują przypomnienia, ale czasem bywają irytujące.
Zdjęcie: Julian Guidera
Ogólnie jednak atmosfera jest wyjątkowa w tym sielskim zakątku. Parking jest łatwy, personel (wielu wolontariuszy) przyjazny, można kupić napoje i piknik (lub przynieść własny), a do namiotów jest łatwy dostęp w razie słońca lub deszczu (tak, on nadejdzie), a także do samej sali koncertowej.
Poza L'elisir d'amore, w tym sezonie Dorset Opera wystawia także Camille Saint-Saënsa Samson et Dalila. Warto zobaczyć jedną albo obie produkcje, niezależnie od tego, czy mieszkacie lokalnie, czy jesteście „down from London” (przyjezdni z Londynu). W każdym przypadku przeżyjecie kapitalne przedstawienie w pastoralnym otoczeniu.
Festiwal Operowy Dorset trwa do 25 lipca
Zdjęcia: Julian Guidera