Dostępne języki
![]()
Mimo że to zaledwie około mili w linii prostej, dojazd do OSO Arts Centre na Barnes Pond zajmuje mi 45 minut, ponieważ Hammersmith Bridge jest zamknięty – i tak jest już ponad siedem lat.
Jaka więc lepsza okazja, aby zobaczyć dowcipną, utrzymaną w stylu Yes Minister nową sztukę Hammersmith Bridge Is Falling Down, opowiadającą o rozczarowanym lokalnym posłu Partii Pracy, Edwardzie Stilesie, mierzącym się ze złością swoich wyborców z powodu niedogodności i zagrożeń związanych z zamknięciem mostu.
Stiles próbuje nie tylko zadowolić mieszkańców, ale także walczy z aparatczykami Partii Pracy, którzy grożą poświęceniem Stilesa i jego wyborczych obietnic na rzecz popularności premiera. "Zrzucaj winę na Tories" – takie otrzymuje wskazówki, mimo że Partia Pracy rządzi już ponad rok.
Fot. Paddy Gormley
Stiles, z nadwagą i w złej kondycji, potajemnie popija wódkę ukrytą w plastikowych butelkach po wodzie, co nie dziwi, biorąc pod uwagę, że musi też radzić sobie z relacjami ze swoją długoletnią oddaną asystentką Violet, młodą idealistyczną doradczynią ds. mediów Lavinią oraz swoją nieobecną na scenie byłą żoną.
Akcja toczy się w biurze Stilesa, na ścianach którego wiszą portrety Tony’ego Benna i Mao, obok widoku kontrowersyjnego, nieczynnego mostu. Reżyserka Lucy Appleby ma wszystko pod kontrolą i wyciąga znakomite kreacje ze swojego zespołu aktorskiego, którzy silnie projektują swoje role i dobrze nawiązują kontakt z publicznością – co dziś nie jest takie oczywiste, nawet na West Endzie.
Daniel Wain kreuje wspaniałego Stilesa, złamanego człowieka, pokazując różne oblicza wycieńczonego mężczyzny, który próbuje zadowolić wszystkich, a ostatecznie nie zadowala nikogo – nawet siebie samego. Ukazuje swój zaczerwieniony ból jako zniechęcony bohater zawiedziony przez system. W jednej z pamiętnych scen Stiles odtwarza przemówienie z wczesnej konferencji, wyrażające nadzieję na przyszłość. Pięknie kontrastuje to z idealistycznymi wysiłkami Lavinii, która usilnie próbuje przypomnieć Stilesowi, kiedy jeszcze miał nadzieję, błagając go, by po prostu "powiedział prawdę". "Nie mogę powiedzieć prawdy, jestem politykiem" – żartuje Stiles.
Fot. Paddy Gormley
Świetna Louise Bangay wciela się w wytrwałą Violet, która pracuje z Stilesem od 30 lat – dłużej niż wiele małżeństw. Niezłomna w swoich socjalistycznych ideałach, chce, by Stiles dalej realizował zadania Partii i związków zawodowych.
Scenę kradną również Stephen Riddle i Vaughan Evans, którzy wspaniale wcielają się w cameo naszych prześladowanych posłów, w tym w ciężkiego kalibru członka National Executive Committee oraz daszkowego szefa dyscypliny (Violet mówi, że wygląda jak sędzia meczu snookera) oraz prowadzącego wywiady telewizyjnych.
Autor scenariusza Brad Sutherland stworzył inteligentny tekst, pełen zabawnych linii i pięknych metafor, takich jak politycy zjadani jak rdza na nieczynnych mostach. Wszyscy tutaj są w pewien sposób tak samo zniszczeni jak most – i nasz podzielony kraj. Jednak sztuka cierpi na nadmiar słów (Appleby zasługuje na uznanie za to, co robi z niewystarczającą ilością akcji), bardziej skupia się na koncepcji niż na postaciach i bywa powtarzalna. Przestrogę przed kryzysem narodowego długu słyszymy zbyt wiele razy.
Fot. Paddy Gormley
Czuję współczucie dla zespołu produkcyjnego, ponieważ wydarzenia z prawdziwego świata wyprzedziły proces twórczy, gdy Keir Starmer nagle odszedł, a nasz Człowiek z Północy pojawił się w trakcie prób sztuki. Wspaniale byłoby zobaczyć tekst skrócony i zaktualizowany do czasów, gdy Burnham stoi na czele.
Czy coś się zmieni, a co ważniejsze, czy Hammersmith Bridge zostanie otwarty pod nowym rządem? Kto wie? Tymczasem kończymy z odrobiną nadziei po spektaklu Hammersmith Bridge Is Falling Down. Jest też nadzieja dla teatru, z nowymi produkcjami jak ta, powstającymi w małych londyńskich miejscach.
Hammersmith Bridge Is Falling Down wystawiane jest w OSO Arts Centre w Barnes do 11 września.
Fot. Paddy Gormley