Dostępne języki
Po ponad siedmiu latach grania Chrisa Beana w The Play That Goes Wrong off-Broadway, Chris Lanceley zdejmuje wąsy. Mieliśmy szansę porozmawiać z aktorem przed jego odejściem z przedstawienia, omawiając, jak zaczął swoją przygodę z The Play That Goes Wrong, jak to jest grać wiele postaci oraz dlaczego to przedstawienie zawsze będzie dla niego miejscem powrotu.
Jak zacząłeś swoją przygodę z teatrem?
Gdy miałem osiem lub dziewięć lat, odbywała się szkolna sztuka. Ogłoszenie o przesłuchaniu zostało wystawione, i było w nim napisane: „Czy chciałbyś być w szkolnym przedstawieniu? Ile chcesz mieć ról? Dużo, średnio, czy niewiele?” Ja odpowiedziałem: „Niewiele.” Zagrałem pielęgniarkę Anaesthetic, co jest genialną nazwą w sztuce! Byłem za białym płótnem i była to tylko sylwetka mnie wyciągającego rzeczy z brzucha kogoś innego. Za każdym razem, gdy to się działo, publiczność się śmiała, a ja to uwielbiałem! Pomyślałem: „Wiesz co? Następnym razem chcę grać z wieloma rolami,” i od tego czasu audytowałem wszystkie możliwe przedstawienia.
A co sprawiło, że chciałeś być częścią The Play That Goes Wrong?
Cóż, mój agent wysłał mi zaproszenie na przesłuchanie! To była pierwsza rzecz, ponieważ jeszcze tego nie widziałem. To był jeden z tych spektakli, które miałem zobaczyć w Londynie, gdy byłem w domu, więc jeszcze nie widziałem tego na Broadwayu. Obejrzałem występ Royal Variety wideo w momencie, kiedy otrzymałem e-mail od agenta. Byłem z powrotem w Wielkiej Brytanii w styczniu 2019 roku i wróciłem wcześniej na przesłuchanie. Przyspieszyłem swój lot, ponieważ kiedy zobaczyłem to wideo z Royal Variety, pomyślałem: „To jest zabawne! To dokładnie ten rodzaj komedii, który oglądałem, gdy dorastałem. To jest rodzaj komedii, który uwielbiam. To idealna praca dla mnie jako aktora. Uwielbiam to.” Od tego momentu bardzo chciałem być częścią tego.
A dla tych, którzy mogą nie być zaznajomieni z The Play That Goes Wrong, czy mógłbyś opowiedzieć trochę o tym i o roli, którą grasz?
Gram Chrisa Beana w The Play That Goes Wrong. On jest reżyserem przedstawienia kryminalnego wystawianego przez Drama Society Uniwersytetu Cornley, amatorskiej produkcji - ale to nie oznacza, że brakuje pasji wśród osób, które robią to przedstawienie, zwłaszcza w mojej postaci! Chris Bean wyreżyserował przedstawienie, a w Playbill jest długa lista wszystkich innych rzeczy, które robił dla tego show, jak rekwizyty, scenografia i kostiumy - wszelkie rzeczy! Biedak desperately pragnie, aby wszystko poszło dobrze, a oczywiście tak się nie dzieje. Od początku do końca wszystko się nie powodzi, a wszyscy, zwłaszcza Chris, są zdesperowani, aby dotrzeć do końca i uczynić to sukcesem. I dotrą do końca, ale jury nadal nie decyduje, czy to sukces, czy nie!
Więc grałeś wiele ról w przedstawieniu, w tym Jonathana Harrisa i Roberta Grove'a. Jak to było?
Chris Bean jest dla mnie jak baza - tak to teraz czuję. Spędziłem pierwsze dziewięć miesięcy przedstawienia off-Broadway jako Jonathan, a potem wróciłem po pandemii na około rok jako on, więc prawdopodobnie zagrałem około 800 wystąpień w tej roli. To była moja pierwsza rola, ale czuję się najpewniej w roli Chrisa Beana, co jest ironiczne, ponieważ on jest najwspanialszym nieudacznikiem, jaki kiedykolwiek żył! Kiedy gram Jonathana czy Roberta, czuję, że w dużej mierze dodaję kontekst do Chrisa. Wyraźnie pamiętam, gdy po raz pierwszy grałem Roberta, spędziłem pierwsze tygodnie myśląc: „O, to sprawia, że ten żart Chrisa Beana ma więcej sensu,” albo: „O, jeśli zredukuję ten kontekst za pomocą tego, co teraz wiem jako Robert, to ten moment Beana może być zabawniejszy.” Ale teraz pełny okrąg, ponieważ w każdej roli, w której jestem, zawsze widzę rzeczy z innej perspektywy i jak to może poprawić momenty w przedstawieniu dla innych. To jest jak wtedy, gdy możemy wyjść z przedstawienia i obserwować je z perspektywy widowni. Dla mnie, mam perspektywę widowni, a potem mam perspektywę Chrisa Beana na innych.
Wspomniałeś, że Chris jest twoją bazą. Czy możesz to trochę bardziej wyjaśnić?
Chris jest moją bazą, ponieważ czuję się najpewniej grając tę rolę. Jonathan mógł być tym, który grałem jako pierwszy, i z pewnością wtedy uznałbym to za moją bazę. Ale grając Jonathana jako dubler Beana, pozwoliło mi to usiąść w tylnym rzędzie i obserwować tę postać grając Jonathana - kim on był i jak inni aktorzy go grali. A także, wykonać pracę w czasie prób. Dzięki temu czuję, że jego postać jest bardziej rozwinięta w sposób, w jaki Jonathan nie był w ciągu trzytygodniowego procesu prób, a następnie wrzucenia do przedstawienia. A Robert był podobny, ale uczucie opuszczenia Beana, aby grać Roberta, zawsze na początku jest niewygodne. Zawsze czuję, jakbym nosił kostium, który nie do końca pasuje. Jestem świadomy, że być może nie jestem typem, dla którego ta rola jest stworzona, i czuję, że muszę zrobić trochę więcej, aby to zadziałało - może nawet odstąpić od tego, co dokładnie reżyserzy ode mnie oczekują, aby pewne momenty zadziałały. Podczas gdy Chris Bean, po prostu wydaje się wygodnie w swojej niewygodnej naturze. Moje impulsy i instynkty są rzeczami, które mogę naturalnie podążać, ponieważ to wydaje się właściwe. Podczas gdy Robert, muszę naprawdę przemyśleć, aż poczuję się komfortowo. Przed dołączeniem do tego przedstawienia, nie miałem naprawdę dobrego wyobrażenia, co robię dobrze jako aktor, a teraz, po siedmiu i pół roku, czuję, że przedstawienie pomogło mi to pokazać.
Czy pamiętasz, jakie było proces prób, gdy zaczynałeś?
Pamiętam! Byłem bardzo zdenerwowany, kiedy po raz pierwszy się pojawiłem, ponieważ byli tam bardzo doświadczeni aktorzy, a ja przychodziłem po siedmiu lub ośmiu latach bez grania w sztuce. Kevin McCollum jest producentem, a on jest ogromny. Matty DiCarlo właśnie przeszedł z produkcji Broadwayu jako kierownik produkcji i reżyserował. Mark Evans był tam jako jego asystent reżysera i grał Chrisa Beana na Broadwayu. Próbowaliśmy też na planie w przestrzeni off-Broadway! Cała sytuacja była dla mnie bardzo onieśmielająca już od pierwszego dnia, ale wszyscy byli po prostu tak wspaniali, uprzejmi i hojni i zajęło tylko kilka dni, aby stało się to bardziej komfortowe.
Jedynym problemem było to, że jako Jonathan, kiedy zjechałem z platformy po raz pierwszy i próbowałem się złapać, zerwałem mięsień piersiowy mniejszy, co przeszkadzało mi przez cały proces prób, ponieważ Jonathan ma bardzo fizyczną rolę. Czułem, że nie do końca staję na wysokości zadania po tym urazie. Przegapiłem wszystkie pokazy z wyjątkiem jednego z tego powodu, więc przegapiłem prawie cały czas treningu przed publicznością. Może dlatego nie opisałem Jonathana jako mojej bazy, ponieważ nie miałem komfortowego procesu prób w tej roli. Wróciłem na wieczór otwarcia, prawdopodobnie wcześniej, niż powinienem, ale chciałem tam być na wieczór otwarcia. Cieszę się, że byłem i cieszę się, że miałem te pierwsze kilka tygodni w przedstawieniu.
Aby dać ogólny obraz tego, co robimy w próbie, zaczynamy od Morderstwa w Haversham Manor jako w pełni funkcjonalnego scenariusza. Jest to około 45 minut, jest straszny sam w sobie, ale jest zabawnie czytać rzeczy, które idą źle w sztuce. A potem przechodzimy przez przedstawienie stopniowo, jedna scena po drugiej - bardzo metodycznie. Będą dni, kiedy całkowicie skupiamy się na akrobacjach. Wyjmujemy je z przedstawienia, robimy je w izolacji, a następnie przechodzimy do następnej sekcji i włączamy te akrobacje. Więc to jest bardzo metodyczne podejście, a w tym są wplecione sekcje improwizacyjne. Wrócimy po przerwie, a Matty DiCarlo, reżyser, powie: „Dobrze, to pierwszy dzień prób. Chris Bean ma wszystkich w miejscu. Przedstawi się i wszystkich pozostałych, a my zaczynamy pierwszą próbę, jaką ma Drama Society Uniwersytetu Cornley dla Morderstwa w Haversham Manor.” Następnego dnia wracamy po przerwie, a Matty mówi: „Dobrze, to przerwa w Morderstwie w Haversham Manor, start!” To pomaga nam poznać nasze postacie w sposób, w jaki po prostu granie przedstawienia nie mogłoby. A przedstawienie narodziło się z improwizacji, więc wprowadzenie odrobiny improwizacji do procesu prób było naprawdę pomocne. Pozwolili nam stworzyć nasze wersje. Nigdy nie czułem presji, aby podążać za Henrym Shieldsem, Markiem Evansem, czy nawet za facetem, którego pokrywałem w roli Chrisa Beana. Nie czuliśmy żadnej presji, aby to zrobić, więc te improwizacje naprawdę pomagają nam zdefiniować, kim są nasze postacie.
A teraz robisz to od siedmiu i pół roku. Jakie to uczucie patrząc wstecz na tę podróż?
Przechodzę przez wiele nostalgii w tej chwili, bo odchodzę. Zastępca Chrisa Beana mnie obserwował od zaplecza, i czułem się, jakby Zbieracz Dusz szedł za mną! To cudowny człowiek, David McElwee, ale to był pierwszy raz, kiedy byłem w tej przestrzeni z moim zastępcą idącym za mną, więc wywołało to we mnie wiele emocji. Moja postać umiera kilka minut przed końcem przedstawienia i leżałem tam martwy, myśląc: „Jak to będzie wyglądać 12 lipca, kiedy ostatnim działaniem mojej postaci będzie umrzeć i leżeć na scenie, podczas gdy reszta sztuki się dzieje?” W normalnym przedstawieniu wydycham. Myślę: „Dobrze, moja ciężka praca została zakończona.” Ale wiedząc, że ta ciężka praca kończy się 12 lipca, będzie to dla mnie bardzo emocjonalne. Przedstawienie dało mi wiele, i nadeszło w idealnym momencie w moim życiu.
Straciłem moją mamę. Zmarła około dwóch lub trzech lat przed tym, a ja przeprowadziłem się do USA. Potem miałem kolejną trudną sytuację krótko potem i byłem zdezorientowany. Nie miałem naprawdę pojęcia, kim jestem, dlaczego jestem w Nowym Jorku, a nie w Anglii z moją rodziną, i co robię, czy mogę odnieść sukces. A potem The Play That Goes Wrong przyszedł i wszystko się zmieniło. Czego nauczyłem się przez ostatnie siedem lat, to to, że jestem wystarczająco dobry, aby pracować i robić to. Zyskałem kilku przyjaciół na całe życie. Miałem możliwość poczuć się na tyle komfortowo, aby założyć rodzinę i kupić mieszkanie. Miałem możliwość uzyskania stałej opieki zdrowotnej i terapii, wszystko to, aby lepiej się rozwijać. Byłem na trasie z tym przedstawieniem - widziałem kraj. Wyzwałem się, aby być dublerem po raz pierwszy, grać wiele ról, stać się weteranem w garderobie i być liderem dla osób, które tam są.
Jedną z rzeczy, których się nauczyłem, jest to, że granie głównej roli jest także rolą lidera, albo może być. Byłem inspirowany osobami, z którymi pracuję. Sid Solomon był jednym z dublerów. To inspirująca osoba. Troszczy się o ludzi wokół siebie i ma bardzo stabilną głowę, gdy wszyscy inni wokół niego są w chaosie i katastrofie. Pamiętam, że na początku patrzyłem na niego i myślałem: „Chcę być więcej jak on,” i powoli uczyłem się tego. Jako wykonawca pokrywał pięć ról, zawsze płynnie, profesjonalnie, spokojnie. A on był również zastępcą przedstawienia związku, i ja skończyłem to robić po nim.
Czuję naprawdę, że zrobiłem doktorat w komedii - widziałem wszystko, co mogłem zobaczyć w tym przedstawieniu, co jest częściowo powodem, dla którego odchodzę. Nic mnie już nie zaskoczy. Miałem wszelkiego rodzaju publiczność. Miałem żarty, które mi uciekły i zawiodły, a potem musiałem je odnowić i znaleźć je, uczynić je spontanicznymi. Musiałem znaleźć sposoby, aby utrzymać to świeże przez siedem lat, mimo że gram tę samą rolę osiem razy w tygodniu. To dla mnie bardzo wiele znaczy - naprawdę. Wrócę bez wahania, jeśli mnie potrzebują! Jestem wdzięczny za to przedstawienie.
Co twoim zdaniem sprawiło, że The Play That Goes Wrong jest tak udane przez tak długi czas?
Odpowiadam na to pytanie przez pryzmat drzwi scenicznych, co stanowi nasze postrzeganie tego, co myśli publiczność. Często słyszymy, że ktoś obejrzy to przedstawienie i chce zabrać więcej osób. To jedna z głównych przyczyn, dla których wciąż tu jesteśmy, ponieważ w wyniku „warrants” (opinii publicznej). Jesteśmy przystępnym przedstawieniem - ludzie w każdym wieku mogą cieszyć się nim. Inną rzeczą, którą często słyszę u drzwi scenicznych, jest to, że ludzie pytają mnie, jak dużo przedstawienia jest improwizowane. Zawsze smutno mi mówić im, że, co dziwne, niewiele z przedstawienia jest improwizowane! Jest bardzo ściśle skoordynowane, a jest w nim wiele szczegółów i specyfiki. Ale fakt, że ludzie myślą, że jest to improwizowane i że publiczność może tak bardzo wpływać na przebieg i kierunek przedstawienia, oznacza, że ludzie mogą oglądać to wielokrotnie i czuć, że widzą zupełnie inne przedstawienie, mimo że dzieje się to w takich ciasnych ramach. To ogromne przyciąganie dla przedstawienia.
A z długowiecznością przychodzi kolejny urok, którym jest zmiana obsady i członków obsady, ponieważ mamy taką swobodę, jaką możemy zyskać w swoich kreacjach. Włączenie kogoś nowego do przedstawienia może być interesujące dla ludzi, którzy lubią to przedstawienie. Mogą zobaczyć całkowicie nowe dynamiki między obsadą a postaciami. Nawet jeśli jestem tam od siedmiu lat, kiedy nowi członkowie obsady przychodzą, moje role diametralnie się zmieniają, i to mi się podoba! To jedna z rzeczy, dla których to przedstawienie pozostało dla mnie świeże przez tak długi czas. Poza tym, to po prostu naprawdę dobre, zabawne przedstawienie. Oferuje różne rodzaje komedii - jest gra słów, jest komedia fizyczna, jest tak wiele różnych rzeczy, które przemawiają do różnych ludzi. A jeśli nie lubisz jakiegoś żartu, po prostu poczekaj pięć sekund - będzie inny!
Czy masz ulubioną linię z The Play That Goes Wrong?
To naprawdę zmienia się z dnia na dzień! Jest taka linia: „Ledwo widzisz nawet drzewa,” po otwarciu zasłon przez Beana, a za nimi kryje się wielu ludzi, których się nie spodziewa. To moja ulubiona linia w tej chwili, ponieważ nie mogę uzyskać śmiechu na niej w tej chwili! W ciągu ostatnich dwóch przedstawień próbowałem czegoś zupełnie innego, i to było tam. Więc to jest moja ulubiona linia, ponieważ była tak nieuchwytna. Miałem to, potem grałem Roberta, potem wróciłem i po prostu nie mogłem tego zrozumieć, a potem udało mi się to ostatnio. Więc to jest moja ulubiona linia w tej chwili. Często moim ulubionym momentem jest, gdy musimy stworzyć łańcuch z rąk, aby wydłużyć długość telefonu, aby móc go przekazać komuś, kto jest po drugiej stronie sceny. To proste wydłużenie ręki na końcu tego łańcucha jest jednym z moich ulubionych momentów, ze względu na timing. To jest matematyczny problem czasowy, który zmienia się każdej nocy, kiedy wyciągam rękę, i uwielbiam to. Uwielbiam to robić, ponieważ zmienia się każdej nocy, w zależności od publiczności. To wspaniałe.
Jak opisałbyś The Play That Goes Wrong jednym słowem?
Gościnne. Wita publiczność, nowych członków obsady i nową ekipę z otwartymi ramionami. Komedia jest przystępna, a New World Stages są łatwe do znalezienia! Jest gościnne.
The Play That Goes Wrong obecnie gra w New World Stages.