Dostępne języki
To jest świat Deirdre O'Connell; wszyscy po prostu w nim żyjemy. Po zdobyciu nagrody Tony w 2022 roku, artystka pozostała aktywna, występując w wysoce cenionych projektach zarówno na dużym, jak i małym ekranie. Będąc nieprzerwaną obecnością w świecie filmów, telewizji i teatru w Nowym Jorku, zadebiutowała w uniwersum DC w filmie The Penguin z 2024 roku.
Jako matka bosu przestępczego Oswalda Cobba (granego przez Colina Farrella), jej postać, Francis Cobb, to siła, z którą należy się liczyć. Jej sceny z Farrellem są elektryzujące, obie postacie stają naprzeciwko siebie, a jednocześnie Francis zmaga się z trudną rzeczywistością życia z demencją ciała Lewy'ego.
Mimo to, O'Connell nie spodziewała się, że The Penguin odniosie tak wielki sukces. To reżyser Ari Aster przewidział jego monumentalny sukces podczas kręcenia Eddington, który trafił na ekrany kin tego lata. W tym filmie O'Connell wciela się w inną bogatą postać: Dawn, matkę Emmy Stone, Louise. Akcja filmu toczy się w szczytowym momencie pandemii COVID-19, a Dawn znajduje się w oku cyklonu krążących teorii spiskowych w internecie oraz lokalnej kampanii na burmistrza, która zmienia bieg jej życia.
Od tego czasu The Penguin zdobył imponujące 24 nominacje do Emmy w różnych kategoriach, w tym w zakresie występów, pisania, reżyserii i innych. O'Connell została również nominowana za swoje występ, co jest pierwszym wyróżnieniem w jej niemal czterdziestoletniej karierze.
Przed ceremoniałem w wrześniu, BroadwayWorld spotkał się z artystką, aby spojrzeć wstecz na jej czas na planie HBO, pracę z Asterem w Eddington oraz bóle i radości związane z zagłębianiem się w mroczny świat Gotham.
Uwaga: Spoilery do The Penguin i Eddington
Ten wywiad został skrócony dla jasności i długości.
Bardzo się cieszę, że wszyscy troje - Colin Farrell, Cristin Milioti i ty - zostaliście nominowani razem.
Chciałabym, żeby Rhenzy Feliz był z nami! Ale tak. Radość, jaką czerpałam z pracy z nimi dwojgiem: nie potrafię nawet opisać, jak inspirujące, zabawne i przerażające to było. To był bardzo ognisty i przyjemny czas, a my wszyscy się wspieraliśmy i dbaliśmy o siebie nawzajem.
Wiem, że nie otrzymałaś wszystkich scenariuszy do The Penguin z wyprzedzeniem, ale kiedy czytasz scenariusz do takiego serialu, jak dużo zmienia się twoje wyobrażenie o postaci między tymczasem a momentem, gdy idziesz na plan i zaczynasz pracę z innymi aktorami i reżyserami?
Myślę, że zmienia się ogromnie. Zawsze czuję się na zewnątrz tego. Wiedziałam intelektualnie, kim była ta dama i wiedziałam, że bardzo ją lubię. Przypominała mi moją prababcię i ciotkę. Była cała strona mojej rodziny ze strony mojej matki, która była takimi twardymi, stylowymi Nowojorczykami. Więc znałam typ kobiety i niestety miałam doświadczenie z demencją w mojej własnej rodzinie. Ale jeśli chodzi o dystans, jaki czujesz między tobą a momentem, w którym naprawdę skoczysz w to, czułam, że jest nieprzekraczalny, jak zawsze bywa. Jakbym nigdy tam nie dotarła i nigdy nie poczuła, że to jest naprawdę moje. Zawsze przez to przeszłam.
Czy pamiętasz moment, w którym to się zmieniło?
Musiałam bardzo technicznie pracy nad demencją Lewy'ego, nad akcentem, nad wyglądem tej damy. Miałam świetne spotkania z projektantami, a stworzenie jej ubrań bardzo mi pomogło. Ale wciąż czułam dystans. Całkowicie się to zmieniło podczas próby kamery, którą zrobiłam z Colinem.
Jakoś, kiedy zobaczyłam go w pełnym stroju, poczułam, jak coś mnie ogarnia, i wydawało się, że ogarnia także jego, że byliśmy jak dzieci w sklepie z cukierkami i zanurzyliśmy się w to. To było tak, jakbym była w rogu, robiąc wszystkie rozgrzewki i obserwując tego boksera, więc znałam wszystkie jego ruchy, ale nie wiedziałam, czy będę mogła przyjąć uderzenie, aż do momentu, gdy tam byłam. I dotarłam tam.
Tuż po tej próbie kamery poczułam, że jestem w ogniu. Czy będziemy w stanie to zrobić, czy będę tak zamknięta przez samoświadomość w pewnym momencie: wszystkie te pytania pozostały przez cały czas. To jest w wielu sposobach tak ekstremalne i operowe jako historia, że potrzebowałam całej swojej mocy, aby to zrobić.
Było to przerażające, ponieważ czułam, "Czy naprawdę nam się to udaje?" I musiałam sobie powiedzieć: "Nie zadawaj tego pytania. Nie myśl o tym. Po prostu idź dalej." Miałam tyle przyjemności. Nie chciałam, żeby ta przyjemność mi odebrano.
Wspomniałaś, że potrzebowałaś czasu, żeby się w to wciągnąć. Gdy to się stało, jak odsunęłaś się od tych mrocznych miejsc, aby zachować zdrowie psychiczne?
Nie wiem. Muszę powiedzieć, że twardość Francis, jej poczucie humoru, jej odmowa bycia ofiarą - znalezienie tej damy pomogło mi pozostać przy zdrowych zmysłach. Myślę, że ona odrzucała bycie doprowadzoną do obłędu, więc to pomogło. Ale dbanie o siebie podczas tego było trudne. Myślę, że najtrudniejsze było zawsze zadawanie sobie pracy domowej. Jeśli miałam czas wolny, musiałam sobie powiedzieć: "Oh, lepiej wrócić i spojrzeć na wszystkie swoje prace domowe, które zrobiłaś na temat dzieci i tej choroby. Przyjrzyj się temu, jak myślałaś o swoim ojcu, przechodząc przez to."
Zawsze czułam się przerażona, a potem zmuszałam się do tego, co sprawiało, że byłam naprawdę smutna. Ale kiedy dochodziliśmy na plan, były naprawdę trudne sceny, a jednocześnie była naprawdę przyjemność być otoczonym wsparciem przez tę ekipę i przez innych aktorów. Colin zawsze się ze mnie śmiał, gdy mówili: "Dobrze, myślę, że to mamy." A ja: "Możemy przestać? Możemy teraz przestać?" Nigdy nie byłam tą, która prosiła o jeszcze jedną próbę.
Wiem, że nie jestem jedyną osobą, która ma nadzieję na zobaczenie drugiego sezonu The Penguin. Czy to postać, do której czujesz, że mogłabyś wrócić w pewnej formie? Czy jest tam więcej do odkrycia?
W moim duchu czuję, że chciałabym zagrać Francisa więcej. Nie mam w głowie, w jaki sposób ta historia mogłaby działać. Jednak wiem, że jesteśmy w równoległym wszechświecie i w Gotham, więc mogą wystąpić wszelkiego rodzaju medyczne przełomy. Czy mogliby obudzić Francisa? Tak, mogliby obudzić Francisa. Czy byłabym szczęśliwa? Tak, byłabym szczęśliwa, że mogę ją zagrać więcej. Byłabym szczęśliwa, mogąc być z tymi aktorami więcej. To była rzadka przyjemność to robić, a nie zawsze tak się czuję. Kocham tę damę i czuję, że można by ją wstawić w wiele sytuacji, a ona wylądowałaby na nogach.
Z powodu strajku pisarzy, miało miejsce tylko kilka miesięcy między The Penguin a początkiem zdjęć do Eddington. Czy były elementy Francisa, które wydawały się przenikać do Dawna, gdy myślałaś o przyjęciu tej nowej roli w Eddington? Czy widzisz połączenie między tymi dwiema postaciami?
Czułam, że one by się szanowały nawzajem i pamiętam, że myślałam, że byłoby ciekawe, gdyby się spotkały. Ale nie sądzę, że tak się stało. Czułam, że w humorystyczny sposób zanurzałam się w bardzo różnym „basenie” w sobie. Pamiętam rozmowę z Arim, w której kiedy przeczytałam zakończenie Eddington, powiedziałam: "To ciekawe, mój przyjacielu, że masz mnie jako osobę sprawującą opiekę nad kimś, kto jest sparaliżowany. Nie sądzę, żeby to miało znaczenie, ale tylko żebyś wiedział, na końcu Penguin jestem sparaliżowana. Leżę w łóżku, bezsilna na końcu tego."
Ari był jak: "Co?" A ja powiedziałam: "Ale to nie ma znaczenia, Ari. Chodzi mi o to, że nikt tego nie połączy." A Ari był tym, który powiedział: "Didi, masz pojęcie, jak wielką sprawą będzie The Penguin? Wszyscy to obejrzą." I to był mój pierwszy dzwonek. On powiedział: "Może powinienem zmienić zakończenie". A ja mówiłam: "Nie, twoje zakończenie jest zbyt doskonałe. Nie możesz zmienić swojego zakończenia. Wszyscy będą musieli to jakoś znieść."
Jedną z rzeczy, które znalazłam fascynujące w twojej postaci w Eddington, było to, jak w wielu jej scenach chichotała w tle. Czy było coś z tych improwizacji? Miałaś jakieś wyczucie, kiedy filmowałaś, które części dialogu będą dobrze słyszalne, a które nie były w centrum uwagi?
Nie wiedziałam tego. Ari jest bardzo precyzyjnym i wspaniałym pisarzem. Jest także bardzo szybkim pisarzem i lubi zmieniać rzeczy. Lubi, gdy występują takie drobne zakłócenia. Lubię znać swoje linie na długo przedtem, a potem puścić wodze na planie. Ponieważ Ari wiedział o tym, dawał mi nowe materiały na planie. I po prostu mówiłam: "Nie, nie znoszę tego." A on: "W porządku. Możesz to znieść."
Uważam, że wszystko, co napisał w oryginalnym scenariuszu, znalazło się w filmie, ale wprowadził też wiele nowych rzeczy. A potem czasem mówił: "Po prostu zacznij mówić." Więc to była kombinacja tych trzech rzeczy. Ostatecznie doceniłam każde pojedyncze różne zadanie, które mi dał. Wiem, dlaczego chciał, żebym była w stanie lekko się pogubić, i to doceniam. Po prostu w momencie, gdy to się dzieje, myślisz: "Nie, pozwól mi być na właściwej ścieżce."
W ostatnich latach zdobyłaś nagrodę Tony i teraz otrzymałaś tę nominację do Emmy. Jak to dla ciebie obecnie w tej chwili kariery, być wyróżnioną w ten sposób?
To niesamowite. Myślę, że się tego nie spodziewałam. Chyba odpuściłam sobie, czy to naprawdę ma znaczenie, w zabawny sposób. Tak długo, jak to robiłam, miałam z tego mnóstwo radości, a zaskakuje mnie fakt, że wciąż piszą dla mnie. Kiedy byłam młodsza, sposób pisania w kulturze, szczególnie w telewizji, teatrze i filmach, polegał na tym, że w miarę starzenia się nie będzie pracy dla kobiet. Było to bardzo jednoznaczne. Oczywiście wciąż jest problem, ale to się zmieniło w miarę jak się starzeję. Miałam ogromne szczęście, że nie czułam tego okropnego, powolnego przygnębienia.
W przypadku Dana H., nie mogłabyś się tego spodziewać. Nie pomyślałabyś, że ktokolwiek kiedykolwiek zrealizuje tę sztukę na Broadwayu. Wiele z tego powodu wynika z pandemii, a na Broadwayu pojawiła się otwartość na eksperymentalny teatr i publiczność, a już wtedy były gotowe na to. To jest powtarzane więcej teraz, ale byliśmy mniej więcej na początku tego. Byłam naj szczęśliwszą osobą na świecie, że wszystko to się zbiegało w tym samym czasie.
A potem w przypadku The Penguin nie mogłabym sobie wyobrazić czegoś takiego wcześniej. Fakt, że rozwinęło się w tę wspaniałą rzecz, z taką w gruncie rzeczy subtelną głębią, a jednocześnie tę operową szaleństwo i że mogę być w tym zaangażowana. To także miało związek z cudownym zbiegiem okoliczności, że Colin jest wspaniałym facetem. Była taka gościnność, która, jak sądzę, uczyniła to możliwym, bym miała rodzaj odwagi, której bym nigdy nie miała. Mogłabym się łatwo czuć, gdyby był choć odrobinę uczulony na mnie. Myślę, że szczególnie przy telewizji, pracujesz tak szybko, że to jest bardzo instynktowne. A jeśli weszłabym na ten plan i czułabym, że jest trochę, jak "Skąd ją wzięliście? Dlaczego to ona?", myślę, że mogłabym się łatwo poczuć zażenowana.
Zamiast tego, po prostu rozłożył ramiona duchowe, i poczułam się uwolniona w pewien sposób. Przypisuję tę dziką miłość, którą mi dał, faktowi, że miałam odwagę to zrobić. Miałam szczęście, że to była po prostu pokój wypełnionym miłością. To delikatne słowo, ale tak naprawdę było.
Ostatnio uczestniczyłaś w zbiorze sztuk Caryl Churchill w The Public. Czy jest szansa, że zobaczymy cię wkrótce znowu na Broadwayu?
Nie wiem o niczym. Jeśli to istnieje, to jeszcze nie powstało. Nie ma nic, co bym ukrywała. W rzeczywistości nie mam pojęcia, co zamierzam zrobić następnie.
Zdjęcie: Macall Polay/HBO