Dostępne języki
Pisarka i aktorka Mimi Collins gościnnie publikuje dla BWW wpis na blogu o przywożeniu spektaklu Good Girl na Festiwal Edinburgh Festival Fringe 2026.
Siła dzielenia się głosem
W tym sierpniu wprowadzam Good Girl, mój ciemno zabawny solowy spektakl o niewierności, emocjonalnym załamaniu i nieoczekiwanej opiece odnalezionej w świecie BDSM, na Festiwal Fringe w Edynburgu.
Jeszcze nigdy nie byłam tak podekscytowana, by podzielić się swoją sztuką — ani tak przerażona.
W dużej mierze autobiograficzny, Good Girl opowiada o kobiecie zdruzgotanej po odkryciu, że jej mąż był niewierny. Ale to, co ją najbardziej szokuje, to nie sama zdrada, a jej własna reakcja na nią.
Mamy w głowach pewne wyobrażenia o sobie, wyobrażamy sobie, jak zareagowalibyśmy w różnych sytuacjach. „Co byś wziął, gdyby dom się palił?” „Co byś kupił, gdybyś wygrał na loterii?” Lub…
„Co byś zrobił, gdyby twój partner cię zdradził?” To nie było pytanie, które kiedykolwiek postanowiłam dokładnie przeanalizować. Oczywiście, że bym odeszła. Ty byś nie?
A potem stało się. I byłam zaskoczona, gdy odkryłam… że nie chciałam odejść. Kochałam swoje życie. Kochałam mój związek. Chciałam walczyć o niego. I tak zrobiłam. Ale gdy zaczynasz na nowo wytyczać te granice dla siebie, gdy wersja ciebie, którą masz w głowie, nie jest tą, która pojawia się w danej sytuacji, grunt pod stopami staje się bardzo chwiejny. A jeśli zdarzy się to jeszcze raz? Co wtedy zrobisz?
Czy zostaniesz… ponownie? Sparaliżowana przez wstyd i niezdecydowanie? A może, ojej, nie wiem… opublikujesz nagość? W Internecie? W lekkomyślnym i rozpaczliwym geście, by poczuć cokolwiek? I czy ta impulsywna decyzja może być dokładnie tym, czego potrzebujesz, by na nowo odnaleźć siebie?
Napisałam ten spektakl dla siebie — by zgłębić te uczucia, spróbować wszystkiemu nadać sens. Gdy ukończyłam pierwszą wersję w styczniu tego roku, miałam zaplanowane czytanie sceniczne na luty. Myślałam, że to będzie koniec. Katartyczny moment do przejścia dalej. Ale wtedy pojawił się mój partner sceniczny — publiczność. Nigdy nie mogłam przewidzieć ich reakcji. Złapali oddech, jęknęli, śmiali się wraz ze mną. Po spektaklu ludzie dzielili się swoimi doświadczeniami, które dotąd nosili w milczeniu. Wstydzie. Skontaktowali się ze mną kilka dni później, by porozmawiać, nie mogąc pozbyć się uczuć, które w nich wzbudził. Czuli się zauważeni.
To wzbudziło skomplikowane emocje… oczywiście celem sztuki jest nawiązanie kontaktu. Ale byłam na nowo zdruzgotana, gdy zrozumiałam, jak głęboko ten spektakl rezonuje z tak wieloma ludźmi.
Moim zespołem jestem ja sama, moja reżyserka i producentka — Ellie Pyle & Christine Boylan. Dwie niezwykłe artystki i mentorki. Były przy mnie na każdym kroku. Więc gdy zachęciły mnie do pójścia dalej — złożenia aplikacji na Fringe — zrobiłam to. I dostałam ofertę.
A wtedy pomyślałam: „O, kurczę. Teraz muszę to dalej robić.” Ten spektakl jest technicznie wymagający i emocjonalnie niszczący. Ponownie przejrzałyśmy tekst. Nie jestem osobą, która regularnie pisze o własnych doświadczeniach. Mocno wierzę w stare powiedzenie: „rzeczywistość nie usprawiedliwia słabego opowiadania historii”. Musimy służyć historii ponad wszystko. Tam, gdzie rzeczywistość najlepiej ją wspierała, utrzymywałyśmy ją. Tam, gdzie nie, zmieniałyśmy ją. Nic nie jest ważniejsze niż więź, którą zbudujemy z widownią. Rozważałyśmy zaangażowanie innej aktorki — ten spektakl niemal uniemożliwia separację mnie od postaci. Szczerze mówiąc, nie byliśmy pewni, czy to dobry pomysł, żebym przeżywała tę noc raz za razem. Ale gdy spojrzałyśmy na to, co najlepiej służy historii… cóż, było jasne, że to musi być ja. Przynajmniej w tej odsłonie. W przyszłości inna aktorka mogłaby zagrać tę rolę. Byłoby inaczej. Ale znów, istnieje tu dużo uniwersalności i bardzo chciałabym zobaczyć kogoś innego, kto się tego podejmie. Wejście w te wspomnienia jako opowieść pozwala mi odczuwać znacznie więcej empatii dla mojej przeszłej ja niż wtedy, gdy w tym byłam. Mam ogromną chęć przytulić tę postać. I powiedzieć jej, że nie jest sama. Odnalazłam dla siebie łaskę, której wcześniej bardzo mi brakowało. Mogę sobie tylko wyobrazić, że jeszcze bardziej by ją wspierało, gdyby ktoś inny wcielił się w nią.
Napisałam ten spektakl dla siebie. Ale to nie dla siebie teraz go występuję — to już nie to. Teraz występuję dla publiczności. Dla ludzi, którzy zobaczą w tej chaotycznej, szczerej, rozdzierającej serce, a jednocześnie — w jakiś sposób — zabawnej podróży samych siebie. Wiele z tego zostało splamione wstydem — wstydem z powodu zdrady — „dlaczego nie byłam wystarczająca?”; wstydem z powodu pozostania — „czego się spodziewałam?”; oraz wstydem towarzyszącym seksowi i seksualności, który jest tak powszechny w naszym społeczeństwie. Jeśli uda nam się to wszystko zdjąć na bok i na nowo odkryć szczerość oraz komunikację — jeśli przestaniemy przepraszać za to, kim jesteśmy, i umniejszać to, a zamiast tego to przyznamy i przeanalizujemy — może wtedy znajdziemy wolność, by iść naprzód.
Good Girl będzie wystawiane codziennie o 22:20 w Gilded Balloon Patter House od 5 do 31 sierpnia.
Link do rezerwacji: https://tickets.gildedballoon.co.uk/event/14:7082/
Zdjęcie: Henry Roberts
Treść sponsorowana