Dostępne języki
Ubrane w pastelowe piżamy i wylegujące się na łóżkach piętrowych, dwie dziewczynki w okresie przedpisarskim rozmawiają o wielokrotnym podawaniu narkotyków i gwałcie na Gisèle Pelicot. Ich ton nie jest poważny, jak u reportera, ani nawet zduszony wstrząs, jak u kogoś, kto po raz pierwszy dowiaduje się o sprawie, ale lekki i radosny, podśmiewają się nawzajem, pytając, czy „osiągnęły” coś oglądając przemoc w pornografii.
Debiutancka sztuka pisarki Georgie Dettmer Czy patrzysz? zaczyna się prowokacyjnie i tak już zostaje. Obie dziewczynki, grane przez Abby McCann i Kosar Ali, pozostają na scenie przez cały czas, wśród serii winiet badających współczesną politykę seksualną. Nigdy nie jest do końca jasne, czy dziewczynki właściwie rozumieją, co dzieje się przed nimi, czy tylko patrzą, nie widząc, z dystansem typowym dla pokolenia Alpha, ale przerażającym dla każdego powyżej 20. roku życia.
Na oczach dziewczynki młoda dziennikarka bierze udział w wątpliwym eksperymencie monitorującym jej podniecenie seksualne; matka godzi się z zniknięciem swojej nastoletniej córki; syn uświadamia sobie, że jego ojciec wykorzystał jego podobieństwo do generowania obrazów wykorzystywania dzieci przez sztuczną inteligencję. Jest napisane z surowością, która nigdy nie przechodzi w sensacjonalizm, a z nieoczekiwaną ironiczną nutą humoru („Jakiego tematu?’, odpowiada jedna z postaci na pytanie „Czy zostałeś przebadany?”).
Składająca się z wielu wątków fabularnych, skomplikowana sieć jest noszona przez pracujący z zapałem zespół aktorski, z płynnie zrealizowaną reżyserią Jess Edwards. Każda winieta jest punctuowana błyskiem czerwonego światła i przytłaczającym dźwiękiem z systemu audio, mocno przenosząc nas z powrotem do pomieszczenia. Projektant dźwięku XANA również używa nagranych dźwięków seksualnych z dużym efektem – czujemy się zarówno narażeni, jak i jak widzowie, zauważając każdy ruch ciała z obsady. To wąska scena, na której wydaje się, że nie ma miejsca dla aktorów, aby się schować.
Pojawiają się przewodnie tematy – etyka nagrywania aktów seksualnych, granice zgody w erze zdominowanej przez łatwo dostępne brutalne obrazy seksualne, konflikt między pragnieniem seksualnym a osobistymi moralnościami oraz to, jak wzrost obrazów generowanych przez sztuczną inteligencję komplikuje to wszystko. Niektóre sceny delikatnie się rozwijają i pozostają niejednoznaczne, podczas gdy inne atakują bezpośrednio. Eksperyment z dziennikarką, dla przykładu, kończy się tym, że staje się ona podniecona filmem przedstawiającym zamordowaną kobietę.
Jednakże, częściej niż nie, Dettmer gubi się w tym, co chce powiedzieć, i przechodzi do następnej winiety, zanim nasza skóra naprawdę zacznie swędzieć, pozostawiając nas z pragnieniem, aby zobaczyć te postacie do gorzkiego końca. Wątek związany z zaginięciem dziecka nigdy nie dociera do ujawnienia tragedii, na które od dawna wskazuje, ale nagle zmienia się w komentarz na temat teorii spiskowych skrajnej prawicy, co brzmi jak fragment z innej sztuki.
W końcu fabuła powraca do sprawy Pelicot, poprzez fikcyjną adaptację filmową historii Gisèle, i w ten sposób odnajduje swoje oparcie. Promiennie białe płytki sceniczne – które do tej pory miały coś z medyterańskiego basenu – stopniowo stają się przesiąknięte krwią, gdy obie dziewczynki zaczynają dostrzegać powagę tego, na co były narażone. Istnieje poczucie, że to tak naprawdę była ich historia, ich podróż i ewoluujący związek z przemocą seksualną, przez cały ten czas.
To wyjątkowo silny kawałek od autorki, która debiutuje zawodowo, a żadne z przebiegłych teatralnych sztuczek tu nie wydaje się być wymyślone. Mógłby jednak skorzystać z lepszej edycji, chociaż w swojej obecnej, mniej dopracowanej formie nadal wytycza Dettmer jako zdolną komentatorkę w zakresie współczesnego pragnienia i przemocy.
Czy patrzysz? gra w Royal Court do 4 lipca
Zdjęcia: Madeleine Penfold