Dostępne języki
Czy masz jakieś palące pytanie dotyczące Broadwayu? Chcesz wiedzieć więcej o nieznanym fakcie związanym z Broadwayem? Historyk Broadwayu i samoogłoszone „teatralne nerd” Jennifer Ashley Tepper jest tutaj, aby pomóc z Broadway Deep Dive. BroadwayWorld przyjmuje pytania od miłośników teatru takich jak Ty. Jeśli masz szczęście, Twoje pytanie może zostać wybrane jako temat jej następnej kolumny!
Prześlij swoje pytanie dotyczące Broadwayu tutaj!
Aktualnie wystawiane w Teatrze Laury Pels w Centrum Teatralnym Harolda i Miriam Steinbergów jest A Walk on the Moon. Zainspirowane uznanym filmem z 1999 roku, A Walk on the Moon jest reżyserowane przez nominowaną do Nagrody Tony Sheryl Kaller i oferuje książkę oraz dodatkowe teksty oryginalnej scenarzystki Pamela Gray, muzykę i teksty autorstwa nominowanej do Nagrody Tony i Nagrody Grammy AnnMarie Milazzo oraz choreografię przygotowaną przez Josh Prince. W tym wywiadzie Talia Suskaurer, która gra 'Pearl', refleksyjnie opowiada o procesie prób i dotychczasowej podróży nowego musicalu.
Dla tych, którzy nie wiedzą, opowiedz nam o A Walk on the Moon. O czym jest ten spektakl? Kogo w nim grasz?
A Walk on the Moon jest oparty na filmie o tej samej nazwie z 1999 roku, napisanym przez Pamela Gray, w którym wystąpili Diane Lane, Liev Schreiber i Viggo Mortensen. Zatem, [znakomita] obsada. Tak naprawdę nie widziałam filmu, zanim mnie obsadzili. Po obejrzeniu pomyślałam: co do licha? Dlaczego to nie było w moim życiu? Bo przede wszystkim to świetny film. A po drugie, bardzo mocno odnosi się do historii amerykańskich Żydów i tego, co wielu Żydów z północno-wschodnich stanów robiło latem: jechało do Catskills [do] tych kolonii bungalowowych, które dziś już nie istnieją w tej samej formie.
Wiele rodzin z klasy robotniczej z Nowego Jorku jeździło do kolonii bungalowowych, bogatsze rodziny wyruszały do ośrodków wypoczynkowych. Były to letnie wioski [gdzie] wszyscy mieli te małe chatki. Mężczyźni przyjeżdżali na weekendy, wracając do pracy w tygodniu, a kobiety i dzieci były tam przez cały tydzień. Istniały tam latem.
Ta [sztuka] dzieje się w 1969 roku w kolonii bungalowowej w Catskills i opowiada o rodzinie Kantrowitzów. Gram Pearla, żonę Martiego. Przyjeżdżają z dwójką dzieci i matką Pearla. Jeździli tam co lato. Pearl jest młodą mamą [bo] urodziła dziecko w wieku 16 lat. To jest ważne dla historii. W zasadzie poczęli swoje dzieci na pierwszej randce.
Pearl spotyka sprzedawcę. To jest prawdziwa rzecz, która się zdarzała. Różni sprzedawcy przyjeżdżali do kolonii bungalowowych i sprzedawali knishes, ogórki, bluzki, okulary przeciwsłoneczne… Spotyka 'Człowieka od bluzek' i mają burzliwy romans latem. To historia jej odkrywania samej siebie i tego, co oznacza tradycja w ich rodzinie. [Mówi się tu również] o lojalności i eksploracji w tym czasie, latem [gdy miał miejsce] spacer po księżycu. Neil Armstrong stawia stopę na Księżycu, no i [jest] Woodstock oraz ten romans dla niej. Tak więc to naprawdę historia dorastania, nie tylko dla niej, ale dla jej córki w sztuce. Tak długo mówiłam, ale tym samym chciałam powiedzieć, że gram Pearla i to naprawdę niesamowita historia!
To ciekawe. Historycznie, wielu twórców musicalowych rozwijało swoje głosy w tych letnich obozach. Ma to swoje miejsce w historii, ponieważ Once Upon a Mattress zaczęło się w jednej z tych letnich kolonii. To był taki moment kulturowy.
Wow! Chcę zrobić więcej badań na ten temat, ale jestem prawie pewna, że letnie stocki [powstały w związku z] tymi miejscami. Wiele z nich już nie istnieje, a wiele z nich powstało, ponieważ istniała potrzeba sztuki w różnych miejscach, gdzie ludzie spędzali wakacje latem.
Ostatnią osobą, z którą przeprowadziłam wywiad na ten temat, był Andrew Kober i jego pradziadek napisał musical, Wish You Were Here, o tych dorosłych obozach letnich. Wszyscy jesteśmy w jakiś sposób powiązani w dziwnym świecie teatru…
To jest również niezwykłe, ponieważ wielu ludzi pracujących nad czy w A Walk on the Moon jest Żydami i wszyscy odkryliśmy, że mamy rodziny, które w tym czasie jeździły do Catskills lub do bungalowów. To naprawdę nas połączyło. Nie miałam pojęcia, że moja mama spędziła swoje pierwsze lato żyjąc w bungalowach! To bardzo ciekawe.
Czy to jest może najstarsza postać, jaką kiedykolwiek grałaś, czy jedna z najstarszych?
To świetne pytanie [ponieważ] tak, zawodowo—ale gram matki od 16 roku życia! [Pearl] ma tak naprawdę mój wiek; ma 30 lat.
Pomyślałam, że może powiesz mi, że grałaś Madame Armfeldt w letnim stocku.
Niestety nie. Grałam Madame Thernardier [w Les Mis] i Margaret w Light in the Piazza.

Jak pierwszy raz zaangażowałaś się w A Walk on the Moon? Znałaś niektóre z kreatywnych osób? Był jakiś proces przesłuchania?
Nie miałam procesu przesłuchania. Max Beer, który pracuje dla Hendel Productions, jest bardzo starym przyjacielem z French Woods. Byliśmy dziećmi na letnim obozie razem, a on dorósł na producenta. Jest zaangażowany w ten projekt od lat przez Hendel Productions. Nie wiedziałam o tym, ale w jego głowie chodziło: Wow, kiedy Talia dorośnie, byłaby naprawdę wspaniała w tej roli.
W zeszłym roku miałam trasy Parade i Max napisał mi, żeby powiedzieć, że on i jego szefowie przyjeżdżają zobaczyć spektakl w Chicago. Nie wiedziałam, że to była podróż rozpoznawcza [ale była]. Przyjechali zobaczyć spektakl i spotkać się ze mną. To było naprawdę Maxa wysłuchanie: myślałam, że pasuje do Pearla, kiedy pójdziemy dalej. Na szczęście poczuli to samo i zaprosili mnie na czytanie sztuki we wrześniu. Potem zrobiliśmy kolejne czytanie w styczniu i powiedzieli nam, że przechodzimy do produkcji. To było bardzo fajne.
Oprócz badań dotyczących historycznych obozów letnich, czy robiłaś jakieś inne badania dotyczące czasów, w których rozgrywa się spektakl? Oglądałaś spacer po Księżycu? Czy było coś innego, co pojawiło się w twoich badaniach do tego dzieła?
Robiłam dużo badań rodzinnych, co było ciekawe. [Sprawdzałam] styl i sposób, w jaki ludzie mówili wówczas. [Chciałam wiedzieć], co Pearl i kobiety w jej pokoleniu mogłyby robić. Gramy Mahjong w sztuce i nie chciałam udawać, ponieważ nasi widzowie mogliby to zauważyć. Więc naprawdę wzięłam lekcję Mahjong, co było bardzo ciekawe i fascynujące.
Mogło być naprawdę łatwo w tych scenach zarejestrować je jako głupią grę, którą kobiety bawiły się, by zabić czas. Tak naprawdę ta gra jest tak strategiczna. Wszystkie kobiety, [w tym] moje członkinie rodziny które grały w Mahjong, były genialne. Nie tylko grały i planowały cały czas, ale także rozmawiały i plotkowały podczas tego. To nauczyło mnie wiele o tym, jak te kobiety wykorzystywały swoją moc umysłową, gdy nie mogły tak naprawdę pracować. To było ważne badania do przeprowadzenia.
Wzięłam również dwie inne dziewczyny, które są w scenie Mahjong, do lekcji. Trzy z nas na początku patrzyło na stół Mahjong mówiąc: czekaj, co to jest? Po prostu rzucałyśmy kafelkami, a teraz myślimy: faktycznie, to musi być ustawione w ten sposób i musimy mieć tak wiele kafelków. Musiałyśmy zmienić linijki, aby upewnić się, że wszystkie mają sens w zależności od kolejności, w jakiej musimy grać.
Oglądałam także spacer po Księżycu. Zawsze tworzę pakiet dramaturgiczny. Nie chcę nigdy powiedzieć czegoś [na scenie], nie wiedząc o tym. To bardzo ważne.
To niesamowite. Czy twoja babcia grała w Mahjong wtedy, tak jak moja?
Absolutnie. Ona wciąż gra! Myślę, że teraz bardziej gra w Canastę. Ale masowo grała w Mahjong i wciąż jest to częścią jej tygodnia.
A Walk on the Moon ponownie połączyło ciebie i Maxa Chernina, po tym jak razem grałaś w trasie Parade. Opowiedz nam o swojej bieżącej współpracy z nim.
Uwielbiam go. Jest niesamowity. Widziałam Maxa w Parade w jego zespole, gdy zobaczyłam spektakl na Broadwayu. Znałam go tylko pobieżnie, gdyż występowałam z nim w koncertach w mieście. Wysłałam mu wiadomość po premierze, gratulując mu bycia częścią czegoś tak poruszającego i pięknego. A on odpisuje zaraz: myślę, że powinniśmy grać Lucille i Leo w trasie. Było to rok przed tym, jak to się wydarzyło, a ja pomyślałam: od twoich ust! To byłoby niesamowite. I w końcu się wydarzyło, co jest tak szalone.
Myślę, że Parade zbliża każdego. Nasza grupa jest bardzo bliska, ale bycie Lucille i Leo wymaga dużego zaufania i otwartej komunikacji, wzajemnego sprawdzania się. Po tej przygodzie możliwość zrobienia czegoś nieco lżejszego z nim jest odświeżająca. To niesamowite, ponieważ mamy już tę warstwę zaufania i komunikacji. Móc zająć się nowym spektaklem, który jest swoim własnym stworem i ciągle sprawdzać się nawzajem, to prawdziwy dar. Nie ma tego okresu poznawania się, jaki zazwyczaj towarzyszy takim procesom. Po prostu wskakujemy w nasz normalny styl komunikacji. A także ma najlepszy głos, jaki kiedykolwiek słyszałam. Móc śpiewać z kimś takim, to marzenie.
Jak to było w trasie Parade? W tak podzielonym czasie w naszym kraju, czujesz, że podeszłaś do spektaklu inaczej przez to, co działo się na zewnątrz?
Tak, tak i tak. Robię A Walk on the Moon z Andréą Burns, która była pierwszą Lucille w trasie po kraju w 2000 roku. To było interesujące, aby porozmawiać o naszych równoległych doświadczeniach. Kiedy Jason Robert Brown rozmawiał z nami na temat spektaklu, powiedział, że to nie uderzyło tak mocno za pierwszym razem, ponieważ nie odzwierciedlało czasów na zewnątrz. Spektakl się odbywał, a ludzie mówili: to mnie nie dotyka w taki sposób, w jaki powinno. Niestety teraz jest to bardzo wymowne.
Myślę, że dobrą i złą rzeczą w wykonywaniu Parade zaraz po [czymś takim] jest to, że ludzie oglądali coś, z czym mogli się łatwo zidentyfikować. Nie musieli myśleć: [jak] mam się do tego odnieść? Poza tym, nie mogliśmy tego zignorować. Administracja się zmieniła i musieliśmy się z tym zmierzyć. Zazwyczaj przychodzi się do pracy i trochę się wyłącza, ale nie możesz się wyłączyć, kiedy jesteś w Parade, bo nasz spektakl jest bardzo polityczny.
To również dodało poziomu niebezpieczeństwa. Byliśmy w trasie po całym kraju, od południa przez zachód na północ, a ludzie o różnych poglądach politycznych byli na każdym spektaklu. Był poziom ryzyka w tym, co robiliśmy. Nie wiesz, co kogoś uruchomi w tych czasach lub sprawi, że się odezwie lub zareaguje. Więc każdego wieczoru musieliśmy zebrać odwagę, myśląc: ta historia jest naprawdę ważna i będziemy ją teraz opowiadać, w czasie, kiedy ludzie naprawdę muszą ją usłyszeć z obu stron.
To było bardzo odważne. Wiem, że w czasie wzrastającego antysemityzmu, który obserwujemy, mam wątpliwości co do środków bezpieczeństwa, które są podejmowane, i wielu innych też. To przerażający czas w naszym kraju, aby [jeździć z Parade].
Mieliśmy [obawy] i były chwile, kiedy myślałam: to nie jest wystarczające, potrzebujemy kogoś przy drzwiach sceny co noc, żeby upewnić się, że wychodzimy w porządku. Mieliśmy kilka incydentów, które nie były świetne i dzięki Bogu były tylko jeden lub dwa. Byłam naprawdę dumna z naszej grupy za to, że dbała o siebie nawzajem. Zakończyliśmy w Waszyngtonie, więc było to niepokojące. Kilka miesięcy przed zakończeniem w Waszyngtonie miało miejsce strzelanina w muzeum żydowskim. Wchodziliśmy tam z tym w naszych myślach i sercach, mówiąc: dobrze, to wydarzyło się w narodowym muzeum, gdzie poziom bezpieczeństwa jest naprawdę wysoki. Mam nadzieję, że to będzie i więcej w Kennedy Center.
Parade to także arcydzieło. To jeden z tych musicali, gdzie mówisz: dobrze, okoliczności nie pozwoliły mu na grę tak długo, jak powinien był mieć pierwotnie, i tak jak Merrily We Roll Along, czy inne sztuki, które mają ten przełomowy powrót, czuję się niesamowicie, że Parade mogło być widziane w ten sposób w tej rewizji [na Broadwayu] i w trasie.
Myślę, że nasza trasa była najdłużej grającą produkcją Parade kiedykolwiek. To trudny spektakl, aby grać przez tak długi czas. To było naprawdę niesamowite być częścią czegoś, o czym wiesz, że większość ludzi, którzy na to przychodzą, nigdy tego nie widziała. To było bardzo fajne być częścią czegoś, o czym wiedziano, że jest naprawdę dobre. Jesteś pewna, że publiczność doświadczy tej podróży z tobą, czy to się im podoba czy czują się niekomfortowo na końcu. W tym wszystkim chodzi: sprawić, byś coś poczuł na końcu. Ale to trudny spektakl do wykonywania przez tak długi czas. To wymaga od ciebie wiele emocjonalnie. Pod koniec dziewięciu miesięcy powiedziałyśmy: dobrze. [Jesteśmy gotowe] na koniec.
Kiedykolwiek przeprowadzałam wywiad z kimś, kto grał w A Chorus Line, mówią o tym, jak odgrywanie tego odrzucenia i poczucia rozpaczy każdej nocy wpłynęło na nich i zabierają to ze sobą do domu. Uważam, że ma sens, że coś takiego, jak Parade, wpłynie na twoje ciało i [będziesz brała to ze sobą].
I Michael Arden miał piękną inscenizację sztuki, [w trakcie której] siedzieliśmy tak przez praktycznie cały spektakl.
Robiłyśmy ten spektakl w Teksasie tydzień po tym, jak straszna powódź zabiła dziewczynkę w obozie letnim i zabiła [te młode dzieci]. Mieliśmy publiczność, która była tylko mile stąd i wszyscy znali ludzi, którzy tam byli. Codziennie śpiewaliśmy pieśń o pogrzebie małej dziewczynki. Oczywiście, że nad tym będziemy myśleć i oczywiście widownia będzie o tym myślała. To ciążące na tobie. Rzeczywiście wnika to w twoje kości w sposób, który jest ciężki. Ale to także ważne, aby pomóc publiczności przeżyć taki katharsis, gdy naprawdę go potrzebuje. [To] było prawdziwym zaszczytem.
Ty i ja mamy ze sobą nasze dziecięce pochodzenie teatralne z Południowej Florydy. Opowiedz mi o swoim tle związanym z teatrem jako studenta w Południowej Florydzie i na uniwersytecie. Jak to cię ukształtowało w profesjonalistę, którym jesteś dzisiaj?
To jest wszystko. Nie robiłam teatru profesjonalnie, gdy dorastałam, ale moi rodzice wprowadzili mnie do tańca i głosu bardzo, bardzo wcześnie. I zawsze chodziliśmy na spektakle touringowe. Dorastając na Południowej Florydzie jest tyle teatru, jak wiesz. [Były] trzy różne domy wystawowe w odległości godziny drogi ode mnie. Byliśmy nieprzerwanie narażeni na teatr i słuchaliśmy albumów obsadowych w samochodzie. Miałam szczęście, że chodziłam do szkoły artystycznej w szkole średniej oraz do szkoły średniej dla artystów i uczestniczyłam w sztukach znajdujących się poza szkołą. Robiłam przedstawienia w teatrze dziecięcym przez cały czas, kiedy byłam w szkole. Nieprzerwanie się uczyłam.
Na dodatek, uczestniczyłam w tym, co my oboje znamy i kochamy, w Towarzystwie Teatralnym, zarówno w szkole średniej, jak i w szkole średniej. Reżyserowałam moich rówieśników [w] numerach i także grałam! Konkursowałam w sposób, który oboje znamy, że jest to najbardziej ekscytujące doświadczenie pełne radości i jeździliśmy na różne konkursy i byliśmy wśród dzieci teatralnych. Byłam ciągle w stanie inspiracji i radości.
Nawet w szkole teatralnej zdarzyło mi się poczuć, jakbym była zbyt teatralna, ponieważ byłam obsesyjnie zainteresowana tym. Nic innego nie robiłam. Nadal jestem dzieckiem teatralnym i zawsze będę. Ten poziom inspiracji i radości poprowadził mnie na studia. Poszłam na Penn State. Gra w przedstawieniach tam i bycie wśród teatru i bycie pozwalanym i zachęcanym do tego od najwcześniejszych lat całkowicie zmieniło moje życie. Bycie wśród tylu dzieci podobnych do mnie, gdy uczestniczyłam w tych konkursach i festiwalach, było przełomowe.
To sztuka, ale także społeczność. Jesteś otoczony tysiącami dzieci teatrów! To takie ekscytujące.
A potem mówią: zorganizujmy was wszystkich w dużej sali balowej i włączmy albumy obsadowe, abyście mogli śpiewać i tańczyć do nich. Czasami, gdy to, co robimy, zaczyna przypominać pracę, życzyłabym, żebyśmy mogli wszyscy się zjechać do dużego pokoju, włączyć albumy obsadowe i po prostu tańczyć i śpiewać, bo to naprawdę o to chodzi na końcu dnia.
Czy jest jakiś spektakl lub album obsadowy, którym byłaś zafascynowana jako dziecko teatralne, a który naprawdę chciałabyś wykonać kiedyś profesjonalnie? Jakiego autora chciałabyś poznać lub co masz nadzieję, że wróci, z twoich młodzieńczych obsesji?
Byłam obsesyjnie zainteresowana oryginalnym albumem Ragtime. Znam każde słowo. Chciałabym zagrać w Ragtime. Chciałabym zagrać w sztuce Ahrensa i Flaherty. To, że Ragtime wraca w pięknym stylu, jest niesamowite i bardzo mi się podoba. Grałam matkę w wieku 16 lat, więc bardzo się w to zaangażowałam.
Byłam obsesyjnie zainteresowana Falsettos i miałam przyjemność zagrać to na studiach. Chciałabym zagrać w show Billa Finna.
Trina zdecydowanie się na ciebie czai.
Jestem gotowa, a nawet nie grałam [tej roli], gdy byłam na studiach. Zagrałam Charlotte, jedną z lesbijek z sąsiedztwa, co było fajne. Ale myślę, że są pewne cechy Triny w Pearlu, którego teraz gram. Próbuję wprowadzać te kobiece postacie, które tak bardzo kochałam, do tej roli również.
To co powiedziałaś o trzech domach wystawowych bardzo uderzyło, ponieważ czuję, że dzięki nim zobaczyłam tyle teatru, dorastając na Florydzie dzięki nim! Wczesnych 2000s widziałem też regionalną produkcję Parade w Broward Stage Door. Zawsze przeszukiwałem gazetę Sun Sentinel w poszukiwaniu produkcji teatralnych. Ludzie mogą nie zdawać sobie sprawy, jak bardzo Floryda w niezwykły sposób pielęgnuje nas, dzieci teatralne, ponieważ wszyscy ci zimęjący oznaczają, że w pobliżu jest tak wiele teatru.
Cały czas! A ja mieszkam 10 minut od Maltz Jupiter Theatre. Jest tyle świetnych regionalnych domów i aktorzy w Florydzie mogą zarobić na życie, robiąc teatr. Jest tego mnóstwo. To było najlepsze, by dorastać tam.
Wracając doA Walk on the Moon, muszę zapytać o pracę z siostrą. Czy ty i twoja siostra pracowałyście razem profesjonalnie wcześniej? Jakie to było doświadczenie?
Nie, nie pracowałyśmy. To była niezwykła sprawa. Po pierwsze, mogę być z nią codziennie. Właśnie przeprowadziłyśmy się razem—i potem dostałyśmy tę pracę. To było całkiem szalone. Było to fajne dla naszej relacji, aby pomyśleć: jak nawigujemy to jako siostry i jak możemy przez to przejść wspierając obie? Co jest małymi rzeczami, które nas denerwują? Musiałyśmy wcześniej ustawić kilka granic. I było wspaniale. Było tak niesamowite, że mogłyśmy istnieć jako współpracownicy w sposób, który nie mogłam sobie nawet wyobrazić. Fajnie, że ludzie traktowali nas jako dwie indywidualne osoby, a nie: siostry!
A obserwowanie jej pracy było darem mojego życia. Ostatni raz zagrałyśmy razem w szkole średniej. Obserwowanie jej jako dorosłej osoby i również bycie z osobą, z którą jestem najbliższa w moim życiu [faktycznie jest w pokoju]… Normalnie pokazywałabym jej filmy lub [wysyłała jej] wiadomości głosowe z prób i [pytając jej opinie]. To było fajne, aby dostać realne potwierdzenie od niej w tym momencie.
Myślę, że będziesz wspominać ten czas jako wyjątkowy. Ile osób ma tę możliwość z siostrą?
Zorganizowałam koncert z Jonathanem Christopherem niedawno i [zapytałam], jak to jest zagrać z jego bratem [Nicholasem Christopherem]. Zagrali razem w Sweeney. Powiedział: to było niesamowite. To takie specjalne. Jak często to się zdarza? Trzymam się tego doświadczenia bardzo mocno.
Zagrałaś Elphabę w Wicked na Broadwayu i w trasie i byłaś niesamowita w tej roli. Ponieważ miałaś doświadczenie grania tej roli przed i po pandemii, jak to było grać Elphabę przez tak długi czas w tym szczególnym okresie? Czy coś się zmieniło w twoim podejściu lub codziennym funkcjonowaniu z powodu wykonywania [Wicked] w dwóch bardzo różnych epokach?
Najpierw myślę o tym, kiedy miałyśmy nasze pierwsze doświadczenia pandemiczne. Ty właśnie przyjechałaś zobaczyć mnie w Baltimore i wracałyśmy pociągiem do Nowego Jorku w niedzielę. To było pod koniec lutego 2020. Miałam dwie maski i zapytałam: „czy chcesz maskę?” Czy coś było z nią nie tak, może? Co się stało?
Bardzo uprzejmie powiedziałaś: o myślę, że powinniśmy prawdopodobnie nosić maski, chcesz jedną? Nałożyłam swoją, a ona się złamała, pewnie [dlatego, że] mam ogółem dużą głowę. I powiedziałam: och, nie jest w porządku, nie potrzebuję, we wszystkim nie potrzebujemy ich, ale dziękuję bardzo. To było takie ostateczne [gdzie] patrzyłyśmy na to miesiąc później i mówiłyśmy: wow, naprawdę potrzebowałyśmy tych masek.
Było to dość szalone. Często o tym myślę. [Była] radość i beztroska wykonywania mojego trasy przed pandemią i dobrej zabawy, widząc ludzi i przyjaciół, którzy przychodzili, by zobaczyć spektakl. A teraz czuję, że byłam dzieckiem wykonującym ten spektakl. Zaczęłam to robić mając 22 lub 23 lata, więc byłam naprawdę młoda. Oczywiście nie doświadczyłam jeszcze globalnej pandemii. Byłam w domu na Florydzie przez cały czas pandemii i po raz pierwszy w moim życiu miałam depresję, opłakując utratę tego wymarzonego życia, które czułam, że miałam przedtem.
Wracając do Wicked około półtora roku później, było to dla mnie duże brzemienne, [ponieważ] przeżyliśmy wszyscy bliskie doświadczenie śmierci i niektórzy z nas nie przetrwali tego. Ta rzecz, która wtedy wydawała się jedyną najważniejszą rzeczą w moim życiu, tak naprawdę nią nie jest. Miałam szansę być z rodziną i przetrwać ten szalony czas. Wracając do Wicked po pandemii [przypomniało mi, że] jest to doświadczenie, które mam, ale to nie jest moje [całe] życie, to nie wszystko. To dało mi wiele perspektywy.
Dostając możliwość przywrócenia tego spektaklu z oryginalnym zespołem twórczym jest powodem, dla którego myślę, że trafiłam na Broadway. Miałam szansę pracować z Joe Mantello i całym tym zespołem przez 10 dni, aby ponownie stworzyć spektakl i dowiedzieć się, jak wszystko się wydarzyło… to nie jest normalne, gdy wchodzisz do Wicked. Możesz nie mieć okazji pracować z nim, więc to było naprawdę fajne. A potem wystąpić na Broadwayu to było spełnienie marzeń.
Odczuwam zmiany, gdy wróciłam do spektaklu rok po zakończeniu kontraktu w 2023. Rok później, wróciłam, aby zagrać w nim jeden występ, po wykonaniu innych rzeczy. Czułam, że to naprawdę inne. Znowu wróciłam do spektaklu w tym roku i zrobiłam cztery występy. Pomyślałam, och, teraz jestem dorosłą osobą grającą to i czuję to inaczej w moim ciele. Przechodziłam przez doświadczenia życiowe i złamania serca. Robienie tego spektaklu w wieku 22 lat, a robienie go w wieku 30 lat jest drastycznie różne. To naprawdę fajne, że mogę doświadczyć tej samej postaci na różne sposoby.
Sprawiasz, że chcę dokumentu o ludziach, którzy to zrobili, w tym ciebie w Wicked. Jakież niezwykłe byłoby dokumentowanie czasów, gdy Charlotte d’Amboise grała w Chicago przez dekady?
Prawda? To tyle prawdy. Jest wiele kobiet, które to zrobiły w Wicked. Były Galindy, które wróciły po tym, jak straciły rodziców, wiele lat później. To niesamowite, w jaki sposób miałyśmy możliwość dorastać w tych rolach. To bardzo niesamowite, że ciągle pojawiamy się na różnych wydarzeniach. Mam wiele szczęścia.
Czy widziałaś coś w ostatnim czasie jako widownia, co uważasz za inspirujące? Teatr, film, książka, telewizja…?
Tak! Widziałam kilka niesamowitych sztuk w tym roku. Widziałam Liberation i to zmieniło moje życie. Tak bardzo mi się to podobało. Poszłam samotnie na Oedipus i również to zmieniło moje życie. Po prostu siedziałam tam i moja inspiracja powróciła. Nigdy tak naprawdę nie tracę inspiracji, ale byłam na [Oedipus], patrząc na te występy, myśląc: wow, po to to robimy. Ta grupa była tak spójna, że sprawiła, że zapomniałam zakończenia opowiadanej historii, którą zawsze znałam. Pomyślałam: na pewno nie może to się tak zakończyć? Projektowanie projekcji, wideo, jak cały spektakl został zrealizowane z zegarem z tyłu… Po prostu siedziałam tam, z rozlatującą się głową. Odeszłam stamtąd czując się naprawdę, naprawdę naładowana i inspirowana. Byłam szczęśliwa, że miałam szansę to zobaczyć.
Ta produkcja była niesamowita, a ja też uwielbiałam Liberation. Poruszyłaś coś, o czym myślę, że: uwielbiam widzieć teatr z innymi ludźmi, ale czasami jest coś naprawdę specjalnego w tym, że idziesz sam i masz tylko swoje myśli, które możesz przetworzyć po przedstawieniu. Wszyscy powinni to robić od czasu do czasu, bo to transformuje twój umysł w inny sposób, kiedy widzisz coś samodzielnie.
Myślę, że to kluczowe. Naprawdę. I uwielbiam to robić. Uwielbiam traktować się i wychodzić na targ. Jest coś w tym, że nie wymieniasz z osobą obok ciepłych pogawędek, ani w przerwie, ani podczas występu, ani przed, ani po. Jest coś w siedzeniu tam z własnymi myślami i przetwarzaniu tego. Włączam mój telefon przez cały czas. To jest jak: kupuję sobie piętnaście minut na przemyślenie tego, co właśnie oglądałam. To jest naprawdę fajne. Zgadzam się, że każdy powinien to robić.
To odzwierciedla również dwa diametralnie przeciwne, naprawdę pozytywne doświadczenia, przynajmniej dla mnie. Miałam takie doświadczenie, które miałaś na Oedipus, a potem miałam także doświadczenie na Liberation, gdzie z powodu braku telefonów i obecności w torebkach, wszyscy rozmawiali ze sobą. To był diametralny opozycja i było świetnie. Teatr był głośny, ponieważ wszyscy rozmawiali o grze z ludźmi wokół siebie, z którymi może nigdy by nie rozmawiali. Myślę, że obie rzeczy mają swoją wartość. Interesujące jest to, jak to może wpływać na twoje doświadczenie w teatrze.
A Walk on the Moon znajduje się w teatrze, w którym Liberation został pierwotnie• Jeśli mnie nie widziałam "off-Broadway” co teraz, to byłam tam przez kilka tygodni, wyobrażając sobie, jak fajnie by było zobaczyć [Liberation] w tej małej przestrzeni. W moim przeświadczeniu udało im się wznieść intymność tej przestrzeni do przedszkola Broadwayu, ale wracając do myśli, że nie można sobie wyobrazić, żeby usiąść tam z nimi i być tak blisko nich w trakcie tego, co się działo.
Czy widziałaś coś wcześniej w Pels?
Nigdy. Ale to, co jest naprawdę fajne, to fakt, że ostatni raz spędziłam dużo czasu na tej ulicy, to było podczas Be More Chill, więc literally spędzam lato na 46. ulicy, tak jak w 2019 roku, co jest całkiem fajne. Przechodzę obok tych samych miejsc, tych samych bodega i sklepów, i mam wiele flashów do tego lata.
Dla tych, którzy nie wiedzą, ponieważ drzwi etapu Lyceum znajdują się na 46. ulicy, ale wejście do teatru jest na 45. ulicy, tak naprawdę pracujesz na obu tych blokach, gdy pracujesz tam.
Jedną z rzeczy, o których zawsze myślę, jest to, że Szkoła Sztuk Wykonawczych znajdowała się w szkole średniej na tym bloku. To jest [Szkoła dla Międzynarodowych Karier Jacqueline Kennedy Onassis], ale wcześniej była Fame w Szkole Średniej. Robiłam wywiady z kilkoma osobami przez lata, w tym z Danny Bursteinem, które mówiły o tym, jak inny był ten blok, kiedy był on ostatnio otwarty, z drzwiami do Lyceum, Szkołą Sztuk Wykonawczych, a Pels była teatrem off-Broadway, którego nazwa przez niektóre lata przeczytałem. Kiedy patrzysz na film Fame, możesz zobaczyć, jak tańczą na samochodach na tym bloku 46.
O mój Boże! Nie wiedziałam. Jakie to fajne.
Bardzo mi się podoba, że bierzesz czas na docenienie tego, gdy prowadzisz nowy musical.
Naprawdę doceniam moje przerwy. Ponieważ Pels jest podziemnym teatrem, za każdym razem, gdy mogę wyjść na ulicę, chodzić… Gdy byłyśmy w Lyceum, zawsze chodziłam do Abbodanza, żeby kupić napojów i wracać. Teraz myślę: co jeszcze jest na tej ulicy?
Musimy porozmawiać o Be More Chill, oczywiście. Dla tych, którzy nie wiedzą, jaka była twoja podróż z tym programem?
Moja podróż zaczęła się w 2018 roku, gdy brałam udział w nowym Joe Iconis w musicalu, Love In Hate Nation w college'u, gdzie miałam szczęście poznać ciebie i Joe wtedy na Penn State.
Z tej przygody dostałam przesłuchanie na to, aby być zasłoną dla off-Broadway transferu Be More Chill, wchodząc do Signature Theatre. To było tuż przed ukończeniem studiów. Poszłam do miasta, aby zrobić to przesłuchanie i mnie wybrano.
Co jest naprawdę fajne, to że Maria Wirries [z The Lost Boys] i ja byłyśmy pierwsze z naszej klasy, by przenieść się do miasta, ponieważ ona grała w Dear Evan Hansen tego lata na Broadwayu, a ja ćwiczyłam do Be More Chill. To było szalone [i] niesamowite. To był mój pierwszy letni czas w Nowym Jorku i pracowałam nad nowym musicalem. Potem coś zdarzyło się, co nigdy się nie zdarza, gdzie zebrałeś nas wszystkich i powiedziałeś: "idziemy na Broadway". Byłam jak: właśnie tu jestem! To był kompletny dar. I obie moje debiuty - zarówno off-Broadway, jak i Broadway, wydarzyły się w środku pokazu. To było szalone i było to przeżycie życia, aby być częścią takiego przedstawienia, jak małe, które się zdarza. Sześciu z nas [Broadway] stało się bliskimi przyjaciółmi i wszyscy poszliśmy robić kilka naprawdę fajnych rzeczy.
Mam tak niesamowite wspomnienie twojego debiutu na Broadwayu. Rzadko opuszczałam teatr; zawsze chciałam tam być, aby obserwować, a jeśli nie, przynajmniej słuchać z zaplecza. Ale Stephanie Wessels i ja postanowiliśmy pójść na kolację do Dos Caminos. Siedziałyśmy tam, jedząc, kiedy ktoś mi napisał - to mogło być Will - "TALIA ZADEBIUTUJE!!!!" Dosłownie rzuciłyśmy się na chipsy i guacamole. Przekazałyśmy pieniądze na stole i biegłyśmy do Lyceum. To tylko dwa bloki, ale pamiętam paniczny bieg przez Times Square, aby zobaczyć twój debiut na Broadwayu. To było niesamowite wydarzenie, obserwując twój debiut w sposób, który był całkowicie niespodziewany, w środku przedstawienia.
To było zrozumiałe. To daje rzeczywistości, kiedy rzucą cię w mały dziecięcy kostium i znajdziesz się nagle wspinającym się na scenę. Mówisz: wiesz co? Będę się dobrze bawić z tym. Będzie w porządku.
Jak to było uczyć się wielu ról i grać różne postacie w jednym przedstawieniu?
Tak cieszę się, że to zrobiłam. Dużo się nauczyłam. Mam ogromny szacunek dla każdego, kto jest zasłoną lub swingiem czy dublerem i nigdy nie mogłabym tego zrobić ponownie. Mój mózg po prostu tak nie działa. Mam na myśli, że działa w ten sposób, ale to nie jest najlepszy sposób, w jaki działa! To było naprawdę interesujące i bardzo wiele mnie nauczyło. Słynnie byłam asystentką kapitana tańca w tym przedstawieniu, co było szalone, i nauczyło mnie pojęcia wszystkiego. Naprawdę poznajesz scenę, gdy musisz się nauczyć, co każda osoba w tej scenie robi, i odwrotne różne ruchy. Miałam sceny, gdzie grałam wszystkie trzy postacie, które były w scenie, rozmawiając ze sobą. To było naprawdę fajne, a ja bardzo ciężko pracowałam, nauczyłam się wiele o sobie. Ale również nauczyłam się, że mam przyjaciół, którzy budzą się i mówią: jaką rolę gram dzisiaj? Pokrywam 12 ról i mogę zagrać każdą z nich, lub dowolną kombinację - chodźmy. A ja [nie jestem]. Budzę się z dreszczem w piersiach, i mówię: muszę grać jedną rolę.
Chciałabym ci zapytać, jak dobrze znasz Wicked z twoich lat grania Elphaby, gdybyś musiała wyjść za Galindę z jakiegoś szalonego powodu, mogłabyś to zrobić? Ile godzin próbowałabyś potrzebować?
Wiesz co? Czuję, że wykonałabym przeciętną robotę. Nie mogłabym tego zrobić, ponieważ nie mogę zmieścić się w balonie.
Prawo. Za wysoka.
Jestem za wysoka! Czuję, że wykonałabym przeciętną robotę [w ogóle], ale na pewno mogę je zaśpiewać.
Niektórzy mogą zapomnieć, jeśli nie uczą się sztuki, że to nie jest tylko tak, że po prostu śpiewasz muzykę i mówisz linie - to gdzie jest ścieżka, jak się schodzi w balonie…
Ma wiele naprawdę [trudnych] szybkich zmian! Nie chcę się do nich zabierać!
Niedawno myślałam o tym, jak podczas pandemii COVID była tylu ludzi, którzy się zaskakująco zajmowali. Było wiele: och, grałeś tę rolę sześć lat temu, ale ktoś jest chory z powodu COVID, czy możesz zagrać? A nawet z osobami, które nigdy wcześniej nie grały ról. To było mnóstwo awaryjnego biegania, które normalnie się nie zdarza.
O, na pewno. A cała kultura zmieniła się w, myślę, świetny sposób. Na zawsze zapamiętam moment, gdy dowiedziałam się, że zagram w Be More Chill [z wyprzedzeniem], będąc w kasie biletowej, kupując bilety przyjaciołom [na zobaczenie mnie] i widząc, że moja karta tam [na tablicy dublerów] widziała, jak idą do mnie ludzie w kolejce: o nie, dzisiaj widzimy dublera. Byłam tuż przed nimi, kupując bilety. Ale myślę, że to się zmienia w dobry sposób. Myślę, że dublerzy są teraz bardziej doceniani: o mój Boże, weźmiemy tego człowieka! To jest naprawdę fajne, i to, co zawsze powinno być.
Jest pewien poziom ignorancji czasami, gdzie ludzie muszą się dowiedzieć, że dubler nie jest koniecznie drugą najlepszą opcją lub nie jest tak dobry. Włożyło się w to wiele.
Nie Mary Testa przykrywała Lizę Minnelli w The Rink?
Tak!
Więc kiedy widziałaś Lizę Minnelli, to widziałaś młodą Mary Testa! Pomyśl o tym. Tak wielu ludzi zaczynało jako dublerzy, i to po prostu inny występ, nigdy gorszy.
W pewnym momencie sporządziłam listę. Jest wiele razy, kiedy jeśli widziałeś dublera na show, widziałaś przyszłą gwiazdę. Nawet jeśli to nie to, to możesz odkryć kogoś, kogo uwielbiasz [nie wiedząc]. Jest wiele specjalnego o widzeniu przedstawienia, które nie jest przedstawieniem, które dzieje się codziennie. Umieram, żeby zobaczyć Hannah Solow w Oh, Mary! Muszę być tam, gdy ona jest.
Widziałam ją, tylko jeden raz, kiedy widziałam przedstawienie. Celowo poszłam, ponieważ była obecna i jest niewiarygodna. Robi również swoje wystąpienie z innowacyjnym podejściem i na swój sposób jest fenomenalna.
Jest niesamowita. Muszę pójść ją zobaczyć.
Musisz.
Czy jest coś, co myślisz o byciu profesjonalnym aktorem, co naprawdę zaskoczyłoby twoją nastoletnią wersję siebie? Gdybyś mogła zabrać się w wehikule czasu, co chciałabyś powiedzieć swojej nastoletniej wersji na temat teatru?
Myślę, że to niesie ze sobą nieco żalu, że jest to praca. Będziesz miała dni, które nie są takie dobre, ale to nie dlatego, że tego nie kochasz. To dlatego, że to jest praca i jest to nasza praca. Moim ulubionym momentem dnia [jako dziecko] było to, kiedy opuszczałabym szkołę i szła na próbę. Staram się odnaleźć tę radość każdego dnia, ale czasami jest to trudne, a to nie znaczy, że już tego nie kochasz. To po prostu oznacza, że musisz pamiętać, że to również praca.
Drugą rzeczą, którą bym jej powiedziała, jest, że wszystkie te rzeczy, które sprawiają, że czujesz się dziwna i inna, to te rzeczy, za które ludzie będą cię świętować, gdy dorośniesz.
Czy jest coś jeszcze, co chciałabyś dodać o A Walk on the Moon? Jeśli ktoś zastanawia się nad przyjściem zobaczyć to, co chciałabyś im powiedzieć?
Myślę, że muzyka w przedstawieniu jest naprawdę, naprawdę dobra. AnnMarie Milazzo napisała ścieżkę dźwiękową, która bardzo nawiązuje do tamtego okresu, ale nie jest podróbką. I to nie jest musical jukeboxowy. Byłam na forach dyskusyjnych i komentowali, że nie potrzebujemy kolejnego musicalu jukeboxowego z lat 1960. To nie jest, to [oryginalna ścieżka dźwiękowa] i naprawdę słodka historia, a zespół jest naprawdę piękny. Myślę, że jeśli chcesz przyjść na naprawdę przyjemny, czujący dobrze spektakl, w którym będziesz się bawić świetnie przy muzyce, to [to jest to]. Zespół jest na scenie z nami i są niesamowici. Mamy gitarzystę Stinga w naszym zespole. Będzie bardzo zabawnie. Gramy aż do 22 sierpnia.
Foto: Tricia Baron/Joan Marcus