Dostępne języki
Legendarny rockowy dramat muzyczny autorstwa tekstopisarza Tima Rice'a i kompozytora Andrew Lloyda Webbera, premiera Jesus Christ Superstar przełamała schematy na Broadwayu i 40 lat później wciąż pozostaje ukochaną klasyką. Rozpoznawalne melodie i odważnie współczesne teksty uczyniły go jednym z najpopularniejszych albumów wszech czasów, sprzedającym się w ponad siedmiu milionach egzemplarzy, a także stworzonym prawdziwym globalnym hitem, z wyprzedanymi produkcjami w ponad 40 krajach.
Teraz powraca w olśniewającej nowej produkcji, reżyserowanej przez Tima Sheadera, z legendą Eurowizji Samem Ryderem w roli Jezusa.
Co myślą krytycy?
Jesus Christ Superstar wystawiany jest w London Palladium do 5 września, a następnie przenosi się do Theatre Royal Drury Lane od 16 października do 9 stycznia 2027. Przedstawienie wyruszy później w trasę po Wielkiej Brytanii od lutego 2027.
Zdjęcia Źródła: Johan Persson
Aliya Al-Hassan, BroadwayWorld: Sam Ryder, ze swoją atletyczną sylwetką, długimi włosami i naturalną brodą, wygląda jakby był stworzony do odegrania roli Jezusa (co ciekawe, był również praktykantem stolarskim w młodości). Dziś łatwo można zobaczyć tę postać jako pseudo hipisowskiego guru wellness, ale debiut Rydra na West Endzie przynosi surową wrażliwość i prawdziwą pasję do tej roli. Jego zakres wokalny i technika są niezwykle imponujące, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że nigdy nie miał profesjonalnych lekcji śpiewu.
Sarah Crompton, WhatsOnStage: Podejście Sheadera polega na podkreśleniu odwagi, pozwoleniu muzyce niesie dramat, a postaci mogą się ujawniać. To podejście przynosi owoce w postaci Jezusa Rydra, którego występ definiuje jego obecność gwiazdy pop oraz wzlot głosu w rejestrze falsetu. Ludzie reagują na niego, ponieważ wydaje się autentyczny i miły; wprowadza te cechy do swojej interpretacji w swoim debiucie na West Endzie, a także odnajduje prawdziwy dramat, gdy przedstawienie dochodzi do swoje nietriumfalnej konkluzji poświęcenia i cierpienia.
Marianka Swain, London Theatre: Choreografia Drew McOniego, mięśniowa, ale ekspresyjna, pozostaje cudowna, zwłaszcza w przypadku gorliwej, konwulsyjnej tłuszczy (prowadzonej przez magnetycznego Charleya Warburtona). Projekt Tom Scutta zawiera ogromne rusztowania oraz niezatarte detale, takie jak złoty brokat rzucony na Jezusa podczas jego chłosty, czy lśniące srebro wylewane na ręce Judasza. Tom Deering wydobywa potężne rockowe brzmienie z fenomenalnego zespołu na scenie; wraz z olśniewającymi stadionowymi reflektorami Lee Currana, to wszystko przyczynia się do ekscytującego, visceralnego doświadczenia. Kulminacyjne "Superstar" jest niezwykłe w swoim zestawieniu euforii i czystego horroru.
Dominic Maxwell, The Times: Znajdują się tu urokliwe tableau, w tym zgrabna rekreacja Ostatniej Wieczerzy, ale wśród przyjemnej, ale impresjonistycznej choreografii Drew McOniego na starym i nowoczesnym zestawie Tom Scutta można stracić orientację, który z tych imponujących facetów to który: czy to mężczyzna o chrapliwym głosie Caiaphas, czy ktoś z Matrixa? To Pontius Pilate, zgubione nieco z tekstów Tima Rice'a w sonicznym sosie? (Tak, to: w przeciwnym razie wspaniały David Thaxton). Chciałbym zobaczyć bardziej namacalną wczesną napiętą relację między Jezusem a Judaszem Tyrone'a Huntleya—ich wdzięczne starcia czasami oddalone od siebie o kilka jardów, aby wypełnić zestaw—ale Huntley to prawdziwy punkt kulminacyjny, wydobywając ludzką złożoność z tej megawatowej maszyny. Desmonda Cathabel jest łatwą obecnością jako Maria Magdalena: Everything’s Alright płynie jak woda.
Dominic Cavendish, The Telegraph: Poza tym, just like the score, ekscytująco, ciągle zmienia się, Ryder zaskakuje nas przypływami emocjonalnej siły – odwracając się z irytacją na swoje grupies (ubranych jak wędrowni hipisi), a z nagląco, ale współczującym oburzeniem na Tyrone'a Huntleya, z jednoczesną perfekcją wokalną Judasza. Uwaga na twórcze detale pozostaje niezmienna, a wszyscy są na swojej melodii: Desmonda Cathabel jest doskonała jako Maria Magdalena; David Thaxton zaznacza swoją obecność jako Pontius Pilate, kolejna postać, która czuje się uwięziona przez przeznaczenie.
Arifa Akbar, The Guardian: Ale pierwszą rzeczą, która cię uderza, jest dźwięk, który zawiera greckie poziomy melodramatu. Szkoda, że pozostaje na jednym, gorączkowo wysokim poziomie, spłaszczając emocjonalny dramat. Mimo to, jest chwała w sygnalnej piosence, Superstar, a wokalne wybuchy zarówno Rydra, jak i Huntleya są dźwiękiem, który warto usłyszeć. Rock i gitara elektryczna krzyżują się z chórami muzyki kościelnej i są dodatkami jazzu i gospel. Głosy naprawdę podnoszą dach, zwłaszcza głos Rydra. Otrzymuje owacje na stojąco za Gethsemane, konfrontację Jezusa z Bogiem.
Andrzej Lukowski, Time Out: Generalnie to dobra produkcja, która idealnie wpisuje się w erę Jamie'ego Lloyda Sexy Lloyd Webber. Problemem, niestety, jest główny bohater. Rok temu Lloyd reżyserował Evitę w Palladium, a ją tworzył niezwykły występ Rachel Zegler. Sam Ryder ma tę samą scenę, ale po prostu nie staje na jej poziomie. Jest gwiazdą pop – ale potrzebowaliśmy supergwiazdy.
Sam Marlowe, The Stage: Postacie śpiewają do mikrofonów w ręku, a podczas ukrzyżowania Jezus Rydra jest związany przewodami elektrycznymi do pary skrzyżowanych statywów mikrofonowych. Jego pierwsze wystąpienie również odbywa się przy mikrofonie, z gitarą, a Ryder przez cały czas wygląda na odpowiednią postać rockowej gwiazdy, całkowicie pasującą i czującą się w tym środowisku jak u siebie. Ale jako aktor, Ryder nie do końca przekonuje; w jego występie pojawia się nuta pozowania i prezentacji. A wokalnie, chociaż nie zaskakuje, że nie ma trudności z osiągnięciem falsetowych wysokości tej roli, jest mniej komfortowy w niższym rejestrze, gdzie brakuje nie tylko mocy, ale czasem również słyszalności, słowa są nieostre i zadyszane.

Średnia ocena: 77.5%