Dostępne języki
![]()
Kiedy przyjrzymy się obsadzie Marianela - Timeless, wydaje się, że zaszła pomyłka. Czyżby Núñez naprawdę występowała w czterech różnych utworach? Dwa z nich to wielkie pas de deux, a jeden to 35-minutowy dramatyczny balet?
A jednak tak jest. Każdy, kto zna Núñez, nie będzie zaskoczony. Od 28 lat pokazuje swoje ponadludzkie zdolności wszystkim widzom. Tancerka o niezwykłej dyscyplinie, nieskazitelnej technice i szerokim wachlarzu umiejętności, zasługuje na miejsce w sali sław baletu.
Núñez długo czekała na swój własny program i oto jest. Wybór repertuaru odzwierciedla jej długoletni staż w Royal Ballet oraz kluczowe partnerstwa, ale niekoniecznie porusza duszę.
Program otwiera Jerome Robbins z In the Night. To balet dla trzech par, ukazujący zmagania i trudności w związkach, od spokojnego komfortu po toksyczną współzależność. Robbins zna ludzi i potrafi ich przetłumaczyć na język baletu, więc pomimo niezaprzeczalnej emocjonalnej niuansowości, całość wydaje się trochę płaska.
Po przerwie mamy pięć divertissement. Núñez jest ramą programu, zaczynając od Le Corsaire i kończąc na pas de deux Czajkowskiego.
Ona i Vadim Muntagirov tworzą rzeczywiście efektowną parę w Le Corsaire. Pełni elegancji i autorytetu. Núñez nie schodzi z linii centralnej podczas swoich 32 fouetté, a Muntagirov wnosi klasę do pirotechniki jak nikt inny.
Pas de deux Czajkowskiego było boleśnie wolne, więc nie będę się zbytnio rozpisywać. Balanchine'a nie da się wykonać skutecznie w takim tempie, bez względu na umiejętności tancerzy. A są oni utalentowani. Jedynym odpowiednim tempem było solo Núñez, a taniec Patricio Revé przez cały czas potwierdził, dlaczego jest znakomitym nabytkiem dla Royal Ballet.
Akane Takada pokazała subtelny wyraz w Wayne McGregor pas de deux Infra z Calvinem Richardsonem, a Fumi Kaneko prawie nas uśpiła w Christopher Wheeldon ducie After the Rain z Lukaszem Bjørneboe Brændsrødem. To nie ich wina, to po prostu kolejna bardzo wolna interpretacja.
Gwiazdą divertissement był Matthew Ball i Mayara Magri w pas de deux balkonowym z Romeo i Julia Kennetha MacMillana. Oboje to inteligentni artyści, którzy nieustannie się rozwijają. Ball pokazał wyrafinowane wykonanie w solówce Romea, z renversé wartym zachwytu. A Magri nadal przekazuje pogłębiające się emocjonalne zrozumienie tańca. Mimo to dla mnie naturalizm zawsze góruje nad manierą.
Zamknięciem wieczoru było Frederick Ashton Marguerite & Armand. To dzieło kultowe, związane z dziedzictwem oryginalnej obsady, Margot Fonteyn i Rudolfa Nureyeva, więc wybór Núñez jest zrozumiały. Jej Armandem był William Bracewell, który debiutował i zrobił dość solidne wrażenie. Kluczowa jest indywidualna interpretacja, ja jednak widzę Armanda jako uprzywilejowanego, aroganckiego młodzieńca i zabrakło mi tego w odczytaniu roli.
Núñez to świadoma Marguerite, co pasuje idealnie do roli, a od drugiej połowy pas de deux z The Country - kiedy jej los jest przesądzony, gra nabierała głębi i poruszającego wyrazu z obu stron. Marguerite & Armand to dzieło zniewalające, ale kapryśne. Zastanawiam się, czy aby naprawdę połączyć się z rozwijającymi się postaciami, trzeba być bardzo blisko, twarzą w twarz. Wiem tylko, że filmowa wersja z Sylvie Guillem i Nicolasem La Riche jest mi ciągle bliska.
Czego więc nauczyło nas Marianela - Timeless? Że Núñez jest baleriną o ekstremalnej dyscyplinie i rygorze, a te cechy są warte najwyższego uznania. Patrząc w przyszłość, uważam, że kuracja i kierunek muzyczny wymagają dopracowania. Ciekawie byłoby zobaczyć Núñez w nowym dziele choreografa, który ją inspiruje, oraz jak tańczy przy bardziej dynamicznych tempach. Do przodu.
Marianela - Timeless wystawiane jest w Royal Ballet and Opera do 2 sierpnia
Zdjęcia dzięki uprzejmości: ©2026 Maria-Helena Buckley