Skip to main content
My Shows
News on your favorite shows, specials & more!

Podsumowanie recenzji: ART debiutuje na Broadwayu z Bobby'm Cannavale'em, Jamesem Cordenem i Neilem Patrickiem Harrisem

Pierwsze w historii Broadwayu wznowienie komedii Yasminy Rezy, uhonorowanej Nagrodą Tony, gra ograniczony czasowo 17-tygodniowy spektakl w Music Box Theatre.

By:
Podsumowanie recenzji: ART debiutuje na Broadwayu z Bobby'm Cannavale'em, Jamesem Cordenem i Neilem Patrickiem Harrisem

Dziś wieczorem odbywa się oficjalna premiera pierwszego w historii wznowienia Broadwayu sztuki ART autorstwa Yasminy Rezy w Music Box Theatre. W produkcji występują Bobby Cannavale, James Corden i Neil Patrick Harris jako trzej długoletni przyjaciele, których więź zostaje wystawiona na próbę, gdy jeden z nich inwestuje w niedorzecznie drogi, całkowicie biały obraz.

To, co zaczyna się jako dowcipna debata na temat estetyki i gustu, szybko przeradza się w walkę ego, urazów i narastających frustracji. ART trwa zaledwie 100 minut, jest minimalistyczny w formie, ale maksymalistyczny w uśmiechach, oferując ostry, poruszający przegląd tego, jak – i czy – przyjaźń może przetrwać szczerość.

Pierwsza premiera ART miała miejsce na Broadwayu w 1998 roku, a sztuka zdobyła Nagrodę Tony za najlepszą sztukę i była wystawiana na całym świecie w ponad 30 językach.

Reżyserią zajmuje się Scott Ellis, a spektakl będzie trwał zaledwie 17 tygodni, do 21 grudnia 2025 roku.

Kciuki w bok Elisabeth Vincentelli, The New York Times: Corden oczywiście mistrzowsko wywiązuje się z tej tyrady, stając się coraz bardziej frustrującą arią na temat negocjowania żądań swojej rodziny w związku z nadchodzącym ślubem. Corden również wyśmienicie bawi się przy jedzeniu oliwek, skubiąc je jeden po drugim, jak duży wiewiór próbujący wydawać się przyzwoitym, konsumując swoje łupy w towarzystwie. Harris i Cannavale radzą sobie nieco gorzej, przez co produkcja Ellisa wydaje się nieco niedostatecznie naładowana – chociaż to może się zmienić, gdy aktorzy będą mieli więcej występów na koncie, ponieważ ten spektakl w dużej mierze opiera się na ścisłej chemii.

Kciuki w bok Sara Holdren, Vulture: Reza jednak nie wdaje się w to, oprócz uczynienia kilku łatwych złośliwości dotyczących „sztuki konceptualnej” i „dekonstruowania” oraz eleganckiego świata galerii. Te rzeczy nie są uzasadnionymi zmartwieniami, ale wieszakami na ogólny spór i ponury obraz ludzkiej natury – co jest powodem, dla którego niektóre z najzabawniejszych fragmentów sztuki, zarówno w pisaniu, jak i w wykonaniu, pojawiają się w szaleńczym, dwustronicowym monologu dostarczanym przez Yvana, który nagle wbiega do mieszkania Serge'a w trakcie swojego kryzysu związanego z nadchodzącym ślubem. Corden mistrzowsko korzysta z tej sceny, w końcu lądując w krześle, co nagradzane jest aplauzem. Działa to, ponieważ jest dobrze zagrane, ale również dlatego, że nie ma to nic wspólnego z omawianą sprawą. Nic innego też się nie liczy, ale przynajmniej w tym przypadku, lekceważenie jest autentyczne.

Kciuki w bok Robert Hofler, The Wrap: Trzej gwiazdorzy najwyraźniej mają świetną zabawę, nawet gdy ich postacie są sobie nawzajem do gardła. Nie ma znaczenia, że Yasmina Reza napisała postacie w stylu stick figures, a nie jako postacie w swojej sztuce „Art”, która zdobyła Nagrodę Tony za najlepszą sztukę w 1998 roku. Zamiast tego stawia serię założeń, w których Marc (Bobby Cannavale), Serge (Neil Patrick Harris) i Yvan (James Corden) mogą wyrażać swoje opinie i zajmować strony. Trójkąty przyjaźni takie jak ten są tworzone, aby ktoś czuł się wykluczony. Obecne wznowienie „Art” otworzyło się we wtorek w Music Box i jest przypomnieniem, jak daleko teatr przeszedł od końca XX wieku.

Kciuki w górę Greg Evans, Deadline: Reżyser Scott Ellis zdaje się wiedzieć, kiedy pozwolić swojemu utalentowanemu zespołowi cieszyć się sobą, a jeśli tempo w pierwszym półgodzinnym odcinku wydaje się nieco ospałe, to w dużej mierze wynika z winy dramaturga. Pomysły sztuki – o sztuce nowoczesnej, interpersonalnych urazach, o czymś, co dzisiaj można by nazwać toksyczną męskością – po prostu nie wydają się tak nowe, jak mogły kiedyś być. Gdy przyjaciele Art'a przygotowują się do nadchodzącego konfliktu, dokładnie wiemy, dokąd zmierzają. Ta produkcja ostatecznie wynagradza naszą cierpliwość, nawet jeśli czasami życzylibyśmy sobie szybszych pociągnięć pędzla.

Kciuki w górę Adam Feldman, Time Out New York: Chociaż Art nie jest szczególnie głęboka – Reza maluje swoich bohaterów szerokimi pociągnięciami, ale cienkimi warstwami – jest solidnie zbudowana dla komedii, a wszyscy trzej mężczyźni dysponują skutecznymi puentami, gdy ich wzajemne zniecierpliwienie narasta do kulminacji. Z jego chrapliwym głosem i dominującą obecnością ciała, Cannavale jest mniej złośliwy niż zwykle Marc, ale jego krzyk kryje w sobie ból; to zgrabnie współgra z samozadowolonym, ale drażliwym i defensywnym Serżem Harris'a. To Corden, jednak, zdobywa scenę i serca widowni. Częściowo to dlatego, jak napisano tę rolę – Yvan jest bardziej emocjonalny niż inni, a Alfred Molina również zdominował pierwotnego bohatera – ale również pokazuje ogromne talenty komediowe Corden'a jako aktora teatralnego. Cnotliwa jakość, która czasami może być nużąca w telewizji, doskonale pasuje do rozpaczliwej chęci Yvana do zadowolenia, a Corden przekształca to w komediowy złoto.

Kciuki w górę David Finkle, New York Stage Review: Ta strefa męskości jest znowu przyjmowana, zut alors, przez wznowienie, sprawnie reżyserowane przez Scotta Ellisa, z tym w tym czasie wyróżnionym na afiszu, w kolejności alfabetycznej, Bobby'm Cannavale'em, Jamesem Cordenem i Neilem Patrickiem Harrisem. Choć odbyło się wcześnie w sezonie 2025-26, już pokazuje silne oznaki potencjalnych nominacji do Tony, gdy nadejdzie czas.

Kciuki w górę Frank Scheck, New York Stage Review: Trzech aktorów doskonale ze sobą współpracuje, Harris dostarczając odpowiedniej wyniosłej snobistyczności, Cannavale przekształcając komiczne zniecierpliwienie w formę sztuki, a Corden będący tak ujmującym i wrażliwym, że można niemal zapomnieć, jak złośliwy potrafi być w realnym życiu wobec kelnerów. Ellis sprawia, że wydarzenia toczą się jak szwajcarski zegarek, a precyzja jego reżyserii doskonale współgra z nowoczesnym setem Davida Rockwella, swobodnie eleganckimi kostiumami Lindy Cho, nowomodnym oświetleniem Jen Schriever i subtelną muzyką Kid Harpoon.

Kciuki w bok David Cote, Observer: James Corden był naprawdę śmieszny w One Man, Two Guvnors, ale było to 13 lat temu, zanim stał się starającym się na late-night i utrapieniem dla Balthazara. Neil Patrick Harris wciąż ma doskonały timing sitcomowy. Bobby Cannavale przez lata płacił swoje „szkolne opłaty” – nieważne, czy jest odpowiedni do tej roli. Czy ten zespół wart jest pół tysiąca dolarów? Czy ta sztuka? Komedia Rezy z 1998 roku obfituje w błyskotliwe śmiechy i elegancką strukturę, ale pozostaje to lekką komedią bulwarową: trzej samolubni francuscy mężczyźni sprzeczający się o drogi obraz.

Kciuki w górę Daniel D'Addario, Variety: Ta recenzja nie ma na celu zminimalizowania Cannavale'a i Harrisa: pierwszy potrafi wyczarować uraz, jakby był zirytowany samym zmuszaniem się do wytłumaczenia, podczas gdy drugi jest w najlepszej formie, gdy z zadowoleniem chwali się swoim nowym inwestycją. (Dzieje się to pod powierzchnią, co pozwala nam zrozumieć, że jest obawa, iż jest żart, którego nie rozumie). Ale to Corden, który kończy swoją scenę furii blady i zdyszany w sposób, który wcale nie wydaje się ostentacyjny czy niezasłużony, jest tym wybitnym. Gdy osiąga punkt poza rozumowaniem, moment ten przekształca najpierw nasze poczucie tego, co wykonawca potrafi, a następnie samą sztukę. Do załamania Corden'a, sztuka znajdowała się w tradycji komedii manier, od „Seinfelda” począwszy aż po Wilde'a i Molière'a; po nim zaczynamy stąpać po bardziej niebezpiecznym gruncie, i nagle wszystko wydaje się możliwe. Sama sztuka staje się pustą, białą przestrzenią czekającą na to, aby aktorzy wypełnili ją czymś nieoczekiwanym.

Kciuki w górę Adrian Horton, The Guardian: Można rozmawiać o sztuce przez pewien czas. W końcu wszyscy troje postaci ulegają, choć niekoniecznie w stopniu, którego można by się spodziewać, ponieważ Serge i Marc nadal polegają na abstrakcyjnych pojęciach smaku, wpływu, idei. To kiedy Yvan się załamuje, ze łzami przyznając znaczenie tych przyjaciół w swoim życiu, produkcja odblokowuje pewne pryzmatyczne, ulotne uczucia, kolor, którego zauważalnie brakuje na płótnie. A może to tylko moje odczucia, zabarwione przez wiele frustrujących prób wydobycia emocji z mężczyzny. Ostatecznie w każdej sztuce, tak jak w malarstwie, dostarczasz własnego tła i widzisz, co widzisz.

Kciuki w bok Johnny Oleksinki, The New York Post: Francuska pisarka Yasmina Reza, w swojej komedii z 1998 roku, która zadebiutowała w Music Box Theatre we wtorek w przekształconym wznowieniu z Neilem Patrickiem Harrisem, Jamesem Cordenem i Bobby'm Cannavale'em, pozostaje cienką, jednowitkową sprawą pseudo-inteligencką, która irytująco, męcząco stara się drwić z innych pseudo-inteligenckich.

Kciuki w górę Tim Teeman, The Daily Beast: Naprawdę wspaniałą rzeczą w tym gwiazdorskim wznowieniu (Music Box Theatre, rezerwacja do 21 grudnia) jest to, że zespoły są grane przez Bobby'ego Cannavale'a, Neila Patricka Harrisa i Jamesa Corden'a, przy czym ten ostatni serwuje wczesno-sezonowy mistrzowski pokaz komedii.

Kciuki w górę Matt Windman, amNY: Na papierze nowe wznowienie Broadwayu sztuki Yasminy Rezy „Art” brzmi jak wygrana: trzech zdobywców Nagrody Tony – Neil Patrick Harris, Bobby Cannavale i James Corden – wymienia żarty w eleganckiej komedii o męskiej przyjaźni i wartości sztuki nowoczesnej. Rezultat nie jest wcale okropny, ale jest znikomy. Śmiechy są skromne, tempo się wlecze, a sztuka nigdy nie rozwija się poza swój prosty pomysł.

Kciuki w górę Susie Goldsbrough, The Times: Z tym scenariuszem i minimalistycznym staging - każda scena odbywa się w jednym z mieszkań mężczyzn - Art jest całkowicie uzależniony od jakości swojego zespołu. Corden jest, nie zaskakuje, tym, który wybija się na pierwszy plan: w pewnym momencie wbiega i wyzwala przerażający pięciominutowy monolog o macochach i zaproszeniach na ślub, w trakcie którego ledwie przerywa oddech. Cannavale jest charyzmatycznym, zdumionym prostakiem z ukrytymi ranami; Harris, czasami, wydawał się odrobinę wymuszony.

Kciuki w górę Chris Jones, Chicago Tribune: Poza parodiowaniem współczesnego świata sztuki, z jego szalonymi wycenami opartymi na pulsujących niepewnościach ludzi mających zbyt dużo pieniędzy, „Art” w końcu zagłębia się w męską przyjaźń oraz trudności, jakie mężczyźni, szczególnie w średnim wieku, mają w otwieraniu się przed swoimi przyjaciółmi. Wiesz, w przeciwieństwie do droczenia się i rywalizowania oraz krążenia wokół siebie jak wilki gryzące się wrażliwości. Musiała to być kobieta, która napisała sztukę o tym. As z rękawa w wznowieniu Ellisa to Corden, który po prostu czaruje tutaj. Kiedyś gospodarz nocnego programu nie ma tak emocjonalnego scenariusza, który uczynił go sławnym w brytyjskim programie telewizyjnym „Gavin & Stacey”, ale nie pozwala, aby to stanęło na drodze.

Kciuki w górę Allison Considine, New York Theatre Guide: Art ma humor, wspaniały zespół oraz ponadczasowy konflikt różniących się opinii. To, co brakuje w scenariuszu, to wyraźne poczucie miejsca i celu tej przyjaźni. Gdzie się zaczęła? Jeśli 25-letnia więź jest na skraju zerwania, publiczność potrzebuje przynajmniej zajrzenia, co tak naprawdę jest na szali.

Kciuki w górę Mark Kennedy, Associated Press : Jeśli 300 000 dolarów brzmi jak absurdalna cena za mono-tematyczne płótno, przy będziesz opowiadał się po stronie Marca, granego z perfekcyjnym zniecierpliwieniem przez Bobby'ego Cannavale'a. Jeśli obraz do ciebie przemawia, będziesz z Serge, pełnym zadziorności, nieco pełnym siebie Neilem Patrickiem Harrisem. Jeśli chcesz tylko spędzić czas i nie gadać już o obrazie, zidentyfikujesz się z nieszczęśliwym Yvanem Jamesa Corden'a.

Kciuki w górę One-Minute Critic, One-Minute Critic: Minimalistyczny projekt sceny autorstwa Davida Rockwella w stonowanej szarości, podkreślony szybkim zmianami scen i równie wyraźnym oświetleniem Jen Schriever, skierowuje Art w stronę rozrywki. Jednak niektórzy mogą być równie szczęśliwi, oglądając słynne wideo Banskeya z „Girl With Balloon” zniszczonej po aukcji w 2018 roku za 1,4 miliona dolarów – zaledwie nieco więcej niż Art uzyskało w pierwszym pełnym tygodniu przedsprzedaży.

Kciuki w górę Juan A. Ramirez, Theatrely: Sztuka, przetłumaczona z jej oryginalnego francuskiego przez Christophera Hamptona, wciąż jest dobra. Ale siedząc przez okresowo przyjemne wznowienie Scotta Ellisa w Music Box, stało się jasne, że potrzebne są perfekcyjne obsady i ostrzeżone wizje reżyserskie, aby to uzasadnić. To pierwsze wznowienie Broadwayu obiecuje luksus i gwiazdy; jego czarno-biała plakat pokazuje Bobby'ego Cannavale'a, Jamesa Corden'a i Neila Patricka Harrisa w eleganckich garniturach, śmiejących się w drogim stylu. Jednak ten gładki blask również przysłania ich chemię na scenie, jakkolwiek każdy z nich może się wydawać chętny do zabawy.

Kciuki w górę Charles Isherwood, The Wall Street Journal: Nieskazitelne, chociaż obie występujące rolę, te świetne aktorki wydają się niemal blaknąć, um, na pustych białych płótnach z kilkoma szarymi smugami, gdy pan Corden biegnie lub krzyczy na scenę, a temperatura komediowa rośnie. To nie jest całkowicie zaskakujące. Brytyjski aktor i komik zyskał sławę (przynajmniej w USA) dzięki jednemu, olśniewającemu wystąpieniu w aktualizacji commedii dell'arte „One Man, Two Guvnors”, sensacji w Londynie, a później także na Broadwayu.

Kciuki w bok
Średnia ocena: 69.0%



BroadwayWorld TV


Ticket Central
Hot Show
Tickets From $59
Hot Show
Tickets From $77
Hot Show
Tickets From $71
Hot Show
Tickets From $71








To tłumaczenie jest generowane przez AI. Odwiedź /contact.php, aby zgłosić błędy.