Dostępne języki
Po kilku wyprzedanych przedstawieniach Creature powraca do życia w Colab Tower. Spektakl, stworzony przez Petera Broughtona, jest immersyjną adaptacją Frankensteina Mary Shelley, z tylko jedną osobą z publiczności na każde przedstawienie. Solowy członek publiczności wciela się w rolę Victora Frankensteina, który został schwytany przez Stworzenie i jest przemieszczany po przestrzeni na wózku inwalidzkim.
Niedawno mieliśmy okazję porozmawiać z Broughtonem o ożywieniu Creature. Rozmawialiśmy o tym, jak praca w obsłudze widowni wprowadziła ich w świat teatru immersyjnego, o ich procesie twórczym dla Creature i kilku radach dla tych, którzy zaczynają swoją przygodę z teatrem immersyjnym.
Jak zaczęła się Twoja przygoda z teatrem, a potem z teatrem immersyjnym?
Szkoła, teatr młodzieżowy, potem BTech w teatrze, szkoła dramatyczna i uniwersytet, który uwielbiałem, ponieważ nauczył mnie, jak tworzyć teatr, a nie tylko być aktorem. Teatr immersyjny nigdy nie był czymś, co naprawdę rozważałem, aż do chwili, gdy chciałem przeprowadzić się do Londynu, a w Doctor Who: Time Fracture była oferta pracy. Ponieważ jestem ogromnym fanem Doctor Who, chwyciłem tę okazję, aby pracować w obsłudze widowni przy tych projektach.
Pracując w obsłudze widowni w teatrze immersyjnym, zaczynasz współpracować z bezrobotnymi artystami, którzy chcą nawiązywać kontakty i poznawać ludzi, a to jest doskonała przestrzeń dla kreatywności, które łączą się, partnerują i nawiązują kontakty. Jestem za to naprawdę wdzięczny. A potem zacząłem tworzyć!
A co zainspirowało Cię do stworzenia Creature?
Zdałem sobie sprawę, że nie musisz wydawać ogromnych pieniędzy na teatr immersyjny, aby stworzyć coś naprawdę niesamowitego - nie musi być pełne gotówki, aby być immersyjne. Zobaczyłem więcej małych projektów immersyjnych i zrozumiałem, że publiczność naprawdę na nie reaguje. Interesowały mnie też doświadczenia jeden na jeden w miejscach takich jak Punchdrunk, jak ludzie reagują na bezpośrednie zwracanie się do nich, jak intensywne i niezapomniane to może być.
Praca w teatrze immersyjnym oznaczała również poznawanie publiczności osobiście. Poprzez projekty takie jak Bacchanalia, Paddington Lo-Commotion i Phantom Peak, spotykałem się z widzami twarzą w twarz, rozmawiałem z nimi po spektaklach i rozumiałem, co ich przyciąga. To właśnie na tym polega Creature, chcąc zbudować coś intymnego, intensywnego i bezpośredniego.
Dla tych, którzy nie są zaznajomieni z Creature, czy możesz opowiedzieć nam o tym nieco więcej?
To immersyjny projekt dla jednej osoby z publiczności, który łączy na żywo lalkarstwo, binauralny projekt dźwiękowy i Frankensteina Mary Shelley. Ty jesteś Wiktorem Frankensteinem. Zostałeś porwany, umieszczony na wózku inwalidzkim, a historia Frankensteina jest opowiadana z perspektywy Stworzenia, prowadząc Cię przez opowieść. To bardzo intensywne i przerażające, ale także emocjonalne.
Mieliśmy wielu ludzi z immersyjnego świata, którzy to zobaczyli. Na przykład, widział to Bertie [Watkins] z COLAB i krzyczał przez cały czas, co wzięłem za dobry znak! W tej chwili nie ma wiele immersyjnego lalkarstwa dla dorosłej publiczności, a to jest coś, w co naprawdę zainwestowałem w Creature.
Dlaczego zdecydowałeś się na opowieść o Frankensteinie?
Kobieta pisarka. Brytyjska. Własność publiczna. Przesycona! Chciałem zobaczyć, czy mogę znaleźć coś nowego w historii, której ludzie uważają, że już znają. Frankenstein to oryginalna historia sci-fi horror, która doskonale nadaje się do lalkarstwa. Jest gotycka, tragiczna i głęboko emocjonalna, szczególnie samotność Stworzenia, która jest poruszająca. Skupiłem się na elementach gotyckich, ale interesuje mnie również dalsze rozwijanie strony science-fiction tej opowieści.
Jak wyglądał proces twórczy dla Creature?
Mówiąc o rzeczach, które robię samodzielnie, a potem o tych, które robię z moją ekipą, to dwa zupełnie różne aspekty. Lalkarstwo zajęło miesiące - budowanie lalki Stworzenia, dostosowywanie innych, malowanie, testowanie, udoskonalanie. Scenariusz został opracowany dość wcześnie, a potem pracowałem z Hanną Gardner w studiu nagraniowym, aby ożywić go. Mój proces na początku jest dość instynktowny, siedząc, myśląc, budując, nieustannie dostosowując. Jestem dość swobodny jako twórca.
Z zespołem jest o wiele bardziej współpracy i eksperymentalnie, rzucaj to na ścianę i zobacz, co się trzyma. Jesteśmy zespołem neurodyspersyjnym, queerowym, a to kształtuje naszą pracę. To może być chaotyczne i ciągle zmieniające się, ale w tym miejscu praca czuje się najbardziej żywa. Mam ogromne szczęście, że pracuję z Eleaną Sirret, która była moim drugim mózgiem przez ponad rok, boże im w tym pomóż.
Puck Wyse i Alice Thomas pierwotnie przyszli, aby pomóc w obsłudze widowni, a zdaliśmy sobie sprawę, że marnujemy ich talenty jako magika i performera fizycznego, więc te umiejętności stały się częścią przedstawienia. Jesteśmy też naprawdę dobrymi przyjaciółmi. Pewnego dnia prób w parnym tunelu w centrum Londynu Jess Southwood przyniosła piknik, a my skończyliśmy w Tate, rozmawiając o przyszłości tego projektu. Teraz myślimy o tym, jak Creature mógłby się dalej rozwijać, a nawet rozmawiamy o utworzeniu firmy, aby kontynuować rozwijanie immersyjnej pracy poza tym spektaklem.
A jak to było w końcu przyciągnąć publiczność zeszłego roku?
To było najlepsze na świecie, ponieważ dopóki nie znajdzie się przed kimś, myślisz, że jesteś szalony! Widzenie reakcji ludzi i ich twarzy było po prostu magiczne. Spędzasz miesiące budując coś i nie masz pojęcia, czy to zadziała, a potem nagle ktoś jest w tym, reagując w czasie rzeczywistym. Czuję ogromną wdzięczność. Bilety nie są tanie, a ludzie dają Ci swój czas, zaufanie i uwagę. To wiele znaczy. Widzenie ludzi wychodzących podekscytowanych, emocjonalnych lub całkowicie wstrząśniętych było niesamowite.
Czym według Ciebie jest teatr immersyjny, że tak wielu ludzi się nim interesuje?
Wszedłem w świat immersyjny po Covidzie i myślę, że wszyscy pragnęli interakcji i połączenia w wspólnej fizycznej doświadczeniu. Jest coś potężnego w byciu wewnątrz historii w 360 stopniach - nawet jeśli jesteś bierny, nadal jesteś w tym. I myślę, że teatr immersyjny sprawia, że ludzie czują się wyjątkowo. Momenty jeden na jeden szczególnie dają publiczności coś, co wydaje się należeć tylko do nich. To jest to, co próbuję osiągnąć z Creature.
Co masz nadzieję, że widzowie wyniosą z Creature?
Że lalkarstwo nie jest tylko dla dzieci, a teatr immersyjny nie musi być w wielkiej przestrzeni, aby być wpływowy. Najbardziej chcę, aby czuli, że zostali pociągnięci do odpowiedzialności przez Stworzenie i że przetrwali to. Wtedy mogą wyjść, wrócić do domu, zrobić filiżankę herbaty i reflektować.
A jakaś rada dla tych, którzy Creaturemoże być ich pierwszym doświadczeniem immersyjnym?
Skaczesz z samolotu, a twój spadochron jest tam. Uwierz mi, ja jestem spadochronem. To intensywne pierwsze doświadczenie, ale jesteś w bezpiecznych rękach. Wszyscy jesteśmy profesjonalistami i dbamy o Ciebie. Jakiś przyjaciel, który cię tu przywiózł, dba o ciebie i chce, żebyś dobrze się bawił. Po prostu spróbuj nie być zbyt przerażony przez ludzką koszmar, którym jest Creature.
A na koniec, jak opisałbyś Creature jednym słowem?
Monstrualne!
Creature trwa do 3 lipca w Colab Tower