Dostępne języki
Sąd apelacyjny w środę odmówił przywrócenia nazwiska prezydenta Trumpa na elewacji Centrum im. Johna F. Kennedy'ego dla Sztuk Scenicznych, orzekając, że musi pozostać zdjęte, podczas gdy instytucja odwołuje się od decyzji sądu niższej instancji o jego usunięciu. Decyzję tę pierwsza zgłosiła gazeta The New York Times.
Sprawa dotyczy tego, czy zarząd sojuszników Trumpa miał prawo do rebrandingu tego zabytkowego miejsca jako "Centrum Kennedy'ego Trumpa" - zmiana, która sprawiła, że jego imię zostało umieszczone w marmurze przez około sześć miesięcy. W maju sędzia sądu okręgowego stwierdził, że move był niezgodny z prawem, orzekając, że tylko Kongres może zmienić nazwę instytucji poświęconej jako żywe upamiętnienie prezydenta Johna F. Kennedy'ego. Centrum usunęło napisy po wcześniejszej próbie zatrzymania nakazu, zasłaniając prace rusztowaniami i plandekami.
W środę skład sędziowski po raz kolejny odmówił wstrzymania nakazu, pisząc, że centrum nie wykazało żadnych konkretnych dowodów na to, że usunięcie spowoduje straty finansowe oraz że kosztów związanych z demontażem liter nie można odzyskać. Centrum argumentowało, że nazwisko Trumpa jest kluczowe dla jego finansów, przytaczając darczyńców, którzy zadeklarowali, że będą wpłacać pieniądze tylko z "Trumpem" na budynku.
Walka wynika z pozwu złożonego przez Rep. Joyce Beatty, demokratkę z Ohio i członkinię zarządu, która sprzeciwia się przejęciu przez administrację. Ten sam sędzia zablokował również plan Trumpa dotyczący zamknięcia centrum na dwa lata w celu przeprowadzenia remontu za 257 milionów dolarów, a zarząd ma ocenić swoje opcje w połowie lipca. Na razie centrum ogłasza, że pozostaje otwarte, chociaż jego harmonogram występów jest ubogi.