Od czasu, gdy zadebiutowała na scenie muzycznej z Pentatonix, zdobywczyni nagrody GRAMMY Kirstin Maldonado zbudowała karierę opartą na mocy harmonii. Jako mezzosopranistka grupy pomogła zdefiniować współczesne a cappella, zdobyła wiele złotych i platynowych płyt oraz odbyła tournée po świecie. Teraz ponownie przynosi swoje wokalne talenty na Broadway, dołączając do obsady nagradzanego musicalu SIX w roli Anny Boleyn.
Ta rola oznacza powrót Maldonado na Broadway po debiucie w Kinky Boots w 2018 roku, ale w międzyczasie nie zwalniała tempa. Tuż po międzynarodowym tournée z Pentatonix, świętującym 11. z rzędu album w Top 10, Christmas in the City, oraz łącząc życie jako autorki tekstów, wykonawczyni i matki dwójki dzieci, Maldonado weszła w jedną z najukochańszych współczesnych produkcji teatralnych.
BroadwayWorld spotkał się z Maldonado, aby porozmawiać o tym, jak uczynić Annę Boleyn swoją własną, jak jej lata śpiewania w jednej z najważniejszych grup wokalnych na świecie przygotowały ją do wymagających harmonii SIX, oraz co dla niej oznacza powrót na scenę Broadwayu.

Jak dbasz o zdrowie i utrzymanie głosu w obliczu ogromnego wyzwania, jakim jest granie w SIX osiem razy w tygodniu?
W SIX w szczególności jest tyle choreografii, z którą w ogóle nie miałam wcześniej do czynienia. Śpiewanie a cappella i tournée jest oczywiście wymagające wokalnie, ponieważ nieustannie się śpiewa. Czułam, że wiedziałam, jak zarządzać swoim głosem w trakcie długich tras, ale fizycznie to bardzo inna sprawa.
Byłam po prostu bardzo uważna. Ogrzewam się fizycznie znacznie więcej niż kiedyś. Dbam o kolana, rozciągam się i naprawdę przygotowuję swoje ciało przed występem. Jestem również zdyscyplinowana w przyjmowaniu suplementów i uważam na to, gdzie idę, jak głośno jest i ogólnie na mój harmonogram. Mam dwoje dzieci i kiedy masz małych dzieci, nigdy nie wiesz, kiedy się od nich zarazisz. Tak więc chodzi o zarządzanie wszystkim, jak najlepiej potrafisz. Uważam, że każdy występ i każda rola wymagają czegoś innego. Niektórzy mają tak wymagające partie, że praktycznie nie mają życia poza przedstawieniem. Inni mogą się nieco socjalizować, a potem wracają do domu na odpoczynek. Chodzi o to, aby dowiedzieć się, jak zarządzać życiem, które już masz. Radzimy sobie nieźle. Już raz się przeziębiłam przez dzieci, przeszłam przez to, wzięłam antybiotyki i teraz jesteśmy po tej stronie. Więc czuję się dobrze.
To także twój pierwszy powrót na Broadway od czasów przed pandemią. Co cię zaskoczyło po powrocie do tego świata? Musiałaś dostosować się w jakiś sposób? Czy miałaś tremę, po tak długim czasie nieobecności?
Tak. Kiedy przyszłam do Kinky Boots w 2018 roku, wychodziłam z naprawdę dużego zwrotu w moim życiu. Bycie na Broadwayu stało się dla mnie niesamowitym powrotem do samej siebie. Poznałam niesamowitych ludzi, a to naprawdę była zmieniająca życie – i ratująca życie – doświadczenie. Więc wracając, miałam wszystkie te pytania. Zastanawiałam się: "Jak to będzie? Czy ludzie będą mili? Jak poradzę sobie z harmonogramem, teraz gdy jestem matką? Jak coś może dorównać temu pierwszemu doświadczeniu?" Ale szczerze mówiąc, chociaż jest różnie, to jest tak samo we wszystkie najlepsze sposoby. Jest inaczej, ponieważ jestem w innym miejscu w życiu, ale było tak samo wspaniale. Zaskoczyło mnie, jak łatwo było mi wrócić do tego świata. Ludzie natychmiast mnie uspokoili, a ja pomyślałam: "Dlaczego byłam tak zestresowana? To będzie taka zabawa." Cudownie było również ponownie połączyć się z ludźmi, z którymi wcześniej pracowałam. Broadway to tak mała społeczność, więc wszędzie gdzie się obrócisz, słychać: "O, znam tę osobę" lub "Pracowałem z nimi." A potem jest historia SIX. Móc opowiadać tę historię teraz, po wszystkim, co wydarzyło się w moim życiu po 2018 roku, czyni ją jeszcze bardziej znaczącą. Jestem po prostu bardzo wdzięczna.
Twoją codzienną pracą jest bycie jedną z wokalistek grupy a cappella, Pentatonix, w której jesteś jedyną kobietą. Jak wyglądało dla ciebie wejście w tak kobiecą środowisko pracy?
To znaczy naprawdę wiele, szczerze mówiąc. Przez większość mojego życia chciałam być „jedną z facetów.” Chciałam wpasować się w zespół – zawodowo, w pracy, cokolwiek to było. Zawsze starałam się nie traktować bycia kobietą jako kwestii. Chciałam, aby ludzie wiedzieli: „Tak, mogę to zrobić. Mogę sobie z tym poradzić.” Czasami, gdy się tak zachowujesz, twoje własne potrzeby zostają na uboczu, ponieważ starasz się tak bardzo, aby nie skupiać się na sobie. Dlatego było naprawdę wspaniale być otoczonym wspólnotą kobiet i również społecznością teatru muzycznego, bo to tam po raz pierwszy zakochałam się w muzyce. To, co naprawdę kocham robić. Powrót na Broadway, w towarzystwie ludzi kochających teatr i opowiadanie historii – oraz przebywanie wśród wspaniałych kobiet, innych mam, innych kobiet zmagających się z podobnymi rzeczami – było tak spełniające w sposób, którego nie oczekiwałam. Wiedziałam, że będzie inaczej, ale nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo napełni to moje serce. To wszystko było tak wspaniałe i piękne. Wszyscy byli tak uprzejmi i wspierający, a my wszyscy po prostu świetnie się bawimy.

Pentatonix to grupa oparta na harmonii, a SIX wydaje się być naturalnym dopasowaniem do tych umiejętności. Czy były jakieś aspekty śpiewania tej partytury z tą obsadą, które cię zaskoczyły lub wyzwały w sposób, którego się nie spodziewałaś?
Było to naprawdę zabawne. Jeden z członków obsady zapytał mnie, czy czułam różnicę śpiewając z wszystkimi kobietami, zamiast z facetami w Pentatonix. W Pentatonix każdy pokrywa tak szeroki zakres wokalny, więc naprawdę musisz wypełnić swoją część spektrum. Tutaj, głosy wszystkich są znacznie bliżej siebie, a barwy są naturalnie bardziej podobne, ponieważ jesteśmy wszystkimi kobietami. To zupełnie inny rodzaj połączenia, ale jest naprawdę piękne. Szczerze mówiąc, sama harmonia była ekscytująca i znajoma. Największym wyzwaniem nie było śpiewanie – to było śpiewanie wszystkich tych harmonii, podczas intensywnego ruchu. Kiedy nie śpiewasz swojej solówki, tańczysz na pełny wzór za każdym innym numerem. To było zdecydowanie moje największe dostosowanie, jeśli chodzi o kondycję.
Wszystkie królowe z SIX mają swój własny dźwięk muzyczny. Czy musiałaś przejść jakieś szkolenie, aby znaleźć głos postaci?
Chciałam podkreślić pop-punkową stronę jej, ponieważ każda królowa ma tak wyraźną tożsamość muzyczną. Amy Lee z Evanescence była dla mnie wszystkim, gdy dorastałam. Jest jedną z moich ulubionych wokalistek. Kiedy byłam młodsza, moja mama kupowała mi albumy Evanescence, Pink, Avril Lavigne i wszystkich tych niesamowitych kobiet prowadzących zespoły z tymi ogromnymi, potężnymi głosami. Chciała, abym słuchała kobiet, które były inspirujące, silne artystki. Naprawdę kochałam tę muzykę, gdy dorastałam, więc to było naprawdę zabawne, aby powrócić do tej części siebie.
Weszłaś w tę rolę po Dylan Mulvaney. Czy mogłaś jej towarzyszyć lub uzyskać jakąkolwiek radę od innych byłych królowych? Czy jest jakaś grupa czatu?
Właściwie przyszłam wcześniej, aby ćwiczyć. Rozmawiałyśmy o czasie, a lato miało największy sens dla mojej rodziny. Właśnie skończyliśmy trasę po Europie, ale chciałam zacząć jak najszybciej, więc przyszłam w lutym i ćwiczyłam z wyprzedzeniem. Z tego powodu mogłam obserwować niektóre próby. Adrianna Hicks – która była moją mentorką na studiach i oryginalnie grała Katarzynę Aragońską na Broadwayu – była tam, więc to było naprawdę wyjątkowe, móc obserwować jej i zespołu pracę. Duża część mojego procesu ćwiczeń była samodzielna, więc możliwość obserwacji występów wszystkich była niesamowicie pomocna. Uwielbiałam widzieć, jak każdy aktor wnosi coś innego do swojej królowej. Nawet gdy uczyłam się, pamiętam, że myślałam: "To takie świetne – każda interpretacja jest unikalna." Dylan była wspaniała. Jest tak miła. Pozostałyśmy w kontakcie po próbach, a kiedy zaczęła występy, gdy byłam z powrotem w trasie, sprawdzałam, jak wszystko idzie. Mówiła: "To trudne!" [śmiech] Ale była wspaniała i bardzo miło było się z nią połączyć.

Jesteś w tej roli od około miesiąca. Jak twoje występy ewoluowały od pierwszego pokazu? Czego nadal odkrywasz na temat Anny?
Myślę, że teraz, gdy cała choreografia i układy stały się dla mnie drugą naturą, mogę wnosić więcej Anny do każdej chwili. Na początku moja głowa była zajęta myślami „Gdzie mam iść? Jaki to ruch?” Teraz to wszystko się ustabilizowało, więc mam większą wolność do grania. Uwielbiam żarty pomiędzy wszystkimi na scenie. Każdy jest taki zabawny i tak zaangażowany w swoją królową. Zaczynamy odkrywać małe momenty razem, które zachodzą organicznie. Czasami coś działa jednego wieczoru i myślimy: "Zachowajmy to." To było naprawdę fajne, ponieważ te małe interakcje tworzą prawdziwe poczucie wspólnoty pomiędzy królowymi. Przypomina ci, że to nie są tylko sześć kobiet związanych z tym samym mężczyzną – to sześć niesamowitych kobiet, które nie muszą być przeciwko sobie.
Odnajduję także, że mogę tęsknił za drobnymi rzeczami wieczorem. Może powiem swoją kwestię inaczej lub wniosę inny rodzaj energii, w zależności od tego, jak się czuję. Pewnej nocy czułam się szczególnie pikantnie, więc Henry VIII naprawdę to dostał tamtej nocy. [śmiech] Trochę przynosisz swój dzień ze sobą, na lepsze lub gorsze, i czasami odkrywasz coś nowego z tego powodu.
SIX stał się niezwykle znaczący dla tak wielu ludzi – zwłaszcza dla młodych dziewczyn. Co dla ciebie znaczy być częścią SIX i wszystkiego, co reprezentuje?
Och, Boże – to znaczy wszystko. Myślę, że to bardzo ważne, być częścią czegoś, co mówi: „Nikt inny nie może pisać twojej historii.” Nie musisz dopasowywać się do czyjejś formy ani podążać za czyjąś ścieżką. To, kim jesteś, ma znaczenie, a to, co masz do powiedzenia, ma znaczenie. Tak łatwo jest, niezależnie od tego, czy w pracy, czy w życiu osobistym, stracić małe kawałki siebie lub przestać być całkowicie autentycznym. Myślę, że SIX jest wspaniałym przypomnieniem, aby tego nie pozwolić się stać. Móc opowiadać tę historię z tak silną, wspierającą wspólnotą kobiet było absolutnie najlepszym doświadczeniem. To również jeden z powodów, dla których kocham grać Annę Boleyn. Kocham, że moja córka może zobaczyć postać, która jest bezwstydnie sobą.
Jestem taka szczęśliwa, że moje dzieci – zwłaszcza moja córka – mogą zobaczyć mnie w tym. Myślę, że to ważne, aby młodzi ludzie wiedzieli, że ich głosy nie są małe. Ich głosy mają znaczenie. Bez względu na to, do czego dążysz, łatwo jest zapomnieć o tym. Więc codziennie przypominanie sobie, że twój głos jest ważny… to naprawdę szczególne. Moje serce jest tak szczęśliwe, mogąc być częścią czegoś, co jest tak znaczące.