Dostępne języki
![]()
Coroczny popołudniowy występ Szkoły Królewskiego Baletu w Royal Opera House to wielkie wydarzenie, ale być może w tym roku ważniejsze niż kiedykolwiek. Rok 2026 to setna rocznica szkoły, a biorąc to pod uwagę podczas oglądania, przedstawienie wyraźniej niż zwykle podkreśla to, co widzimy na scenie.
Iain Mackay, kończący drugi rok jako dyrektor artystyczny, przygotował program, który uznaje przeszłość, jednocześnie zmierzając do przodu z tym samym szacunkiem i rozwagą. Jestem pewien, że jako rodzic trzygodzinny pobyt w teatrze to nic wielkiego – wręcz za krótki! Osobiście uznałem go za nieco zbyt długi.
Założycielka szkoły, Ninette de Valois, według mnie zaproponowała najlepszą choreografię. Suita Checkmate to wszystko, czego można oczekiwać od stylizowanego ruchu. Jej idiosynkratyczny język, ujęty w manierę, niezmiennie szykowny i przede wszystkim zaprezentowany en face, zamieszkuje również mroczniejszy świat, który nigdy nie zostaje wyraźnie ukazany, ale jest zawsze obecny. Żałuję, że nie mogliśmy zobaczyć całego dzieła.
Na otwarcie występu pokazano Akt III z Peter Wrighta Łabędzia jeziora. To ogólnie mroczny obraz wizualny, a początkowa część zawiera wiele fałszywych startów/wprowadzeń. Nie znam dobrze tej wersji, ale absolutnie zachwyciła mnie choreografia trzech księżniczek. Pomysłowa i świeża jak zawsze. W innych miejscach było przewidywalnie i na wysokim poziomie. Role główne Odili i księcia Zygfryda wymagają dojrzałości w charakterystyce postaci, jednak biorąc to pod uwagę, czterej absolwenci, którzy podzielili się rolami, wykonali swoje zadanie wzorowo. Techniczne opanowanie było imponujące.
Mackay zamówił cztery nowe dzieła na ten występ i wszystkie miały wartość. Proceedings Kristen McNally to znakomity przykład zarządzania ludźmi, a połączenie rozemocjonowanych owadów i strawnego rytuału doskonale pasuje do trzech najmłodszych lat nauki w White Lodge.
Zdjęcie: ASH
Beauchamp's Garden Davida Bintleya z muzyką Francisa Poulenca to bogate dzieło, które powinno być pokazane ponownie. Może także w repertuarach zespołów. Bintley wspomniał, że chciał studiować muzykę i francuską szkołę baletu, i zrobił to niezwykle dokładnie. Kocham jego użycie ustawienia i bogactwo, które wprowadza w frazowaniu adagio. Jest tu tyle do odkrycia i analizy, że zdecydowanie zasługuje na wielokrotne oglądanie.
A Line in Reflection Cathy Marston to inteligentne dzieło skupiające się przede wszystkim na filozoficznej naturze tańca. Podróż – z formą sztuki, z samym sobą i z nieustannie obecnym, naciskającym aspektem czasu. Każdy powód, by zobaczyć Deborah Bull ponownie na głównej scenie, jest wartościowy, a dla każdego, kto był tancerzem, emocjonalne podłoże tego dzieła jest potężne i surowe.
Of Strength & Grace Andrew McNicola to praca pokazująca imponującą dojrzałość dwóch najstarszych lat w Lower School. Z karmelową paletą, subtelnym tiulem i dramatycznym frazowaniem byłem zarówno zaciekawiony, jak i zaskoczony. Ta część ma cichą siłę i zawiera wiele ruchów, które można byłoby rozwijać gdzie indziej.
Również bardzo podobało mi się The First Voice Jessiki Lang. To był współczesny element programu, a uczniowie drugiego roku Upper School wykonali go znakomicie. Lang przeskakiwała od dosłownego ruchu do słów ku czemuś bardziej niejasnemu, ale dialog między atletyzmem a poetyckim ruchem działa dobrze.
To był mój drugi raz, gdy widziałem Christopera Wheeldona Christening Suite, o którym pisałem tutaj, ale powiedziałbym, że jest lepsze, a nie słabsze. Występ zakończył się porywającym Wielkim Defilé, które było ekscytujące i emocjonalnie przytłaczające, a kiedy zgasły światła, widownia oszalała! I słusznie.
Szkoła jest bardzo dumna z faktu, że 100% ich absolwentów otrzymało kontrakty, i słusznie. Jednak zaskakuje mnie, że – moim zdaniem – najciekawsza tancerka, Nanoha Shigeoka, opuszcza Londyn i przechodzi do Węgierskiego Baletu Narodowego. To oczywiście bardzo dobra praca, ale Shigeoka wydaje się ucieleśnieniem przyszłej gwiazdy Królewskiego Baletu. Szybka, elokwentna, soubrette, z pewnością mogłaby zagrać Lisę w La Fille mal gardée już wczoraj… ale odchodzi! Kto wie – może zrobi jak Alina Cojocaru i wróci, zanim się obejrzymy. Trzymajmy kciuki!
Mackay wygłosił przemówienie na froncie sceny podczas występu, a jego pasja i autentyczność wypełniły audytorium. Ktokolwiek go zna, wie, że to właściwy człowiek na to stanowisko… ale wciąż trudno uwierzyć, że to ten mały Iain, którego znałem, gdy sam był uczniem Upper School. Jednak jego historia to w skrócie większy cel szkoły. Zwykły młody chłopak, z talentem i pragnieniem, znalazł miejsce, które pozwoliło mu podążać za marzeniami, a teraz robi to samo dla wszystkich obecnych uczniów. Brawo, de Valois – bo to wszystko dzięki pani, pani dyrektor.
Letni Występ Szkoły Królewskiego Baletu odbył się 18 lipca w Royal Ballet And Opera
Główne zdjęcie: Wielkie Defilé © Szkoła Królewskiego Baletu. Zdjęcie: ASH