Dostępne języki
![]()
Spektakl był recenzowany podczas prób przedpremierowych.
Niektóre godzinnne spektakle na Fringe są najdłuższymi godzinnymi przedstawieniami, jakie kiedykolwiek zobaczysz. Pam ma tik, który widzi tylko ona sama. Próbowała sięgnąć po medycynę, ale teraz jedyną rzeczą, której straciła, jest zdolność do marzeń. Nie pomaga fakt, że jej syn zaginął. Joslyn Defreece występuje w bezbarwnej eksploracji żalu i zdrowia psychicznego Liliany Padilli (Liliana Padilla). Gdyby to było słuchowisko radiowe, nic byśmy nie stracili. Defreece siedzi beznamiętnie na fotelu z wysokim oparciem lub krąży wokół niego, gorączkowo prowadząc obie strony rozmowy, spotykając zbiór dziwacznych postaci, które nie prowadzą donikąd.
Trudno powiedzieć, o czym jest ten spektakl. Pojawiają się wątki nieudolności rodzicielskiej, duchowego niepokoju, macierzyństwa, odmowy zaakceptowania wyobcowania, przebaczenia oraz wstydu, ale żaden z tych tematów i emocji nie jest rozwinięty w sposób wystarczający, by uzasadnić przedstawienie. Reżyseria Jacka Fervera nie pomaga. Próby ruchu są przypadkowe i nienaturalne, podobnie jak poznawcze załamania scenariusza, które są niejasne i zagmatwane. Gubimy się, kto mówi, dlaczego, gdzie, nigdy naprawdę nie poznając, dlaczego to jest istotne. Przede wszystkim widzimy cierpiącą, zaburzoną, starzejącą się kobietę, której nie zapewniono wsparcia, którego potrzebuje.
Pisanie Padilli próbuje być głębokie, zawierając krótkie refleksje na temat znaczenia relacji osobistych, utraty wiary, okrucieństwa i przemocy wśród wielu dygresji, ale wszystko to jest dość bezcelowe. Niestety, brakuje też jakiegokolwiek napięcia dramatycznego. Postać ma coś z uncanny valley — co samo w sobie nie byłoby problemem, gdyby było elementem zabiegu artystycznego. Pam zdaje się zapomniała, jak funkcjonować w społeczeństwie i ciągle ofiarą samej siebie, ale wydaje się to raczej skutkiem fabuły niż jej punktem kulminacyjnym. W obecnej formie Twitch wymagałoby kompletnie przeróbki, żeby nas usatysfakcjonować.