Dostępne języki
Minęło sześć tygodni odkąd Shoshana Bean zdobyła swoją pierwszą nagrodę Tony za rolę Lucy Emerson w widowisku na Broadwayu The Lost Boys. I choć wielu uważało, że jej zdobycie Tony było spóźnione, znana aktorka i wokalistka nie była do końca pewna, czy rzeczywiście do tego dojdzie.
„Jestem przyzwyczajona do przegrywania” – mówi Bean wyłącznie dla BroadwayWorld. „Wygrywanie to po prostu nie moja bajka. Nigdy nią nie było. Dlatego myślę, że zawsze jestem gotowa na przegraną. W rzeczywistości, kiedy [Megan Thee Stallion] zaczęła otwierać kopertę, pomyślałam: ‚To nie ja’. A kiedy się zawahała, wiedziałam, że to dlatego, że nie wiedziała, jak wymówić moje imię, i pomyślałam: ‚To ja’.”
Bean, lat 48, zawsze podążała własną drogą. Na przestrzeni lat balansowała między teatrem muzycznym a swoją solową muzyką, która często sięgała do jej soulowych i R&B-owych korzeni, jednak mówiła, że przez większość życia czuła się „zbyt intensywna” i często próbowała się „przemieniać”, by zdobyć akceptację.
W chwili gdy Bean zdobyła Tony, dotarła do punktu w swoim życiu, gdzie nie potrzebowała nagrody, by określić swoją wartość – była to tylko wisienka na torcie.

„Stało się to, gdy już sama się sobie potwierdziłam, a to jest jedyna rzecz, która się liczy” – mówi. „Jestem wdzięczna, że jestem na etapie życia, gdzie nic z zewnątrz nie sprawi, że poczuję się lepiej lub gorzej w stosunku do siebie. Myślę, że znalazłam stabilność, gdzie jest: Świętuj mnie, krytykuj mnie, kochaj mnie, nienawidź mnie. Jestem na swoim środku, mam kierunek, w którym zmierzam i nic spoza mnie tego nie zmieni.”
Zwycięstwo „zmieniło wszystko i nic jednocześnie” – dodaje, podkreślając, że „to zwycięstwo dla nas wszystkich”.
„To zwycięstwo dla każdego, kto czuł się niewidzialny, nieuwzględniony, kto myślał: ‚Cholera, musiałem tworzyć wszystkie własne możliwości, a nikt nawet nie zauważa, jak ciężko pracuję’” – dodaje Bean. „Dlatego ciągle powtarzałam: ‚My to zrobiliśmy’.”
Wieczór Tony był „wirującym doświadczeniem” – mówi aktorka, nazywając go „jedną z najlepszych nocy w moim życiu”. Po ceremonii świętowała z obsadą na imprezie Lost Boys, a potem było wyjście do Carlyle aż do świtu. „W pewnym momencie, gdy już kładłam się spać, napisałam [współgwiazdorowi] LJ [Benet] i powiedziałam: ‚Bracie, słońce już wstało’” – opowiada. „A on na to: ‚Tak, widziałem wschód słońca’.”
Z różnych powodów rola Bean w The Lost Boys prawie nie doszła do skutku. Dawna przyjaciółka Caissie Levy miała pierwotnie zagrać rolę Lucy, ale opuściła produkcję, by pozostać przy Ragtime. Bean mówi też, że nie planowała wracać na Broadway jako matka ani uczestniczyć w ekranizacji scenicznej. Jednak coś ją przyciągało do tego projektu.

„Lost Boys bardzo mnie uzdrowiło na wielu poziomach prywatnie i zawodowo” – mówi Bean, dodając, że granie matki Michaela i Sama, Lucy, po prostu „wydało się odpowiednie”.
„Przez pierwsze kilka tygodni, gdy zaczynałam śpiewać materiał, nie mogłam przejść przez żadne piosenki Lucy bez płaczu” – opowiada. „‘Wild’ to jedna z najwspanialszych piosenek, jakie miałam okazję śpiewać.”
Jej pierwszy występ po zdobyciu nagrody Tony w Palace Theatre był wyjątkowy – mówi. Presja minęła, media się skończyły, a ona skupiła się na przedstawieniu. „Byłam w przedstawieniu, gdy wygrywali inni, i mogłam wrócić, by świętować z nimi, ale nigdy wcześniej nie zrobiłam tego dla siebie” – mówi. „To było ekscytujące.”
We wrześniu i październiku Bean zrobi sobie krótką przerwę od The Lost Boys, aby wystąpić w trasie promującej jej najnowszy album, Only Smoke. Łączenie teatru z karierą solową było zarówno satysfakcjonujące, jak i wymagające – przyznaje – ale „nie chciałabym tego inaczej”.
„Ten rok miał służyć promocji albumu, a Lost Boys pojawiło się znikąd” – tłumaczy Bean. „Pomyślałam: ‘Co jeśli mogę zrobić obie rzeczy w tym roku? Co jeśli znajdę sposób, by prowadzić ten ogromny hit na Broadwayu i jednocześnie dalej promować mój album?’”

Aktorka przyznaje, że nie może po prostu pojawiać się na ośmiu pokazach tygodniowo bez bycia gdzie indziej zainspirowaną. „Może to wynikać z tego, że musiałam tak być „zaprogramowana” – przez tak długi czas musiałam tworzyć własne możliwości” – mówi, dodając, że jej droga jest „niezwykle wyjątkowa”.
„Przez wiele lat naprawdę nienawidziłam, że moje życie potoczyło się właśnie tak” – przyznaje. „Ale teraz mogę spojrzeć na to z wdzięcznością i dumą.”
Patrząc wstecz na swoją młodszą wersję, Bean mówi, że powiedziałaby jej to samo, co słyszała przez całe życie: po prostu bądź cierpliwa. Powiedziałabym jej, że czas nie jest taki, jak myśli. I dodałabym, że to nie będzie wyglądało tak, jak myśli – ale wciąż będzie smakować całkiem słodko.”
Foto: Bruce Glikas