Dostępne języki
Filmowa adaptacja Prima Facie z udziałem Cynthii Erivo miała światową premierę na Toronto International Film Festival, który trwa od 10 do 20 września 2026. Co myślą o nim krytycy? Przeczytaj poniżej recenzje filmu!
Oprócz występu w Prima Facie, Erivo jest również producentką wykonawczą projektu w ramach swojej firmy Edith's Daughter. Reżyserią zajęła się Susanna White na podstawie scenariusza napisango przez dramaturga Prima Facie, Suzie Miller, która zaadaptowała sztukę na potrzeby filmu.
Historia Prima Facie śledzi Tessę (Erivo), która wypracowała sobie pozycję na szczycie swojej kariery – broniąc, przesłuchując i wygrywając, aż do momentu, gdy nieoczekiwane wydarzenie zmusza ją do zmierzenia się z granicami, gdzie patriarchalna władza prawa, ciężar dowodu i moralność się rozchodzą.
Pete Hammond, Deadline: Erivo, co udowodniła w Harriet, jest znakomitą aktorką dramatyczną i robi, co może, z niejednoznacznością roli, gdzie legalne kwestie nagle się przemieszczają. Reszta obsady również w porządku, w tym Ings, który wiarygodnie pokazuje, dlaczego Tessa mogła się zakochać w Julianie. Problem w tym, że on nigdy nie wydaje się na tyle mroczny, by sugerować, że ukrywa jakąś alternatywną, złowrogą osobowość zdolną do celowego napastowania seksualnego. Czy coś mi umknęło? Nie widziałem sztuki. Może tam było to pokazane inaczej. Różnica między jednoosobową sztuką sceniczną a w pełni rozwiniętą wersją filmową może być ogromna.
Caryn James, The Hollywood Reporter: Suzie Miller napisała scenariusz, rozszerzając swoją jednoosobową wersję sceniczną, która zdobyła w 2023 roku Olivier Award za najlepszą nową sztukę, a także za najlepszą aktorkę (Olivier) i Tony dla Jodie Comer, i łatwo zobaczyć, jak dobrze mogło to działać w teatrze dzięki elektryzującemu występowi. Ale nie ma co niepotrzebnie upiększać – film okazał się ogromnym rozczarowaniem.
William Bibbiani, The Wrap: To godna produkcja. White reżyseruje „Prima Facie” z wyostrzonym naciskiem na tematy w historii, ostrożnie manipulując zimną paletą wizualną, by stworzyć przeciwstawne obrazy bezpieczeństwa i niestabilności, życia Tessy przed i po zdarzeniu. Występy są godne pochwały i poruszają ważne emocje. To, że film nie ma takiego samego wpływu jak sztuka, było oczywiste i chyba nieuniknione. Porównania z przedstawieniem są również nieuniknione, choć może nie do końca sprawiedliwe, ale trudno nie zauważyć, że „Prima Facie” w oryginalnej formie to emocjonalny piorun, a ten film przypomina raczej grzmot.
Richard Lawson, The Guardian: Erivo podchodzi do roli z dużą koncentracją i rygorem, ale dziwnie ma niewiele do zagraniu. Być może częściowo problemem jest to, że film robi trzyletnią przeskok czasowy od raportu policyjnego do procesu, co oznacza, że nie ma czasu, by pokazać długotrwałe skutki zdarzenia i jak Erivo ewoluuje w charakteryzację Tessy, która przechodzi przez próbę przetworzenia tego, co się wydarzyło. Film staje się wręcz proceduralny, zwalniając tempo na długie opowiadanie tego, co właśnie widzieliśmy; sztuka zdobywająca Olivier Award jakoś została sprowadzona do przeciętności w stylu Law & Order.
Gregory Ellwood, The Playlist: Oczywiście Erivo jest zaangażowana i oddana roli. Jest bardzo, bardzo dobra. Nigdy nie przesadza i daje wielkiej sali sądowej przemowie, którą można przewidzieć już z daleka, odpowiednią siłę. Ale niekoniecznie podnosi wartość materiału (i nie powinna). Pamiętasz, jak wcześniej wspomnieliśmy, że nie pomyślałbyś, że ten film pochodzi ze sztuki? To dlatego, że przez większość filmu „Prima” ma estetykę konwencjonalnego, prestiżowego filmu na platformie streamingowej (wiesz o czym mówimy). Jeśli tam się skończy (przynajmniej w USA), „Prima” może mieć realny wpływ na szeroką publiczność.
Rendy Jones, Rendy Reviews: Prima Facie to kolejne potwierdzenie wybitnej siły Cynthii Erivo. Jako Tessa tworzy postać żywą i rozwijającą się. W scenach ukazujących jej życie osobiste i zawodowe Erivo bez wysiłku przechodzi od postaci nie do powstrzymania do intymnej delikatności, donośnej wrażliwości i człowieczeństwa. Gdy musi zmierzyć się z traumą w scenach procesu i oczywiście w drastycznym przedstawieniu gwałtu, kreśli wstrząsający portret. Czasem jednak sam film przeszkadza w jej występie, upierając się przy niepotrzebnych obrazach symbolizujących rozbite szkło, podczas gdy subtelne mimiczne wskazówki wystarczają, by zauważyć jej emocjonalny niepokój.
J Don Birnam, Next Best Picture: Erivo daje pewny występ znacznie bardziej wiarygodny niż materiał, jaki otrzymała. Gra niemal w grze aktorskiej – wie, że jako czarnoskóra prawniczka musi wykazywać powściągliwość, której nie mają inni jej koledzy z zawodu. Ławy przysięgłych, sędziowie i współpracownicy są wobec niej cicho sceptyczni, ale oczekują, że Tessa okaże się pewna siebie i przekonująca jako prawnik. Erivo znakomicie balansuje na tej niezmiernie cienkiej granicy i gdy ton filmu dramatycznie zmienia się z romansu w procedurę prawną, utrzymuje stabilną rękę.
News Desk, SSBCrack: Pomimo szczytnych zamiarów, kinowa adaptacja zostaje zakłócona przez szereg potknięć, w tym zbyt ciężkie użycie narracji, nachalną wizualną symbolikę i zakończenie pozbawione subtelności. Mimo to pośród chaosu pozostają mocne występy aktorów drugoplanowych oraz przekonujący środkowy akt, który daje nadzieję na potencjał filmu.