Dostępne języki
![]()
W noc otwarcia doskonałej produkcji reżysera Richarda Jonesa Giacomo Pucciniego's La bohème, kapitan Anglii, Harry Kane, prowadzi swoją drużynę do ostatniej szesnastki, zdobywając dwa gole przeciwko Demokratycznej Republice Konga na Mistrzostwach Świata. Równocześnie, inny decydujący sukces odnosi równie obiecujący młody człowiek, 35-letni włoski dyrygent Lorenzo Passerini, z debiutem w Królewskiej Operze w Covent Garden.
Były puzonista, Passerini, dostarcza potężne wystąpienie zafascynowanej widowni, trzymając w ryzach młodych śpiewaków – z których niektórzy również debiutują – znakomitą orkiestrę Królewskiej Opery oraz liczny chór jako jedną uderzającą drużynę. Podczas gdy Kane strzela bramki, Passerini wydobywa maksimum z partytury Pucciniego.
Tragedio-komedia La Bohème opowiada o czterech młodych, walczących bohemianach – poecie, malarzu, muzyku i filozofie – borykających się w Paryżu lat 30. XIX wieku. W Wigilię Bożego Narodzenia, ich sąsiadka krawcowa Mimi puka do drzwi, aby zapalić swoją świeczkę. Zakochuje się w poecie Rodolfo, ale sytuacja staje się ponura, gdy okrutna rzeczywistość choroby Mimi dotyka grupę. Rodolfo i Mimi ostatecznie zostają rozdzieleni, gdy Mimi (Uwaga na SPOILER) umiera na gruźlicę.
Fot. Ian Hippolyte
La Boheme zadebiutowała w 1896 roku w Teatro Regio w Turynie (debiutując w Covent Garden w roku następnym), co sprawia, że w 2026 roku opera obchodzi swoje 130-lecie. Wersja Jonesa La Boheme, po raz pierwszy otwarta w Królewskiej Operze 11 września 2017 roku, prowadzona przez Antonio Pappano i Paula Wynne Griffithsa, była wielokrotnie powtarzana. W tym roku produkcja, która przedstawia dwie utalentowane obsady, jest współprodukowana przez Teatro Real w Madrycie i Lyric Opera w Chicago.
W noc otwarcia tenor Freddie De Tommaso w roli Rodolfo i Juliana Grigoryan jako Mimi tworzą przekonującą parę, z ujmującym wykonaniem De Tommaso "Che, gelida manina" (Twoja malutka rączka jest zmarznięta) oraz słodkim "Si, mi chiamano Mimi" (Tak, nazywają mnie Mimi) Grigoryan. Ich romantyczny duet "O soave faniculla" (O piękna dziewczyno) kończy Akt I na wysokiej nucie, dosłownie, gdy sopran Grigoryan utrzymuje nieskazitelne wysokie C na końcu.
Fot. Ian Hippolyte
Akt II zaczyna się spektakularną zmianą scenografii, przekształcając nędzne mieszkanie artystów w żywą scenę uliczną, z jasno oświetlonymi wystawami, wigilijnymi hulakami oraz żołnierzami z orkiestrą – dzięki bogatemu projektowi Stewarta Lainga, promiennym oświetleniu Mimi Jordan Sherin oraz pomysłowemu prowadzeniu przez reżyserkę ruchu Sarah Fahie.
Fot. Ian Hippolyte
Żywe wykonanie Musetty w wykonaniu Mariny Monzo kradnie scenę w zapierającym dech w piersiach "Quando m'en vo" (Gdy odchodzę) w tętniącym życiem Cafe Momus. W czerwonej, uwodzicielskiej sukni Musetta upiera się przy utrzymywaniu swojej niezależności – ale później wyraża swoją humanitarność.
Fot. Ian Hippolyte
Inne pochwały kierowane są do włoskiego barytona, Lucca Micheletti, w roli Marcello, oraz wspaniałego basisty, Gianluca Buratto, grającego Colline.
Tak jak tłumy radośnie wiwatowały, gdy Kane i jego koledzy z drużyny świętowali zwycięstwo, ta publiczność w Covent Garden również słusznie oklaskiwała imponującego Passerini oraz jego muzyków i artystów w klasycznej opowieści o miłości i cierpieniu.
La Boheme Królewskiego Baletu i Opery jest grana w Królewskiej Operze w Covent Garden do 25 lipca.
Fot. Ian Hippolyte