![]()
Założona dopiero w 2015 roku, warto pamiętać o wpływie Chineke! Orchestra na muzykę klasyczną. Orkiestra nie tylko promuje czarnych i etnicznie zróżnicowanych muzyków, ale również celebruje kompozytorów pochodzenia czarnego i etnicznie różnorodnego, oddając zasłużone uznanie często pomijanym talentom.
Wczorajszy koncert Proms skierował światło na Edmunda Thorntona Jenkinsa, niezwykle utalentowanego amerykańskiego kompozytora i muzyka, który zmarł tragicznie młodo, mając 32 lata, tuż gdy jego kariera zaczynała nabierać tempa. Jego niedokończony „Ballet” otworzył wieczór, zaaranżowany i przerobiony przez jego prawnuka, Tuffusa Zimbabwe.
Otwarcie „Processional” łączyło filmowe brzmienie z dramatyczną sekcją dętą, przechodząc w żwawszy i bardziej swobodny styl, a drugi ruch był jasny i lekki, z nutami romantyzmu. Szkoda, że finał „Danse générale” był raczej zapomniany, nadal brzmiąc, jakby potrzebował dalszej pracy, by lepiej się zakończyć.
Photo Credit: BBC/ Mark Allan
Następnie na scenę wkroczyła zawsze charyzmatyczna amerykańska sopranistka Angel Blue, zaczynając od Samuela Barbera i jego „Knoxville: Summer of 1915”. Pełne nostalgii, dziecięcego zdumienia i zamieszania, Blue dobrze oddała muzyczną interpretację Barbera opartą na prozie z 1938 roku. Ma świetny kontakt z publicznością i wyraźnie ogromnie ceni Proms, momentami stając się widocznie wzruszona.
Szybka zmiana stroju i potem utwory czysto rozrywkowe: George Gershwin i „Love Is Here To Stay”, Richard Rodgers i „My Funny Valentine”, Irving Berlin i „Puttin' on the Ritz” (pochwała dla Richarda Kelleya za wspaniałe solo na trąbce) oraz Harold Arlen i „That Old Black Magic”, z niewytłumaczalną nieobecnością zapowiadanych „Four Songs” Margaret Bond. Choć zabawne, te utwory nie były najlepszym dopasowaniem do głosu Blue, który brakowało niższego rejestru i dymnych barw potrzebnych, by naprawdę śpiewać jazz.
Ogromnie podziwiam Blue, widziałem ją wielokrotnie na żywo, ale wczoraj jej głos nie niósł się wystarczająco dobrze po sali. Po ponownym przesłuchaniu nagrania na BBC Sounds, jej głos brzmi czyściej niż na miejscu, ale nadal ma lekko stłumioną, przytłumioną jakość. Wie, jak się wyrażać w tym miejscu, więc skłaniam się ku winie za miks dźwięku, gdyż głośność i siła wokalu nie dorównywały jej znakomitemu występowi podczas Last Night 2024.
Photo Credit: BBC/ Mark Allan
Po przerwie nastąpiła wielka zmiana tonu z „Symphony No.8” Dvořáka, jasna i optymistyczna, wykonana z ogromną witalnością i energią. Jonathon Hayward to wspaniały dyrygent, który naprawdę wnika pod powierzchnię tego czasami pozornie prostego utworu, odsłaniając wiele warstw pod spodem. Strukturalnie bardzo ambitna symfonia stawia orkiestrze wyzwania w nieoczekiwanych momentach, szczególnie wiolonczelom, które niosą większość melodycznej odpowiedzialności.
Hayward dyrygował bez batuty, pozwalając swoim dłoniom nieustannie przekazywać orkiestrze złożone sygnały; jest bardzo ekspresyjnym dyrygentem i to oddziaływało na Chineke! Orchestra, która wchłonęła to i odegrała utwór znakomicie. Drugi ruch ukazał piękną wymianę między fletem a klarnetem, a trąbki były po prostu triumfalne w finale. Żywy i energetyzujący koniec mieszanej w odbiorze wieczornicy.
BBC Proms trwają w Royal Albert Hall do 13 września
Photo Credits: BBC/ Mark Allan