Dostępne języki
![]()
Mówię Hiszpania, ty mówisz…?
Flamenco! A konkretnie Gala Flamenca 2026. Uznawana za centralny punkt Festiwalu Flamenco w Sadler's Wells, wątpię, żeby ktokolwiek, kto wziął udział w jednym z trzech pokazów, był rozczarowany - byłem przytłoczony talentem, pasją, autentycznością i nowoczesnością w działaniu.
Spektakl był reżyserowany przez Manuela Liñána, który również wystąpił, a towarzyszyli mu Eva Yerbabuena, El Farru i Juan Tomás de la Molía. Obsada nie mogła być lepsza… ale flamenco bez muzyki to tylko połowa historii. Wkraczają piesi śpiewacy Mara Rey, Juan de la María, Manuel de Ginés i Sebastián del Puerto, a także gitarzyści Paco Jarana, Francisco Vinuesa i perkusista Daniel Suárez.
Wszyscy muzycy byli niezwykli, ale Rey to prawdziwa siła natury. Dwa razy pomyliłem ją z tancerką, zanim zaczęła śpiewać, a później, gdy zaczęła tańczyć, wzburzyła prawdziwą burzę. Jej obecność jest ogromna, ocierająca się o styl Almodóvara, a ja już nie mogę się doczekać, aż znów ją zobaczę!
Brawo dla Liñána i jego artystycznej wizji. Liñán to disruptor, ale w najlepszym możliwym sensie. Gala Flamenca uosabia jego program - honorując tradycję, ale kwestionując normy. Jego dialog z flamenco sprawia, że ta forma sztuki wydaje się żywa i w ciągłym ruchu. Druga część otworzyła się się nieustraszonym solo, w którym nosił falda flamenca (spódnicę z długim falbanym trenem) i ogromny, czerwony koronkowy szal.
Cel - dla mnie - jest większy niż tylko stwierdzenie o kwestionowaniu heteronormatywności w oddalony sposób. Chodzi o badanie gatunku bez względu na płeć. Dzięki spódnicy i szalowi Liñán może badać ruch i choreografię, które historycznie były dostępne tylko dla kobiet. Ciało jako protest to najsilniejsza forma… i oto jest. Poza tym był całkowicie niesamowity - a kto nie kocha Flamenco Divy stąpającej po scenie!
Mówiąc o diw, Eva Yerbabuena jest jedną z nich, bez wątpienia. Za każdym razem, gdy wchodzi na scenę, atmosfera w teatrze się zmienia - to wygląda jak czar. Jej solówki często zaczynają się niezwykle powoli, pełne dramatycznego stylu, a potem ewoluują w dynamiczne wiry. Hipnotyzujące.
El Farru, tancerz z legendarnej rodziny flamenco Farruco, wydaje się mieć nieskończony talent. Po solo, które wahało się od precyzyjnego, stłumionego ruchu do czegoś na granicy dzikiego zwierzęcia, przechodzi przez scenę, sięga po gitarę i zaczyna grać na tym samym poziomie co oficjalni muzycy. Umysł szaleje!
Ostatnim elementem jest Juan Tomás de la Molía, który wydaje się alternatywną propozycją. Molía wprowadza do wydarzenia poczucie ulicy. Jego wykonanie ma coś bardziej surowego. To w żaden sposób nie umniejsza precyzji… jednocześnie przywołuje poczucie nowoczesnej dostępności. I wie, jak zapanować nad tłumem. Wszyscy się świetnie bawili, gdy zaczął klaskać w swoje własne pośladki!
Mam nadzieję, że recenzja wyraźnie ukazuje kaliber Gali. Byłem zachwycony przez większość występu poziomem talentu i wykonania. Ci artyści są żywym przykładem głębi tożsamości kulturowej w Hiszpanii. Flamenco to znacznie więcej niż narodowy taniec - to styl życia. Historyczna głębia i stan emocjonalny nigdy nie powinny być niedoceniane i mam nadzieję, że nadal będą hipnotyzować nas aż do końca czasów. Ole!
Gala Flamenca odbyła się w Sadler's Wells 19 i 20 czerwca.
Zdjęcie: Hirohisa Aoyagi